IPN-ie, ścigaj prokuratora Zbigniewa Dominę!

​CIENIE KOMUNIZMU \ Oprawcy wciąż żyją

numer 1743 - 07.06.2017Publicystyka

Społeczny Trybunał Narodowy uznał Zbigniewa Dominę za infamisa (człowieka niegodziwego, pozbawionego czci, wykluczonego ze społeczeństwa). Mam nadzieję, że w ślad za orzeczeniem naszego obywatelskiego gremium komunistycznymi zbrodniami płk. Dominy zajmie się prokuratura IPN-u. Służymy dowodami i adresem: to Kielnarowa pod Rzeszowem.



W oficjalnym życiorysie Domino to ofiara stalinizmu. Jako 15-latek, w pierwszej wielkiej wywózce mieszkańców Kresów Wschodnich II RP (10 luty 1940 r.), trafia wraz z rodziną do irkuckiej obłasti. Na nieludzkiej ziemi spędzi sześć lat. Już na początku doświadcza śmierci matki. Ojciec, jako kościuszkowiec, przeszedł następnie cały szlak bojowy od Lenino do Berlina. Razem z młodszym bratem Zbigniew wraca do Polski w czerwcu 1946 r. Domino po latach został członkiem Związku Sybiraków, odznaczonym w 2005 r. Krzyżem Zesłańców Sybiru przez prezydenta Kwaśniewskiego. Wśród zesłańców to autorytet, a w Rzeszowie jeden z najbardziej szanowanych mieszkańców. Tak jest do dziś.Domino jak Jaruzelski



W internecie Zbigniew Domino jeszcze do niedawna figurował jako autor książek, członek Związku Literatów Polskich. Sukces odniósł w 2013 r., kiedy do kin weszła superprodukcja Janusza Zaorskiego „Syberiada Polska”. 10-milionowy budżet, plenery na Syberii, muzyka Krzesimira Dębskiego i doborowa obsada: Sonia Bohosiewicz, Adam Woronowicz i Jan Peszek. W materiałach filmowych czytamy: „Podstawą scenariusza, który zgodzili się napisać Michał Komar i Maciej Dutkiewicz, jest znakomita i wielokrotnie nagradzana epicka powieś? Zbigniewa Domino, r?wnie? pod tytu?em ?Syberiada polska??. Adam Woronowicz przyznawa?, ?e ksi??ka ta ?zrobi?a na nim wielkie wra?enie?. Niekt?rzy nominuj? autora do nagrody Nike.



ć Zbigniewa Domino, również pod tytułem »Syberiada polska«”. Adam Woronowicz przyznawał, że książka ta „zrobiła na nim wielkie wrażenie”. Niektórzy nominują autora do nagrody Nike.



Ale Zbigniew Domino to nie tylko ofiara stalinizmu, której powinniśmy współczuć. Nie tylko sybirak przeżywający gehennę pod butem NKWD. To człowiek, którego sowieckie piekło najwyraźniej niczego nie nauczyło. Człowiek, który przeszedł na stronę oprawców, zostając stalinowskim prokuratorem. Ale w „Syberiadzie” nie ma o tym słowa.



To tak, jakbyśmy poznawali historię zesłańca Jaruzelskiego bez ciągu dalszego. Bez mordowania niepodległościowego podziemia, antysemickich czystek w armii, ofiar inwazji na Czechosłowację i stanu wojennego. W wypadku Dominy ktoś na takie przekłamania pozwolił. Liczył, że manipulacji nikt nie zauważy, bo nie jest tak znany jak Jaruzelski?



Staranny podpis egzekutora



Po powrocie do kraju Domino zdał maturę i wstąpił do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Walczył z „bandami”, czyli polskim podziemiem niepodległościowym. 21 czerwca 1949 r. zgłosił się ochotniczo do WP. Szybko trafił do Oficerskiej Szkoły Prawniczej w Jeleniej Górze. Przyspieszone kursy prawnicze, szkolące „prokuratorów nowego typu”, ukończył jako prymus i został oficerem śledczym Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Poznaniu. Później pracował w Zielonej Górze i w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej (NPW). W ten sposób sybirak – ofiara stalinizmu – został prominentnym funkcjonariuszem stalinowskiego systemu bezprawia. Zaufanym człowiekiem słynnego kata Polaków Stanisława Zarakowskiego. Dla polskich patriotów domagał się kar śmierci, a sędziowie przychylali się do wniosków oskarżyciela. Przełożeni pisali o nim: „Do reakcji odnosi się z nienawiścią”, jego wystąpienia „odznaczają się dużą bojowością i podnoszeniem strony politycznej”.



Gomułkowska „odwilż” nie podcięła kariery Dominy. W latach 1956–1969 nadal pracował w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej, zawsze na kierowniczych stanowiskach związanych z „zadaniami specjalnymi”, z krótką przerwą (1959–1963), kiedy był oddelegowany do Marynarki Wojennej. W międzyczasie został pułkownikiem i ukończył eksternistyczne studia z prawa karnego: magisterskie (UP Poznań – 1950 i UW Warszawa – 1958) oraz doktoranckie (UMK Toruń, 1967). Od 1969 do 1973 r. był prokuratorem Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Rzeszowie. „Służbę dla Ojczyzny” zakończył w 1975 r. na stanowisku oficera do zleceń specjalnych Głównego Zarządu Politycznego WP



zawartość zablokowana

Autor: Tadeusz Płużański


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama