Zmartwychwstanie teraz!

Fot. Fotomag
Fot. Fotomag

PUBLICYSTYKA \ Kolejne święta w cieniu pandemii

W tegoroczne święta Zmartwychwstania Pańskiego wspólnota wierzących i Kościół rozumiany jako instytucja wchodzimy w momencie bardzo trudnym. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że znajdujemy się w czasie gorszym niż rok temu.

W 2020 r., którego końca tak wielu upatrywało bardzo niecierpliwie, Wielkanoc była pierwszymi świętami czasów pandemii. W świecie obostrzeń i nowego dla nas lęku poruszaliśmy się więc zupełnie po omacku. Wielu z nas miało jednak nadzieję na rychły koniec, chwila miała być wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, miała być więc też nauką i doświadczeniem. Co więcej, większość z nas radziła sobie z tym faktem, karnie przyjmując do wiadomości wszelkie obostrzenia i procedury. Rutyna jest przecież również mechanizmem obronnym. Katoliccy publicyści po cichu liczyli dodatkowo, że nawet oddzieleni często fizycznie od kościoła wierni nie będą się od niego oddalać, a pandemia spowoduje też większe zainteresowanie sprawami ostatecznymi, wszak „Jak trwoga, to do Boga”.

Nie tym razem, chciałoby się napisać, choć bez satysfakcji. Od wielu miesięcy obserwujemy, jak walec politycznej poprawności, który miał nas (a niby czemu w sumie?) oszczędzić, przetacza się po Polsce. Młodzi coraz częściej oddalają się od wiary i postaw konserwatywnych. Świat konserwatystów nie potrafił znaleźć dla nich oferty, odstraszając dodatkowo bagażem spraw, z którymi nie chciał, a przez lata i nie musiał sobie poradzić. Druga strona zagrała sprytniej. Gdy młodzież jest zdezorientowana, chwiejna emocjonalnie jak nigdy wcześniej, zamknięta w domu i poddana rówieśniczemu, a przede wszystkim celebrycko-korporacyjnemu praniu mózgów, lewica każdy kryzys tożsamości traktuje jako godną celebracji odmienność, proponuje afirmację w miejsce pomocy. I zdobywa punkty, co widać i w mediach społecznościowych, i w badaniu postaw społecznych. W kolejnych wyborach odbije się to również na ich wynikach, choć nie widać jeszcze siły politycznej, która potrafi skonsumować tę falę. Jednak nie przypadkiem niedawny medialny, katolicki celebryta i publicysta Szymon Hołownia w świecie polityki na antyklerykalny radykalizm ścigać mógłby się nawet z Robertem Biedroniem. I choć to nie rysa, lecz pęknięcie na jego wizerunku, nie traci społecznego poparcia, ba, staje się dla wielu uosobieniem nadziei na inną politykę.

W święta wchodzimy wymęczeni i coraz częściej osamotnieni. W wymiarze kulturowym, cywilizacyjnym i zwyczajnym ludzkim. Ale przecież ten czas to czas Zmartwychwstania. Zmartwychwstania, które przekłada się na każdą dziedzinę naszego życia i którego niezbędnie potrzebujemy. Które za chwilę się wydarzy. Radosnych Świąt!

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze