Polityka ujemnej stopy sprowadza zagrożenie systemowe?

KOMENTARZ RYNKOWY \ GROŹNIE W EUROPIE

Od początku roku notowania europejskich banków i derywat z nimi powiązanych zachowują się bardzo niepokojąco. Wręcz groźnie. Od początku roku indeks STOXX Europe 600 Banks spadł o ponad jedną czwartą, jego flagowy składnik, to jest Deutsche Bank, zachowuje się jeszcze gorzej. Akcje niemieckiego giganta finansowego spadły o 40 proc. od początku roku i są już poniżej poziomu, który osiągnęły na dnie kryzysu finansowego po upadku banku Lehman Brothers. Od początku roku gwałtownie (dwukrotnie) zdrożały instrumenty CDS Deutsche Banku. CDS jest skrótem od Credit Default Swap. Jest to ogólna nazwa na kontrakty finansowe, które umożliwiają zabezpieczenie się przed „zdarzeniami kredytowymi”, jak, dość eufemistycznie, nazywa się problemy z wypłacalnością. Strona kontraktu, która chce być bezpieczna, płaci określoną cenę (premię), druga strona może premię zatrzymać, jeśli z podmiotem, którego dotyczy CDS, jest wszystko w porządku. Jeśli natomiast nastąpi zdarzenie kredytowe, strona dająca zabezpieczenie wypłaca ustaloną kwotę. CDS-y są zawierane w odniesieniu do państw, ale także do konkretnych firm i premie żądane za udzielenie zabezpieczenia są najlepszym wskaźnikiem sugerującym problemy z wypłacalnością. Inne instrumenty (np. obligacje korporacyjne czy obligacje państw) mają w swojej wycenie różne czynniki, np. stopy procentowe, koszt pieniądza na rynku czy wycena wbudowanych opcji. Wycena CDS nie jest zakłócona innymi czynnikami, dotyczy wyłącznie wyceny bezpieczeństwa. CDS-y banku Lehman Brothers zaczęły rosnąć w cenie półtora roku przed jego upadkiem, a w ostatnich dniach przed ogłoszeniem bankructwa cena tego instrumentu wystrzeliła ponad 100 proc. w górę, co niestety przypomina ostatni wystrzał na CDS-ach Deutsche Banku. Czy będziemy mieli europejskiego Lehmana i kataklizm przypominający tamten kryzys? Tego nie wie nikt, a na pewno nie wie tego rynek. Ostrzegałbym przed przywiązywaniem zbyt wielkiej wagi do jego kaprysów. Dlaczego upadek wielkiego banku ma tak niszczący wpływ na koniunkturę gospodarczą? Aby to w pełni zrozumieć, należy wiedzieć, co stanowi istotę biznesu bankowego. Z całej wartości, na jakiej pracuje bank, w jego posiadaniu jest tylko niewielki ułamek. Aktywa banku to głównie udzielone kredyty, a pasywa to zazwyczaj powierzone pieniądze. To, co należy do banku, to nadwyżka aktywów nad pasywami i ta nadwyżka to tylko niewielka część sumy bilansowej. Co oznacza upadek banku? Oznacza skurczenie się tej nadwyżki do zera lub wartości ujemnej, co oznacza, że nie wszystkie pasywa są pokryte. Dlaczego aktywa mogą się skurczyć? Na przykład z powodu złej jakości albo nieefektywnej pracy, gdy zysk, który przynoszą, jest zbyt mały, aby pokryć koszty pasywów. Tutaj dochodzimy do jednego z możliwych katalizatorów problemu w europejskiej bankowości. Ujemne stopy procentowe, jakie wprowadził Europejski Bank Centralny, stwarzają presję na obniżkę kosztów kredytowania, a zatem zmniejszają zyski z aktywów banków. Jeśli banki mają małe możliwości obniżenia kosztów pasywów (nie chcą np. obniżać oprocentowania lokat do wartości ujemnych, bojąc się masowego likwidowania lokat), zbyt ciężkie koszty wpędzają je w problemy. Wracając do diagnozy, dlaczego kondycja banków jest tak istotne dla ogólnej koniunktury, zauważmy, że bank sam w sobie głównie pośredniczy w relacjach gospodarczych, jest ośrodkiem łączącym dostarczycieli i odbiorców kapitału. Jeśli zatem psuje się bank, oznacza to, że psują się ogólne relacje gospodarcze, a to może poważnie zahamować całą gospodarkę.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze