Europejskie niebo nie dla Łukaszenki

Fot. Zbyszek Kaczmarek
Fot. Zbyszek Kaczmarek \ W Polsce z wizytą była białoruska opozycjonistka Swiatłana Cichanouskaka

BIAŁORUŚ \ Skatowany Pratasiewicz w państwowej telewizji

Ambasadorowie państw Unii Europejskiej dali w piątek zielone światło dla zakazu przelotów przez przestrzeń powietrzną Unii Europejskiej i zakazu lądowania na lotniskach w UE dla wszystkich białoruskich przewoźników lotniczych. Po zatwierdzeniu decyzji przez Radę UE miała ona zacząć obowiązywać od północy w sobotę. Równocześnie Bruksela pracuje nad kolejnym pakietem sankcji na reżim Alaksandra Łukaszenki.

Przywódcy UE na niedawnym szczycie w Brukseli zdecydowali o nałożeniu kolejnych sankcji na przedstawicieli reżimu białoruskiego, jak również sankcji gospodarczych na Białoruś. Zdecydowali też, że unijna przestrzeń powietrzna ma zostać zamknięta dla białoruskich linii lotniczych. Podjęte wówczas decyzje mają jednak charakter polityczny i żeby zaczęły obowiązywać, muszą zostać przełożone na język prawny. Oznacza to przygotowanie odpowiednich unijnych rozporządzeń i przyjęcie ich na poziomie Rady UE w ramach unijnych procedur w Brukseli. Sankcje indywidualne i gospodarcze mają zostać przyjęte w najbliższych tygodniach.

Tymczasem aresztowany 23 maja na lotnisku w Mińsku opozycjonista Raman Pratasiewicz udzielił wywiadu białoruskiej telewizji państwowej ONT. W trakcie półtoragodzinnej rozmowy stwierdził m.in. że współpracuje ze śledztwem, „udzielając wszelkich możliwych informacji”. Powiedział również, że anonimowo uczestniczył w konferencjach na platformie Zoom osób spiskujących przeciwko władzy i dążących do siłowego przewrotu oraz – jak przekonują władze – „fizycznej eliminacji” Alaksandra Łukaszenki. Jak przekonywał, robił to, ponieważ wyznaczono mu rolę łącznika pomiędzy tzw. spiskowcami a sztabem liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej. Część uczestników tego domniemanego spisku przebywa już w areszcie z zarzutami karnymi.

Raman Pratasiewicz odniósł się również do działań Polski i Litwy. Jak stwierdził, oba kraje specjalnie wspierają białoruską opozycję, by móc „głośno krytykować Rosję i nie musieć przyjmować uchodźców z Bliskiego Wschodu w ramach UE”. Jak powiedział, wspieranie „zbiegłych polityków pozwala Polsce i Litwie na głośne wystąpienia, którym przyklaskuje kolektywny Zachód”.

Organizację mniejszości białoruskiej w Polsce Białoruski Dom i autora kanału Nexta, Sciapana Puciłę, Pratasiewicz oskarżył o „schematy korupcyjne” z polskim rządem i partią PiS. Według niego Białoruski Dom kontroluje całą białoruską opozycję i otrzymuje miliony od polskiego rządu. Pratasiewicz stwierdził np., że Białoruski Dom otrzymał 53 mln zł na pomoc uchodźcom, lecz w istocie jej nie udzielał.

Białoruskie niezależne media odcięły się od wywiadu Pratasiewicza. Przypominają, że już po zatrzymaniu opozycjonista „przyznał się” do winy i zapowiedział współpracę z reżimowymi służbami. Widać było, że było to oświadczenie wygłoszone pod przymusem. Na twarzy opozycjonisty widać było zasinienia, pokryte pudrem. Rodzice Pratasiewicza wprost przyznali, że ich syn został zmuszony do wypowiedzenia takich słów. Bardzo możliwe, że podobnie jest w tym wypadku.

Albicla.com\KonradWysocki

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze