No to Bach!

MUZYKA \ ZAPISKI MELOMANA

Jeżeli jakiekolwiek nazwisko możemy uznać za synonim słowa „muzyka”, to bez wątpienia na myśl nam przyjdzie „Bach”. Oczywiście Jan Sebastian Bach. Tak też było za jego życia, a więc w drugiej połowie XVII wieku. Z tym, że wówczas z muzyką związany był cały ród Bachów. W ówczesnej Turyngii, a ściślej rzecz biorąc w Eisenach i jego okolicach, każdy męski przedstawiciel tej rodziny był albo organistą, albo też trębaczem. Nie inaczej było w wypadku samego Jana Sebastiana. Nic dziwnego, że muzyki uczył się przede wszystkim od ojca, a później, po jego śmierci, od swojego starszego brata Christopha, po przenosinach do Ohrdruf. Matka odumarła go dużo wcześniej. Z różnych powodów – głównie materialnych – mimo że uczył się bardzo dobrze i zarabiał, śpiewając w miejscowym chórze, musiał Bach
     

9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze