Zemsta ojca chrzestnego

Fot. Aleksiej Witwicki
Fot. Aleksiej Witwicki

KIJÓW \ Człowiek Putina w areszcie domowym

Władze Ukrainy od dawna zapowiadają, że oczyszczą krajową politykę z ludzi mających ścisłe powiązania z Rosją i prowadzących interesy godzące w bezpieczeństwo narodowe. Jedną z nich jest Wiktor Medwedczuk. Lider prorosyjskiej partii Opozycyjna Platforma – Za Życie nie bez powodów nazywany jest prawą ręką Władimira Putina na Ukrainie. Łączą ich nie tylko więzi polityczne czy biznesowe, lecz także rodzinne. Putin to bowiem ojciec chrzestny córki Medwedczuka. Teraz przywódca Kremla, niczym główny bohater bestsellerowej powieści Mario Puzo, zapowiada odwet za działania władz w Kijowie wobec swojego człowieka.

W lutym br. Rada Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy podjęła decyzję o nałożeniu pakietu sankcji na osoby fizyczne i podmioty prawne zaangażowane w finansowanie terroryzmu. Wśród nich znalazł się wspomniany Medwedczuk oraz jego żona Oksana Marczenko. Wcześniej władze zdecydowały się na zablokowanie prorosyjskich kanałów telewizyjnych powiązanych z Medwedczukiem: 112, ZIK i NewsOne. Przez większość czasu skupiały się one na powielaniu prokremlowskiej propagandy, dyskredytowaniu działań ukraińskich władz oraz przedstawianiu rosyjskiego punktu widzenia w kontekście wojny w Donbasie i okupacji Krymu. To jednak nie koniec. Jeszcze w tym samym miesiącu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wykonał decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony ws. podjęcia pilnych działań zmierzających do upaństwowienia części ropociągu Samara–Zachód. Tu także pojawia się wątek Medwedczuka, ponieważ był on jednym z akcjonariuszy inwestycji. Warto wspomnieć, że polityk i jego żona widnieli jako właściciele położonej nieopodal rosyjsko-ukraińskiej granicy rafinerii ropy naftowej, z której chętnie korzystają prorosyjscy terroryści i najemnicy. Nietrudno się domyślić, że paliwo trafiało do czołgów i transporterów opancerzonych, rozmieszczonych przez nich na terenach samozwańczych republik Doniecka i Ługańska.

Długa lista zarzutów

Każdą decyzję Kijowa ws. lidera partii Opozycyjna Platforma – Za Życie i jego współpracowników, Rosja przyjmowała z nieskrywaną wrogością. Niektórzy eksperci przekonują nawet, że wydarzenia wokół Medwedczuka były bezpośrednią przyczyną ostatniego drastycznego zaognienia walk na wschodzie Ukrainy i największej od lat wojskowej mobilizacji Rosji w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskich granic, na okupowanym Krymie oraz na wodach Morza Czarnego. Uważano, że jest to demonstracja siły, by Kijów zrozumiał, że Moskwa nie będzie tolerowała wykluczania swoich ludzi z ukraińskiej przestrzeni publicznej.

Lista zarzutów pod adresem Medwedczuka jest długa i zmierza w stronę rozszerzenia o kolejne paragrafy. Politykowi zarzuca się też m.in. zdradę stanu i kradzież surowców na Krymie. Podobne zarzuty usłyszał również inny ukraiński deputowany – Taras Kozak. Śledczy twierdzą, że Medwedczuk miał m.in. wejść w zmowę z urzędnikiem rządu rosyjskiego w celu wydobywania kopalin z szelfu Morza Czarnego w morskiej strefie ekonomicznej Ukrainy czasowo okupowanej przez Rosję. Podejrzewa się go również o to, że przekazał służbom rosyjskim informacje zawierające tajemnicę państwową, a także o prowadzenie wspomnianej wyżej działalności wywrotowej przeciwko Ukrainie.

W czwartek sąd zdecydował o umieszczeniu Medwedczuka w areszcie domowym do 9 lipca. Zabronił mu opuszczania Kijowa i obwodu kijowskiego bez pozwolenia organów śledczych i prokuratora, a także zobowiązał go do informowania o zmianie miejsca zamieszkania lub miejsca pracy, jak również niekontaktowania się z podejrzanymi i świadkami. Ponadto policja w Kijowie założyła mu elektroniczną bransoletkę. Na wypadek, gdyby nie był skory do egzekwowania orzeczenia sądu.

Putin się zdenerwował

Działania wobec Medwedczuka wzburzyły krew w żyłach Władimira Putina, który nie szczędził gorzkich słów pod adresem ukraińskich władz. „Podejmowane są ewidentnie polityczne i wybiórcze decyzje, których celem jest (…) oczyszczenie przestrzeni politycznej ze wszystkich sił opowiadających się za pokojowym rozwiązaniem kryzysu na południowym wschodzie Ukrainy, Donbasie, i za dobrosąsiedzkimi stosunkami z Rosją” – wskazał Putin. „Z motywów politycznych wybiórczo zarzuca się komuś współpracę z Rosją w sferze gospodarki, chociaż wiele osób, w tym przedstawiciele najwyższego kierownictwa kraju, od wielu lat aktywnie pracują w Rosji, w tym także na Krymie, i nic” – dodał. Co ciekawe, dostało się też państwom Zachodu, że… nie reagują na politykę Kijowa. Zapewnił, że Rosja odpowie na tego typu działania w adekwatny sposób.

Czeka nas zbrojny scenariusz

Sprawa Medwedczuka stała się polem eskalacji działań Rosji względem Ukrainy. Raczej nie należy się spodziewać, że Kreml puści płazem wszystkie działania wymierzone w jedną ze swoich kluczowych postaci w tym kraju. Jednocześnie nie zapowiada się, by Kijów zszedł z obranej drogi pozbywania się z przestrzeni publicznej polityków, którym na rękę jest destabilizacja kraju i współpraca z okupantem. Pytaniem pozostaje, czy Putin ma w sobie tyle determinacji, by wobec obecnej sytuacji zdecydować się na zbrojny scenariusz, czyli wysłanie wojsk i kolejny najazd na Ukrainę. W ostatnich tygodniach postraszył on Kijów tysiącami żołnierzy i sprzętu. Teraz może przejść do konkretnych czynów.

Albicla.com\KonradWysocki

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze