I’ll be back!

fot. Aleksiej Witwicki
fot. Aleksiej Witwicki

PUBLICYSTYKA / I’ll be back!

Te słowa bohatera kultowego filmu można uznać za motto pierwszego publicznego wystąpienia Donalda Trumpa, który niczym ów niezniszczalny Terminator niby dopiero co unicestwiony, objawił się żywy i żwawy na spotkaniu ze swymi zwolennikami 28 lutego w Orlando podczas Konferencji Konserwatywnej Akcji Politycznej (CPAC), zwolenników Partii Republikańskiej. Były prezydent w krótkich żołnierskich słowach ocenił pierwszy miesiąc swego następcy i zarysował własne plany: „Kto wie, może zdecyduję się pokonać ich po raz trzeci”.

Miałby w tym poparcie 55 proc. ankietowanych uczestników CPAC oraz znanych senatorów, jak Ted Cruz czy lider republikanów w Senacie Mitch McConnell. Podczas najbliższych wyborów z pewnością polecą głowy tych senatorów, którzy zdradzili prezydenta podczas próby impeachmentu: „Nie możemy mieć liderów, którzy mają więcej pasji do potępiania swoich rodaków niż do przeciwstawiania się demokratom, mediom i radykałom, którzy chcą zmienić Amerykę w kraj socjalistyczny”. To było przejście do oceny rządów Bidena, która wypadła druzgocąco: „Wiedzieliśmy, że będzie źle, ale nikt nie przypuszczał, że aż tak źle! Ta prezydentura będzie katastrofą dla amerykańskich pracowników i amerykańskich rodzin”.

Trump dowodził, że takie decyzje, jak kasowanie rurociągów i ograniczenia wydobycia gazu oznaczają czarną przyszłość dla milionów Amerykanów: „Zabierają ludziom niezależność energetyczną i zapłacicie za to cenę, o której nie macie pojęcia”.

Były prezydent trafnie wyczuł nastroje społeczne konserwatywnej większości zagnanej znowu w milczenie przez zmowę gigantów medialnych. Wprost mówił o sfałszowaniu z ich udziałem wyborów: „Wielkie platformy technologiczne muszą być ukarane, kiedykolwiek spróbują uciszyć głosy konserwatywne. Nadszedł czas, aby rozbić monopole Big Tech”.

Wezwał do walki z forsowaną przez demokratów ideologią, ukazując jej lewackie korzenie: „Wierzymy w patriotyczną edukację i sprzeciwiamy się radykalnej indoktrynacji. Wierzymy w judeo-chrześcijańskie wartości naszych ojców założycieli, odrzucamy „cancel culture”. Konstytucja zaś znaczy to, co zostało w niej napisane. Oni chcą ją zmienić! Będziemy zjednoczeni i silni jak nigdy wcześniej. Pokonamy radykalizmy, socjalizmy, komunizmy!”.
Entuzjazm publiczności reprezentującej dominujący konserwatywny nurt elektoratu republikańskiego świadczy o tym, że powrót Terminatora amerykańskiej sceny politycznej znacznie utrudni demokratom psucie starej dobrej demokracji.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze