Nad Sekwaną znowu strzelają

FRANCJA \ Wczoraj nad ranem w centrum handlowym pod Paryżem doszło do ataku. Napastnicy przetrzymywali pod bronią 18 zakładników, których po czterech godzinach uwolnił oddział antyterrorystyczny. Napastnikom udało się zbiec z miejsca zdarzenia. Wczesnym rankiem uzbrojeni mężczyźni weszli do sklepu odzieżowego w centrum handlowym w Villeneuve-la-Garenne pod Paryżem. O ataku poinformowała jedna z pracownic sklepu – wysłała do swojego chłopaka SMS-a z informacją, że wraz z innymi jest przetrzymywana przez dwóch napastników z bronią. Po trzech godzinach negocjacji oddział specjalny uwolnił 18 zakładników. Żaden z nich nie ucierpiał. Napastników jednak nie udało się zatrzymać. Po przeszukaniu całego centrum okazało się, że udało się im zbiec. Francuska policja zablokowała tereny wokół centrum handlowego i drogi dojazdowe. Służby nie wykluczają, że w napadzie mogło brać udział nawet trzech mężczyzn. Rozpoczęto ich poszukiwania. Z policyjnych źródeł wynika, że przynajmniej jeden z napastników został zidentyfikowany jako pracownik sklepu odzieżowego, w którym doszło do ataku. Zdaniem funkcjonariuszy nie był to zamach terrorystyczny i atak nie miał podłoża ideologicznego. Był to napad rabunkowy, który wymknął się spod kontroli. Służby starają się łagodzić sytuację, by nie wzbudzać niepotrzebnej paniki. Francuskie media donoszą jednak, że oddział, który wyprowadził bezkolizyjnie zakładników z budynku, mógł być tym samym, który brał udział w pościgu po ataku na magazyn „Charlie Hebdo”. Obława na sprawców styczniowego zamachu trwała trzy dni. (st)

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl