​Życie na placu budowy

numer 1810 - 26.08.2017

Tumany kurzu albo hałdy błota, dziury powodujące konieczność jeżdżenia pod prąd, asfalt zdarty do gołej ziemi, pościnane zakręty. To nie opis wiejskiej dróżki czy terenów byłych PGR-ów, ale wygląd ulic u zbiegu Mszczonowskiej i Gniewkowskiej – miejsca usytuowanego zaledwie parę kilometrów od centrum Warszawy. Mieszkańcy mają dość i proszą o pomoc.

Mieszkańcy warszawskich Odolan mają dość. Pod ich oknami całymi dniami pędzą bowiem tiry, ciężarówki, betoniarki. Choć zrozpaczeni mieszkańcy piszą skargi do władz miejskich i ministerialnych, te jak na razie pozostają bez odzewu. Stan wąskich ulic Mszczonowskiej i Gniewkowskiej, którymi co dzień przejeżdża kilkadziesiąt ciężkich pojazdów transportujących żwir, gruz czy beton, stale się pogarsza. Nadmiernej eksploatacji dróg nie pomaga to, że choć jest tu ograniczenie prędkości do 40 km, kierowcy spieszący na budowę nie przestrzegają przepisów ruchu i, jak twierdzą mieszkańcy, prędkość przekraczają nawet dwukrotnie.

Mieszkańcy wspomnianych ulic to w przeważającej większości osoby starsze, którym tym bardziej trudno poruszać się i funkcjonować w takich warunkach. Dlatego postanowili działać na własną rękę i wystosowali w tym roku pisma do Zakładu Dróg Miejskich, w którym wskazują na zanieczyszczenie środowiska, do Polskich Kolei Państwowych, stołecznego ratusza oraz Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa – tu ze skargą na działalność Oddziału Obrotu Nieruchomościami PKP SA.

Do tej pory pisma mieszkańców nie przyniosły efektów



zawartość zablokowana

Autor: Natalia Borys


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama