Następca Stalina i pindosy

Fot. Piotr Galant
Fot. Piotr Galant

PUBLICYSTYKA \ Propagandowe zagrywki

Nie wiecie, kim są pindosy? A ukropy? Gdy powiem, że to ostatnie określenie stosowane jest zamiennie z wyzwiskami „banderowcy” i „faszysty”, to każdy się już domyśli, iż rosyjskim szowinistom chodzi o Ukraińców, którym obrzydła rola wymyślonych jeszcze za carów Małorusów.

Pindosami – słowo ma korzenie starogreckie – nazywano ubogich greckich uchodźców spod osmańskiego terroru, osiedlających się pod koniec XVIII w. w rosyjskiej Odessie, a ten zapomniany termin nagle powrócił w wieku XXI jako pogardliwie określenie Amerykanów. Wróćmy do ukropów i zajrzyjmy do wyników badania socjologicznego, w którym zapytano Rosjan, w jaki sposób zmieni się postrzeganie przez nich Putina, jeśli wybuchnie wojna z Ukrainą. Już samo sformułowanie pytania brzmi dla normalnego człowieka dziwnie, bo wszak od 2014 r. Rosja tę wojnę prowadzi, ale rozumiemy oczywiście, że chodzi nie o tę hybrydową pod szyldem separatystów, lecz taką całą gębą, z oficjalnym udziałem rosyjskiej armii.

Odpowiedzi ankietowanych jakoś mnie nie zaskoczyły: oto 42 proc. stwierdziło, że ich postrzeganie prezydenta nie zmieni się, a aż 16 proc. uznało nawet, że jego autorytet wzrośnie! Jednak jest i zjawisko nowe – 31 proc. było zdania, że wojna spowoduje wzrost niezadowolenia Rosjan z obecnej władzy. Sondaż pokazuje, że propaganda wprawdzie nadal działa, ale ok. 1/3 społeczeństwa wierzy nie jej, lecz raczej Nawalnemu. Z innego sondażu dowiemy się, że za największych wrogów swego kraju Rosjanie uznali… Gruzinów, Estończyków i Litwinów oraz nas, Lachów, gdyż jako psy łańcuchowe Pindostanu wspieramy wrednych ukropów. 48 proc. ankietowanych uznało Stany Zjednoczone i NATO za głównego sprawcę ostatniego zaostrzenia sytuacji na granicy rosyjsko-ukraińskiej, 20 proc. obwinia za to władze w Kijowie, a tylko 4 proc. Rosję i 2 proc. „republiki ludowe” Donbasu. Na razie więc car Władimir panuje nad duszami swoich poddanych.

Jednak brytyjski ekspert Mark Galeotti zauważa, że reżim Putina jeszcze zaostrza kurs w iście stalinowskim stylu na bardziej represyjny, agresywny i zmilitaryzowany. I nie chodzi tylko o dominację służb siłowych, ale też o militaryzację umysłów, przyzwyczajanie poddanych, że są na froncie, a tam wszak dezercję karze się śmiercią.

Dobrze się więc stało, że deklaracji solidarności z Ukrainą ogłoszonej podczas obchodów rocznicy Konstytucji 3 maja przez prezydentów Polski, Estonii, Łotwy i Litwy w obecności prezydenta Zełeńskiego towarzyszą ogromne manewry Defender ’21, prowadzone od Grecji po Estonię i rumuńskie wybrzeże Morza Czarnego także z udziałem Wojska Polskiego. Psy łańcuchowe Pindostanu trzymają się mocno!

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze