Lincz na Ani Iksińskiej

fot. Zbyszek Kaczmarek
fot. Zbyszek Kaczmarek

PUBLICYSTYKA / Lincz na Ani Iksińskiej

Przez lata czytaliśmy i słyszeliśmy, że przez socjalne wsparcie Polacy, a już na pewno Polki, przestaną pracować, 500+ wykończy polskie firmy, a nadmorskie wydmy zadepce i zaśmieci patologia, która pierwszy raz wybrała się na wczasy i nie umie się zachować. Pomimo telewizyjnych i tygodnikowych kącików porad! Akurat mija rok, odkąd dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska witała w Polsce epidemię z nadzieją, że wreszcie zaczynamy odkrywać, do czego służy mydło. A jednak tekst Marzeny Sosnowskiej, który ukazał się na portalu Bezprawnik, należącym do grupy Spider’s Web, wprowadził w ten nurt coś nowego.

Nie wystarczy już straszenie matkami leniwymi dzieci zdrowych, Sosnowska pisze więc o Ani Iksińskiej, żyjącej z pomocy socjalnej i zbiórek na swoje niepełnosprawne dziecko. Autorka alarmuje, że osób, które znajdują taki sposób na życie jest coraz więcej. „Ania Iksińska żyje na niezłym poziomie na koszt państwa. To teraz modne” – donosi i opisuje, jak to żerując na naiwności ludzi i instytucji, jej bohaterka ustawia sobie życie, co portal ilustruje zdjęciem atrakcyjnej, zadowolonej z życia i wyzywającej dziewczyny. Przydałaby się analiza prawna opisanych sytuacji, albowiem znajomość przepisów dotyczących orzecznictwa niepełnosprawności i przyznawania idącej za nim pomocy poważnie utrudnia uwierzenie w treść tekstu. Nieścisłości prawne na portalu, zajmującym się prawem wskazują na założenie, że wzburzony (to zdjęcie!) czytelnik nie pomyśli nad tym, czy przepisy umożliwiają w ogóle zaistnienie opisanej sytuacji. Nie znamy też podstaw, na jakich autorka kwestionuje orzecznictwo, wymagające prac kilku komisji. Całość odebrana została jako liberalne szczucie na kolejną grupę, która w polskich warunkach radzi sobie gorzej od syna milionera, który, choć zaczynał od roznoszenia ulotek, teraz sam jest milionerem.

Portal tekst ukrył i zamieścił przeprosiny, w których przypadkiem przyznał wprost, jakie były – i nadal są – jego intencje. „To nie był nasz najlepszy tekst” – napisał szef Bezprawnika, Jakub Kralka. Przy czym błąd swój widzi w skupieniu uwagi czytelnika na barwnych wątkach pobocznych zamiast ograniczenia się do opisania, w jaki sposób zaistniał „solidny pakiet wsparcia dla kobiety, która nigdy nie wnosiła swoją osobą do społeczeństwa w zasadzie niczego, za to solidnie je obciążała”.

Jak widać, refleksja jest, obok empatii, towarem mocno deficytowym. Może warto uzupełnić jej brak, nim ruszy się na poszukiwania kolejnych Ań Iksińskich do linczowania.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze