Ruszył sezon na orem swojego czasusmog

​Społeczeństwo \ Jesienno-zimowe kłopoty ubogich

numer 1864 - 28.10.2017Publicystyka

Wiosna to sezon na nowalijki, lato to sezon urlopowy. A złota polska jesień? Niestety, coraz częściej ta pora roku inauguruje długie dyskusje o smogu, który zabija nas na raty. 

Jak wiele ważnych tematów, powoli narastających bolączek, temat smogu długo spychano do kąta. W Warszawie ruchy miejskie od dobrych paru lat prowadziły ostrą kampanię informacyjną dotyczącą narastania tego niebezpiecznego dla zdrowia zjawiska. Stołeczny ratusz wolał oszczędnie gospodarować danymi: polityka Hanny Gronkiewicz-Waltz polegała przecież na tłumieniu nie tylko ostrych głosów krytycznych, ale wszelkich informacji, które psułyby obraz najszczęśliwszego i najdostatniejszego miasta zielonej wyspy. Tak długo było w wypadku reprywatyzacji, tak było również w kwestii zanieczyszczenia warszawskiego powietrza. 

Trucizna w powietrzu

Ale smogu nie da się zamieść pod dywan – przenika wszystko. Antysmogowe kampanie przybierały na sile. Ku konfuzji i pewnemu zaniepokojeniu samorządowców – działo się to w skali kraju. W styczniu 2017 r. Polski Alarm Smogowy postawił w Białce Tatrzańskiej pyłomierze. Wyszło na jaw, że średniodobowe stężenie pyłu PM10 wynosiło 113 mikrogramów na metr sześcienny przy normie wynoszącej 50 mikrogramów na metr sześcienny. W Zakopanem średniodobowe stężenie PM10 było jeszcze wyższe – wyniosło 172 µg/m3. Jest w tym coś z bardzo czarnego humoru – nawet jeśli osławiona „warszawka” chce na zimę zwiać do Zakopanego, to i tam, w stolicy polskich gór, już nie czeka na nią krystaliczne górskie powietrze, ale pylista trucizna. Choć złośliwi mówią, że Wilanów i Józefów i tak na zimę fruną do ciepłych krajów. 

Od blisko roku widać, że smog stał się problemem politycznym. Ma to po części związek z nadchodzącymi wyborami samorządowymi: nikt nie chce ryzykować silnej krytyki społecznej, nawet jeżeli jest mocno uprzedzony do słowa „ekologia”. Kolejne województwa pracują albo już przyjęły uchwały antysmogowe. Dotyczy to Małopolski, Śląska, województw: opolskiego, dolnośląskiego, mazowieckiego, łódzkiego i wielkopolskiego. Dla nas wszystkich to dobra nowina – mniej zanieczyszczeń w skali kraju to większe szanse na dłuższe i lepsze życie dla milionów Polek i Polaków. Tym bardziej że marna jakość powietrza to nie jest problem jedynie metropolii, ale znacznej części polskich miast i miasteczek oraz terenów wiejskich, objętych suburbanizacją (po polsku należałoby to nazwać „uprzedmieściowieniem”). Warto też zwrócić uwagę na kilka kwestii, które mogą stanowić pole sporu samorządowych władz i obecnych sił opozycyjnych. Uchwały antysmogowe (czy ściślej: ich konkretna zawartość) z całą pewnością będą stanowiły jeszcze jedną polityczną kartę przetargową.

To nie jest klimat dla biednych ludzi 

Spójrzmy choćby na przyjętą niedawno w Łódzkiem uchwałę antysmogową, która zakłada eliminowanie paliw niskiej jakości i dostosowanie instalacji cieplnych do wymogów niskoemisyjności. Ponadto, zgodnie z wolą samorządowców z woj. łódzkiego, w 2018 r. wprowadzony zostanie zakaz montowania w budynkach pieców, które nie spełniają europejskich norm. Uchwała zakazuje także stosowania paliw najgorszej jakości. Równocześnie jednak zawiera dość interesujące wyjątki: pozwala na funkcjonowanie ogrzewaczy pomieszczeń na paliwa stałe, czyli m.in. kominków oraz pieców kaflowych



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się