Wymierająca Europa Środkowo-Wschodnia

​FELIETON \ Jest nas coraz mniej

numer 1930 - 20.01.2018Publicystyka

Duży spadek dzietności i masowa emigracja zarobkowa spowodowały, że liczba ludności niemal wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej w ostatnim ćwierćwieczu bardzo wyraźnie się obniżyła. Do 2050 r. w niektórych z nich może spaść niemal o połowę. 

Po 1989 r. mieliśmy do czynienia z gwałtownymi przemianami demograficznymi w niemal wszystkich krajach naszego regionu. Po upadku żelaznej kurtyny przez Europę Środkowo-Wschodnią przeszła fala drastycznego obniżenia się dzietności oraz wysokiej emigracji. Oba zjawiska spowodowały w oczywisty sposób spadek liczby ludności krajów regionu. W niektórych z nich spadek był wręcz gigantyczny, zważywszy na niedługi w sumie czas, który od tamtej pory upłynął.

Nie tylko ten stan rzeczy był podobny w niemal wszystkich krajach Międzymorza, ale też zbliżone jego przyczyny. Bardzo szybkie przemiany rynkowe spowodowały zmianę priorytetów obywateli – w wielu wypadkach rodzina zeszła na dalszy plan, a na pierwszy plan wysunęło się życie zawodowe. Często nie było to zresztą wynikiem wolnego wyboru, tylko raczej warunkiem utrzymania się na powierzchni. Obniżenie się stabilności oraz wysoki wzrost bezrobocia spowodowały, że pary dużo mniej chętnie decydowały się na dziecko, nie mając pewności, czy uda się zapewnić mu godne warunki do życia i rozwoju. Zjawiska te przyspieszyły też przemiany kulturowe, które dosyć szybko utwierdziły dużą część środkowoeuropejskich społeczeństw, że optymalnym modelem rodziny jest 2+1, jeśli nie 2+pies. Rodziny z większą niż dwójka liczbą dzieci zaczęły wręcz uchodzić z góry za patologiczne. To sprawiło, że niska dzietność utrzymała się także wtedy, gdy w XXI w. sytuacja gospodarcza się unormowała, czyli przede wszystkim zaczęło spadać bezrobocie. Na to nałożyło się otwarcie granic dla obywateli naszego regionu, z którego ci ochoczo skorzystali. Kolejne fale emigracji zarobkowej dopełniły dzieła – z Międzymorza wyparowały miliony ludzi.

Znikające pokolenia

Są komentatorzy twierdzący, że spadek dzietności to w sumie pozytywne zjawisko. Mniejsza liczba urodzeń ma pociągać za sobą spadek zasięgu ubóstwa, gdyż ono dotyka najczęściej rodziny wielodzietne. Mniej ludzi to także mniejsza eksploatacja środowiska, a mniej dzieci do wychowania to szansa na wyzwolenie kobiet, które mają więcej możliwości osiągnięcia spełnienia zawodowego. Trudno jednak zgodzić się z tymi tezami. Spadek liczby dzieci to zagrożenie dla systemów zabezpieczenia społecznego, szczególnie emerytalnego. Kolejne pokolenia są coraz mniej liczne, więc do systemu wpływa coraz mniej pieniędzy. Ograniczenie dzietności wiąże się też ze spadkiem dynamizmu, jaki niosą ze sobą młode pokolenia. I wreszcie mniejsza liczba dzieci osłabia instytucję rodziny – nic tak nie cementuje małżeństwa jak dziecko, a członków rodziny jak duża liczba rodzeństwa. Nie jest prawdą, że wielodzietność musi się wiązać z biedą oraz wykluczeniem zawodowym kobiet. Odpowiednio ułożony system świadczeń oraz usług publicznych pozwala łączyć zarówno wychowanie kilkorga dzieci, jak i pracę zarobkową obojga małżonków.

W roku 1989 wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej były w ścisłej czołówce dzietności wśród obecnych członków UE. Estonia ze współczynnikiem dzietności 2,21 była na drugim miejscu, a Rumunia (2,2) na trzecim. Nieco dalej, ale też wysoko, były Polska i Słowacja (oba 2,06). Dzietność na poziomie niecałych dwóch miały Litwa, Czechy i Bułgaria. Zaledwie po ćwierćwieczu przemian sytuacja się zupełnie odwróciła. Polska z czołówki spadła na sam dół – ze współczynnikiem dzietności 1,32 byliśmy w 2015 r. na 27. miejscu w UE, wyprzedzając jedynie Portugalię. Słowacja (1,4) znalazła się na 21. miejscu, a Węgry na 20. Pozostałe kraje znalazły się co najwyżej w drugiej dziesiątce – w Rumunii, Estonii i Czechach dzietność spadła do poziomu 1,6, a w Bułgarii do 1,5



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama