fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Wolność ultraliberałów – tym Polacy się nie najedzą

numer 1889 - 29.11.2017Publicystyka

PiS Rządząca partia wypracowała własną lewicę, prawicę i centrum



Z zainteresowaniem przeczytałem niedawny felieton Łukasza Warzechy dla tygodnika „Do Rzeczy”, zatytułowany „Czarny piątek”. Publicysta twierdzi, że w miniony piątek Sejm głosami Prawa i Sprawiedliwości poparł aż trzy ustawy ograniczające szeroko rozumianą wolność: „zakaz handlu w niedziele, który w 2020 roku ma być już całkowity (i który w tej postaci nie wiadomo dlaczego nazywany jest »kompromisem«), zaostrzenie przepisów antyalkoholowych oraz zniesienie limitu składek na ZUS od wynagrodzeń przekraczających 30-krotność średniej krajowej”.

Pan redaktor konkluduje: „PiS dzisiaj nie wydaje się już po prostu niezainteresowane kwestią szeroko pojmowanej wolności, ale wręcz żywo zainteresowane w jej ograniczaniu w jakimś szaleńczym przekonaniu, że tędy właśnie prowadzi droga do naprawy państwa”.

Warto rozmawiać

Kilka polemicznych uwag. Po pierwsze: ustawa o zakazie handlu w niedzielę jest kompromisem między tymi, którzy postulowali dalej idące ograniczenia w tym względzie, a tymi, którym bliższe są poglądy red. Warzechy. Rozumiem, że komuś może się nie podobać widoczna zmiana trendów społeczno-gospodarczych, jaka zachodzi dziś w Polsce, ale dlaczego z miejsca deprecjonować negocjacje, jakie się w tej sprawie odbyły między różnymi uczestnikami życia społecznego? To zły zwyczaj, u podstaw deprecjonować rozstrzygnięcia niezgodne z własną ideologią. Po drugie, rację ma Joanna Lichocka, przypominając na łamach „Codziennej”, że ludzie, „którzy zarabiali ok. 30–40 tys. brutto, przestawali płacić składki ZUS‑u najdalej po kwartale. Teraz to się zmieni – od 1 stycznia najbogatsi będą w sytuacji zwykłego Kowalskiego. To nie jest ani »podwyższenie danin«, ani »socjalizm« czy »etatyzm«. To zniesienie niczym nieuzasadnionego przywileju. To równość”.

I wreszcie trzecia rzecz – bodaj najważniejsza. Daleki jestem od deprecjonowania poglądów Łukasza Warzechy. Nie zgadzam się z nimi zdecydowanie, ale uważam, że powinny wybrzmieć w dyskusji publicznej. Obóz prorządowy obsługuje medialnie przynajmniej kilka ośrodków – warto słyszeć się nawzajem, to pozwala zobaczyć szersze spektrum problemów i ewentualnie szybciej zauważyć i zareagować na problemy. Uważam jednak, że retoryka „wolnościowa”, tak bliska red. Warzesze, jest jednym z większych problemów III Rzeczypospolitej.

Wolność! Ale jaka?

Pod pozorem liberalizmu gospodarczego i „szeroko rozumianej wolności” zrobiono nad Wisłą niezły bantustan, którego ofiarą w znacznej mierze padła nie wychuchana i idealizowana klasa średnia, na ogół rekrutująca się z nowobogackich czasu przełomu ustrojowego, ale zwykli Polacy, nisko zarabiający pracownicy i pracownicy najemni. I to oni dziś są realnymi beneficjentami dwóch lat naprawdę dobrych stron #dobrejzmiany.

To niesamowite: trzydzieści lat transformacji i wreszcie dwa lata, w czasie których jedna po drugiej wdrażane są prospołeczne ustawy, które działają na korzyść mnóstwa dotąd zbędnych ludzi



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się