Wyzwolone emocje w Lublinie

numer 1837 - 27.09.2017Kultura



wywiad Tej wielkości instytucje zwykle mają budżet minimum 2,5 razy większy od naszego, ale nie rezygnujemy z aspiracji. Centrum Spotkania Kultur jest placówką najlepiej zarabiającą w województwie – mówi Piotr Franaszek, dyrektor Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, w rozmowie z Sylwią Krasnodębską.

Premiera opery Mariusza Trelińskiego „Umarłe miasto” 22 września była spektakularnym pokazem możliwości Centrum Spotkania Kultur. Jak długo czeka się na ten moment?

Czeka się 40 lat. O teatrze, w którym jesteśmy, marzono sobie w latach 70. Miała to być największa obrotowa scena operowa w Europie i tak ówczesna władza tę scenę zaplanowała. Ale prace się zatrzymały. Mieszkańcy nazwali to miejsce „teatrem w budowie”. Proces tworzenia tej instytucji był bardzo trudny. W pewnym momencie zabrakło nam wiary w powodzenie tego przedsięwzięcia. Gdy ukończyliśmy budowę, wyzwoliło się mnóstwo emocji. W ubiegłym roku działalność Centrum Spotkania Kultur zainaugurował koncert Aleksandry Kurzak i Roberto Alagny. Gościliśmy balet Accademii Teatro alla Scala i brytyjską gwiazdę pop – Seala. W naszej powstałej niespełna dwa lata temu instytucji prezentowaliśmy już blisko 500 wydarzeń z całego świata. I dochodzimy do momentu, w którym wystawiamy operę w tym najwyższym formacie, bo tak podchodzę do pracy Mariusza Trelińskiego. Tymczasem na przedstawienie bilety kupowali m.in. mieszkańcy małych miejscowości pod Lublinem. Jestem wzruszony i zmęczony. Czuję, że ten budynek powstał po to, by mogła pojawić się tu opera „Umarłe miasto” i zamknąć historię nieskończonego teatru.

Zapowiadał Pan na początku, że Centrum będzie miejscem promocji polskiej klasyki



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama