Wyprawa po nowe głosy

FELIETON \ Przegląd tygodnia

numer 1871 - 07.11.2017Publicystyka

Start Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich w Warszawie to ważne wydarzenie w historii najnowszej Platformy Obywatelskiej. Trzaskowski, od dawna już przedstawiany jako potencjalny nowy lider ugrupowania, w swoim czasie kreowany na następcę Ewy Kopacz, ostatecznie wyznaczony został do roli znaczącej, lecz i trudnej – kontynuatora polityki Hanny Gronkiewicz-Waltz. Do tego jeszcze muszącego przekonać świat o tym, że ze swoją mentorką i poprzedniczką nie ma nic wspólnego. 

Do tego ostatniego Platforma zabiera się z wrodzonym brakiem wdzięku i wyjątkową bezczelnością. Ponieważ decyzja w sprawie budynku przy ul. Nabielaka, w którym mieszkała najprawdopodobniej zamordowana przez czyścicieli kamienic Jolanta Brzeska, wydana została przez miasto za czasów mianowanego przez PiS Mirosława Kochalskiego, za wszystkie zaniedbania PO próbuje obarczyć tę partię. Fakt, że większa część gehenny i śmierć Brzeskiej miały miejsce już za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz, nagle przestaje mieć znaczenie. Tak samo, jak skandaliczne zaniedbania policji i prokuratury po odnalezieniu ciała lokatorki wiosną 2011 r., kiedy to u władzy była Platforma. Jak w anegdocie o przyłapanym złodzieju, krzyczącym „łapać złodzieja”, koledzy Trzaskowskiego (i on sam) oskarżają Patryka Jakiego, potencjalnego i najgroźniejszego kontrkandydata, o chronienie mafii reprywatyzacyjnej, całe PiS zaś o złodziejską reprywatyzację. Przekaz ten powielany jest przez agresywnych trolli, mieszających partyjną instrukcję z wyzwiskami wobec każdego, kto próbuje bronić prawdy o tym, co w ostatnich latach działo się w Warszawie. 

Nowy Komorowski

Trzaskowski wpisuje się w tę narrację, podając w telewizyjnej rozmowie zmanipulowane statystyki, według których Hanna Gronkiewicz-Waltz oddała mniejszą liczbę nieruchomości z mieszkańcami niż jej poprzednicy. I oczywiście w teorii brzmi to bardzo pięknie, trzeba jednak przypomnieć, że porównane zostały dwa różnej długości okresy, 28- i 12-letni, i pominięto kwestię nieruchomości bez mieszkańców. Gdy weźmie się te kwestie pod uwagę, Gronkiewicz-Waltz okazuje się bezkonkurencyjna. Jeśli jednak Prawo i Sprawiedliwość chciałoby całkowicie oczyścić sobie pole, należałoby przemyśleć związki z Kochalskim i przyznać to, o czym sam wielokrotnie pisałem na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, że lokalni politycy PiS-u, niezależnie od ich obecnej ciężkiej pracy w parlamencie, na poważnie tematem zajęli się dość późno. I to, niestety, dzisiaj się mści, choć ataków Platformy w żaden sposób nie usprawiedliwia.

Mamy jednak rok 2017, PiS wyjaśnia aferę reprywatyzacyjną i dla lokatorów robi więcej niż ktokolwiek inny. Trzaskowski zaś od związków z Gronkiewicz-Waltz nie ucieknie, ponieważ internet pełen jest wspólnych zdjęć i wypowiedzi, podkreślających dobre relacje tej dwójki. Jest wreszcie nie tak dawny wywiad, w którym obecna prezydent namaszcza swojego młodszego kolegę, zachwalając go jako najlepszego kandydata na jej dzisiejsze stanowisko. Jest też chwilami bulwersująca, chwilami zaś zwyczajnie ośmieszająca kampania sprzed kilku lat, zorganizowana pod hasłem „Dla Rafała”. Samo hasło mówi wiele – to sympatycy mają pracować dla kandydata (wówczas na posła), nie poseł dla swoich wyborców. W jednym z filmów tej kampanii widzimy człowieka (powstańca? partyzanta?) ginącego z okrzykiem „Za Rafała!”, w innym Grzegorz Turnau próbuje złożyć wyborczą piosenkę, w której nazwisko „Trzaskowski” rymuje się z „obywatel półboski”. Jeśli i tym razem młody polityk uderzy w podobne tony, po kampanii zdobyć może kolejny rym do kolekcji – „Nowy Komorowski”



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Karnkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się