Sankcje muszą uderzyć w białoruski reżim, nie w obywateli

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

WYWIAD \ Z RYSZARDEM CZARNECKIM, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia BEATA MAŃKOWSKA

Alaksandr Łukaszenka broni się poprzez kreowanie syndromu oblężonej twierdzy. To może działać na krótką metę na Białorusinów. Myślę, że to, co może naprawdę zaboleć, to sankcje na białoruskich dygnitarzy. Przeciętny Białorusin nie oburzy się za sankcje wobec szefa policji czy służb. Natomiast sankcje ekonomiczne mogą go dotknąć, a jeśli dotkną nawet w najmniejszym stopniu, to może to zostać wykorzystane przez propagandę przeciwko Zachodowi.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Josep Borrell zapowiedział czwarty pakiet sankcji wobec białoruskich władz. Ma on zostać wprowadzony w ciągu kilku tygodni. Czego możemy się po nim spodziewać?

Będą to sankcje przede wszystkim personalne na przedstawicieli władz, a nie będą to sankcje ekonomiczne. Gdyby były

     

24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze