Desperacko potrzebuję miłości

BYŁ PRZYSTOJNY I TAJEMNICZY

Numer 19 - 30.09.2011Kultura

Zagrał tylko w trzech filmach i zginął w wieku 24 lat, 56 lat temu – James Dean. Skąd więc wzięła się jego legenda?

Niektóre filmy uważane za klasykę stanowią jedynie snobistyczny obowiązek człowieka kulturalnego. Inne zachowują świeżość przez pokolenia. Takie są właśnie „Buntownik bez powodu” czy „Na wschód od Edenu”. I jest to wyłącznie zasługa Jamesa Deana.
Są aktorzy, którzy sprawiają, że widzowie się z nimi identyfikują, angażują emocjonalnie. A wtedy między aktorem i odbiorcą rodzi się więź.
Dean grał samotnych buntowników, skłóconych ze sobą i ze społeczeństwem, którzy przede wszystkim desperacko potrzebują miłości. Grał tak, jakby granica między Jamesem Deanem, aktorem, a Jimem Starkiem czy Calebem Traskiem nigdy nie istniała. Przyciągał jednym spojrzeniem, grymasem warg czy nagłymi wybuchami emocji. Bójka z ojcem i łzy
w „Buntowniku”, rozpacz po odrzuceniu przez ojca w „Na wschód od Edenu” to sceny-eksplozje.
Był przystojny i tajemniczy – o jego życiu osobistym wiadomo niewiele. Postawny blondyn o dziwnym, jakby czujnym spojrzeniu budzi fascynację i mimowolny niepokój. Pamiętam „Buntownika”, moje pierwsze spotkanie z Dea­nem



zawartość zablokowana

Autor: Ola Koehler


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się