Rodzice się nie poddają

AKCJA \ PAŃSTWO ZAWŁASZCZA DZIECI

Numer 963 - 12.11.2014Publicystyka



Trwa zbiórka podpisów pod obywatelską ustawą „Rodzice chcą mieć wybór”. Projekt zakłada powrót do zasady, że to rodzice decydują o tym, czy ich dziecko rozpocznie naukę w wieku 6, czy 7 lat. Gwarantuje też rodzicom wpływ na treści przekazywane w szkole i wybór podręczników.

A
by ustawa weszła pod obrady Sejmu, trzeba do 12 grudnia zebrać wymagane 100 tys. podpisów. Brakuje jeszcze ponad 50 tys., dlatego warto włączyć się jak najszybciej do akcji, jeśli nie chcemy, żeby rząd wywłaszczył polskich rodziców z prawa do decydowania o wychowaniu własnych dzieci.
Polityka kosztem dzieci
W tym roku po raz pierwszy do szkół poszła grupa dzieci sześcioletnich, które obowiązkowo rozpoczęły edukację szkolną. Dlatego też od września w szkołach funkcjonuje sztucznie spiętrzony rocznik: dzieci urodzone w roku 2007 oraz między 1 stycznia a 30 czerwca 2008 r. To ponad pół miliona uczniów. Plany lekcji w szkołach przypominają dziś bardziej rozkłady pracy fabryk. Lekcje dla kilkulatków zaczynają się nawet o 6.30, a kończą nierzadko o 17.30. Na początek wdrażania obowiązku szkolnego dla sześciolatków został wyznaczony najgorszy możliwy moment, gdy naukę rozpoczęły roczniki najliczniejsze od 15 lat. W przyszłym roku, jeśli nic się nie zmieni, będzie jeszcze gorzej. Do tego dochodzą ogromne problemy z infrastrukturą szkolną, które osiągnęły rozmiary tyleż groźne (wrześniowa kontrola Inspekcji Transportu Drogowego wykazała niesprawność co ósmego gimbusa), co groteskowe (w konkursie producenta detergentów na remont łazienki bije się 260 szkół, dzieci rysują wymarzony stan sanitariatów).
Rząd narzucił nieprzemyślaną reformę obniżenia wieku obowiązku szkolnego, działając wbrew woli rodziców oraz prawom psychologii rozwojowej dzieci. Obniżenie poczucia własnej wartości, poczucia bezpieczeństwa, problemy emocjonalne – to cena, jaką przychodzi płacić wielu dzieciom sześcioletnim za udział w tym nieudanym eksperymencie edukacyjnym. Ich potencjał poznawczy, ciekawość świata, kreatywność są niszczone. Program jest niedostosowany do możliwości i potrzeb rozwojowych uczniów o rok młodszych.
Szkolnictwo postawione na głowie
Konieczne jest wobec tego wprowadzenie nowej podstawy programowej, która nie będzie lekceważyła psychologicznych podstaw naukowej wiedzy o rozwoju dziecka. Dlatego obywatelski projekt ustawy zakłada powrót do programów nauczania uwzględniających stopień rozwoju i dojrzałości dzieci na poszczególnych etapach edukacji oraz powrót do pełnej realizacji programu wychowania przedszkolnego.
Projekt zakłada również zniesienie obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków. Jest to o tyle ważne, że reforma Katarzyny Hall wprowadziła we wrześniu 2011 r



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Elbanowski, Katarzyna Mastalerz-Jakus


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się