DYPLOMACJA 3 X B RZĄDU KOPACZ WOBEC UE Bezsilność, bierność, bezbronność

Numer 1025 - 28.01.2015Publicystyka

Obserwujemy brak działań rządu Ewy Kopacz w polityce europejskiej. Polska pod jej rządami siedzi cicho jak mysz pod miotłą w sprawach fundamentalnych dla naszego państwa. Gdy Bruksela dogaduje się z Moskwą w kwestii wznowienia importu żywności przez Rosję z krajów UE – ale importu selektywnego – według rosyjskiego widzimisię, to w reakcji minister rolnictwa zwołuje dwie gniewne konferencje prasowe, ale pani premier głosu nie zabiera. Co więcej: nic nie słychać, aby Prezes Rady Ministrów czy szef MSZ-etu zwrócili się do UE z żądaniem weryfikacji ustaleń, które w praktyce łamią unijną solidarność.
Rzecz nie dotyczy spraw dla nas egzotycznych albo nawet i bolesnych, ale niemających związku z Polską, jak tragedie afrykańskich uchodźców, którzy giną w drodze do europejskiego raju, a jeśli już nawet dotrą na Lampedusę, to Włochy robią wszystko, aby byli w ich kraju jak najkrócej. Decyzja UE w sprawach fitosanitarnych uderzy w polskie interesy ekonomiczne, zwłaszcza – choć nie tylko – naszych rolników i producentów branży spożywczej. Zamiast tym się zająć, pani premier Kopacz, o której już nikt nie mówi, że będzie „Żelazną Damą” znad Wisły, bo wywoływałoby to ataki śmiechu, zajmuje się wyrzucaniem swoich najbliższych współpracowników. Wyrzuca, bo w nadgodzinach doradzali opozycji (zapewniam, że w Europie Zachodniej ta sytuacja nie mogłaby się zdarzyć).
„Strefa ciszy” premier Kopacz
Premier, zamiast zwoływać nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej, woli zajmować się Andrzejem Dudą i wkładać mu w usta zapowiedź wysyłania polskich żołnierzy do Donbasu. Oczywiście wyłącznie po to, aby „wrzucić” narrację, która odwróci uwagę polskiej opinii publicznej od tego, że pani premier, zarazem pełniąca obowiązki przewodniczącej PO, nie radzi sobie z rządzeniem. Skądinąd tajemnicą poliszynela jest, że Donald Tusk już coraz rzadziej odbiera od swojej ekspupilki telefony.
Jedną ze „stref ciszy” Ewy Kopacz jest sprawa Ukrainy i ostatnich krwawych wydarzeń, których sprawcą jest strona rosyjska. Między momentem odbicia przez separatystów (czytaj: żołnierzy rosyjskich z ich ciężkim sprzętem artyleryjskim) resztek lotniska w Doniecku a rzeźnią urządzoną w Mariupolu pani premier w sprawach Kijowa zabrała głos tylko raz: atakując dr. Andrzeja Dudę za to, czego nie powiedział, ale co Platforma by chciała, żeby powiedział. To jak w soczewce pokazuje, że dla szefowej rządu i jej partii wydarzenia na Ukrainie nie są częścią boju o geopolityczne bezpieczeństwo Polski. Wojna na tym terenie leży w polu ich zainteresowania tylko wtedy, gdy temat ten może posłużyć do okładania opozycji. Choć opozycja akurat w sprawie polityki wschodniej miała rację od zawsze i gdyby pani Kopacz jako członek rządu Tuska, marszałek Sejmu czy też jako Prezes Rady Ministrów słuchała Jarosława Kaczyńskiego, to Polska byłaby dziś w znacznie lepszym położeniu geostrategicznym.
W tej kwestii skądinąd „doktor Ewa” jest kontynuatorką linii Donalda Tuska, linii bezsilności w polityce wschodniej i szerzej – w polityce międzynarodowej



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się