fot. Piotr Galant / Gazeta Polska

Próba sił w IPN-ie

​PAMIĘĆ \ Prokuratorzy weszli do chłodni ze szczątkami ekshumowanych z Łączki

numer 1658 - 24.02.2017Polska





Wczoraj ok. godz. 8 rano prokuratura w asyście policji zaplombowała szczątki 150 osób odnalezionych przez ekipę prof. Krzysztofa Szwagrzyka na Łączce, znajdujące się w chłodni na Cmentarzu Północnym na Wólce Węglowej w Warszawie. IPN zaprzecza, jakoby miało to jakikolwiek związek z dymisją prof. Szwagrzyka. Dlaczego więc po pięciu latach prokuratorzy przypomnieli sobie o szczątkach ofiar komunistów?

Jak ustalił portal Niezależna.pl, prokurator Marcin Gołębiewski razem z funkcjonariuszami policji wszedł do chłodni IPN‑u na Cmentarzu Północnym na Wólce Węglowej w Warszawie, gdzie znajdują się szczątki ofiar komunistów odnalezione przez ekipę prof. Krzysztofa Szwagrzyka.

„To jest czynność techniczna, inwentaryzacyjna tychże szczątków. Nie ma żadnych sporów czy negatywnych emocji pomiędzy warszawskim pionem śledczym IPN‑u a Biurem Poszukiwań i Identyfikacji. Ta inwentaryzacja od samego początku odbywa się w obecności upoważnionego pracownika Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN” – napisał w oficjalnym komunikacie prokurator Gołębiewski. Wcześniej w rozmowie z nami stwierdził jednak, że powodem jego prac jest brak udostępnienia prokuraturze przez prof. Szwagrzyka dokumentacji dotyczącej szczątków. Według naszych informacji nie jest to zgodne z prawdą. Ponadto prokurator Gołębiewski wprowadził nas w błąd, mówiąc, że czynności zostały podjęte na wniosek prof. Szwagrzyka. Według naszych informacji to nie jest prawda, że szczątki jedynie inwentaryzowano, ale również zaplombowano. – To bliźniacza sytuacja, przypominająca tę, do której doszło na Służewie w 2014 r. – komentuje sprawę Tadeusz Płużański, prezes Fundacji „Łączka”. Historyk ostro krytykuje nagłe działania prokuratury, która przez pięć lat nie interesowała się szczątkami. – To swego rodzaju próba sił. Ta sytuacja ma związek z ostatnią dymisją prof. Szwagrzyka, będącą jego protestem przeciwko brakowi transparentności badań genetycznych. Jeżeli chodzi o „dobrą zmianę” w prokuraturze, nic się nie zmieniło. To ten sam prokurator, który w lipcu 2014 r. interweniował w sprawie szczątków odnalezionych przez prof. Szwagrzyka – komentuje sprawę Płużański. – To absolutny skandal i nie możemy przejść nad tym spokojnie – podkreśla historyk.

Sprawą zainteresowali się przedstawiciele parlamentu. Zapytanie poselskie w związku z zamieszaniem i dymisją prof. Krzysztofa Szwagrzyka złożył poseł Jerzy Wilk. Parlamentarzysta domaga się ujawnienia stawek obowiązujących przy badaniach genetycznych i usprawnienia współpracy Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z prof. Szwagrzykiem.

 
Autor: Magdalena Piejko













#DziękujeMyZaOdwagę
reklama