Babcie wysyłają „wnuczków” za kratki

numer 1837 - 27.09.2017Społeczeństwo

PRZESTĘPCZOŚĆ Oszuści czyhają na oszczędności seniorów



Oszuści nadal próbują – metodami na wnuczka lub na policjanta – wyłudzać pieniądze od emerytów, ale seniorzy są coraz czujniejsi. Efekt dają działania prewencyjne i dzięki temu rośnie za więziennym murem grono hien żerujących na ludzkiej dobroci. Niektóre akcje ujęcia przestępcy to gotowy scenariusz filmu sensacyjnego, w którym emeryci odgrywają główną rolę.

Hoss”, czyli Arkadiusz Ł., to oszust, o którym głośno się zrobiło kilka miesięcy temu, ale grasował od lat. Uznawany jest za pomysłodawcę metody na wnuczka, a także szefa szajki początkowo działającej na terenie ­Europy Zachodniej, głównie w Niemczech. Jego banda żerowała na ufności emerytów i wyłudziła dziesiątki milionów. Euro! Gdy za granicą grunt zaczął mu się palić pod nogami, wrócił do Polski.

Skandalem zakończyło się zatrzymanie „Hossa”, bo sąd wypuścił oszusta po wpłaceniu przez niego skandalicznie niskiej kaucji, a po odzyskaniu wolności mężczyzna znikł. Na szczęście łowcy głów szybko namierzyli przestępcę i ponownie wysłali go za kraty. 

Jedno śledztwo przeciwko Arkadiuszowi Ł. prokuratura w Warszawie nadal prowadzi, ale inne dawno temu zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w ­Poznaniu. Niestety, przez długie miesiące nie udawało się nawet odczytać przestępcy zarzutów, a gdy proces wreszcie ruszył, na sali rozpraw zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Chociażby to, że oszust... płakał.

Grasują od Bałtyku po Tatry

Niby Arkadiusz Ł. siedzi w areszcie, ale problem nadal jest duży, bo przestępca znalazł licznych naśladowców. Długo pozostawali oni niemal bezkarni, bo każde przestępstwo było ścigane osobno, a kary orzekane przez sąd były zbyt niskie, aby odstraszać. Mało kto sądził, że za ohydnym procederem stoją doskonale zorganizowane szajki. Dzisiaj nie ma co do tego wątpliwości. Na szczęście policja działa skuteczniej. Tylko w ostatnich tygodniach przeprowadzono wiele akcji zakończonych sukcesem. Także dzięki ostrożności potencjalnych ofiar.

W Tomaszowie Mazowieckim ponad 80-letnia kobieta odebrała telefon. Mężczyzna udający jej wnuczka opowiadał, że spowodował wypadek, grozi mu długa odsiadka, chyba że pilnie kobieta wpłaci wysoką kaucję. Seniorka posiadająca spore oszczędności postanowiła pomóc. Z pomocą kolegi wysłanego przez „wnuczka” zaczęła jeździć po bankach i wypłacać pieniądze, które miała na kilku kontach. Pobrała 30 tys. zł, chciała pobrać więcej, ale zadzwoniła do syna. A on szybko zrozumiał, że matka padła ofiarą oszustów.

W połowie września do akcji wkroczyli również kryminalni z Rudy Śląskiej, bo otrzymali zgłoszenie, że z 75-letnią kobietą skontaktował się mężczyzna udający policjanta. Scenariusz przekrętu był bardzo podobny: oszust opowiadał, że wnuk emerytki spowodował wypadek drogowy i trafi do aresztu, jeśli nie zostanie wpłacona kaucja. Starsza pani wykazała się dużym sprytem. Nieznajomego zapewniła, że chętnie pomoże wnuczkowi, ale musi sprawdzić, czy dysponuje wystarczająco dużymi pieniędzmi. I kazała zadzwonić później. Gdy tylko przerwała połączenie, natychmiast skontaktowała się z prawdziwym wnukiem, ten wszystkiemu zaprzeczył i nie mieli wątpliwości, co się dzieje. Szybko podzielili się rolami. Kobieta kontynuowała rozmowę z przestępcą, który zadzwonił po kilku minutach, a krewniak powiadomił stróżów prawa. Gdy oszust zapukał do drzwi mieszkania 75-latki, w środku już czekali policjanci



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Broński


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama