Trudna scheda po Mieszkowskim

numer 1833 - 22.09.2017

1 września 2017 r. minął rok, od kiedy funkcję dyrektora Teatru Polskiego objął Cezary Morawski. Choć uchodzi za „pisowskiego” kandydata, to posadę otrzymał w wyniku konkursu przeprowadzonego przez zarząd województwa dolnośląskiego, w którym nie ma żadnych przedstawicieli PiS‑u. A sprawa niebawem stała się polityczna.

Kiedy Morawski przyjechał do Wrocławia, na peronie Dworca Głównego czekał na niego komitet powitalny, tyle że nie z kwiatami, lecz z biletem powrotnym. Niejeden miałby już dość, ale nie on. Od początku murem stali za nim wpływowy członek zarządu z PSL‑u Tadeusz Samborski i zdecydowana większość zespołu teatru, przede wszystkim ta zrzeszona w związku Solidarność. Miał za sobą dziesiątki ról filmowych i teatralnych, bogatą karierę reżyserską i pedagogiczną. To jednak się nie liczyło. Wypominano mu działalność w ZASP-ie, gdzie pełnił funkcję skarbnika. Pojawiły się tam zarzuty finansowe, ale proces wykazał jedynie naruszenie zasad ostrożności, a nie umyślne działanie, i sąd umorzył postępowanie. Jednak największą jego winą było to, że objął teatr po Krzysztofie Mieszkowskim, który został posłem i politykiem partii Nowoczesna. Część zespołu teatralnego od początku postanowiła kontestować nowego szefa. Niektóre z przedstawień trzeba było odwołać z powodu nagłych chorób części artystów.

W akcję przeciwko nowemu dyrektorowi zaangażowano również prezesa ZASP‑u Olgierda Łukaszewicza. Przez kilka miesięcy teatr był niemal sparaliżowany. Do urzędu marszałkowskiego na przemian udawali się przeciwnicy i zwolennicy dyrektora. Tyle że oponenci z każdej demonstracji czynili widowisko



zawartość zablokowana

Autor: Janusz Wolniak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama