„Cztery i pół” na trzy plus

MUZYKA

Łona to raper pełen sprzeczności. Z jednej strony bezlitośnie rozprawia się z ideą IV RP, z drugiej nie oszczędza w tekstach Kuby Wojewódzkiego i sączącej się z ekranów medialnej papki. Poprzednimi płytami Łona zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Utwory takie, jak „Panie Mahmudzie” czy „Leksykon Brockhausa”, ustawiły artystę na pozycji jednego z oryginalniejszych raperów. Łona jednak się starzeje. Na „Cztery i pół” humor i ironia ustępują miejsca zgorzknieniu i melancholii. Sporo jest też po prostu zwykłego przynudzania. Przy takich koszmarkach, jak refren do „Kaloryfera”, słuchacz może wręcz przecierać uszy ze zdumienia i pytać: czy to aby na pewno ten sam Łona? Raper niejednokrotnie dotykał polityki. Dołączył niegdyś do jednomyślnego chóru krytyków IV RP. Podobnie jest i
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze