Możemy wymrzeć. A miasto nie robi z tym nic!

numer 1530 - 23.09.2016

Spotkanie mieszkańców Woli z wiceprezydentem Warszawy Michałem Olszewskim oraz władzami dzielnicy Wola, dotyczące skażenia gleby w rejonie wolskich ulic, nie przyniosło efektów. – To dramat. Skażenie jest faktem, normy są przekroczone wielokrotnie. Czujemy się coraz gorzej, niebawem zachorujemy na raka. A panowie urzędnicy są zadowoleni z siebie – nie kryją rozgoryczenia mieszkańcy dzielnicy.

Sprawę skażenia na Woli opisywaliśmy w „Dodatku Warszawskim” wielokrotnie. Jak informowaliśmy w sierpniu, według badań Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska przy ul. Skierniewickiej odnotowano aż 270-krotne przekroczenie normy benzenu. Badania wykonane na tym samym terenie w maju były jeszcze bardziej przerażające – stężenie benzenu przekraczało normy aż 700-krotnie! Sprawa jest o tyle poważna, że benzen to substancja, która powoduje zatrucia, negatywnie oddziałuje na centralny układ nerwowy, niszczy szpik kostny. W dłuższej perspektywie wywołuje nowotwory, najczęściej białaczkę.

W sierpniu wskazywaliśmy na zadziwiające milczenie o sprawie ratusza i mediów mu przychylnych, spowodowane najprawdopodobniej atrakcyjnością inwestycyjną gruntów, na których odnotowano skażenie.

Środowe spotkanie w klubie Chłodna 25 miało odwrócić ten trend. Udział w nim wzięli bowiem wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski, przedstawiciele dzielnicy Wola, mieszkańcy dzielnicy. Jeżeli jednak ktoś liczył na to, że rządzący miastem zaprezentują jakiś pomysł na wyjście z sytuacji, musiał być zawiedziony



zawartość zablokowana

Autor: Przemysław Harczuk


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama