Francja za słaba na islamistów

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

AFRYKA \ Paryż szuka wsparcia w walce z terroryzmem

Prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił zakończenie trwającej od 2014 r. operacji „Barkhane”, prowadzonej w regionie Sahelu. Ma ona zostać zastąpiona przez wielonarodową misję, której celem będzie zwalczanie zagrożenia terrorystycznego w tym regionie Afryki. – Zakończenie misji to przyznanie się do jej fiaska. Trwająca blisko osiem lat operacja „Barkhane” nie przyniosła oczekiwanych skutków, dlatego Paryż nie chce się dalej w nią angażować – mówi paryski komentator „Codziennej” Zbigniew Stefanik.

Wojna domowa w Libii oraz rebelia Tuaregów w Mali doprowadziły do znacznego pogorszenia się sytuacji bezpieczeństwa w regionie Sahelu, z czego umiejętnie skorzystali dżihadyści. Widząc rosnące zagrożenie terroryzmem, który mógłby mieć wpływ na bezpieczeństwo Europy, Francja zdecydowała się w 2014 r. na operację „Barkhane”, ustanawiając jej centrum dowodzenia w stolicy Czadu – Dżamenie. W zeszłym roku Paryż zdecydował się na zwiększenie zaangażowania w walce z organizacjami ekstremistycznymi i wysłanie dodatkowych 600 wojskowych, dzięki czemu w regionie Sahelu operowało ponad 5 tys. francuskich żołnierzy. Na zaangażowanie w ramach tej operacji zdecydowały się również m.in. Czechy oraz Estonia.

Wsparcie sojuszników

Kolejną inicjatywą pod przewodnictwem Francji jest misja „Takuba”. Została zapoczątkowana w 2020 r. Biorą w niej udział m.in. Belgia, Czechy, Dania, Estonia, Niemcy, Niderlandy, Norwegia, Portugalia, Szwecja oraz Wielka Brytania. W ramach akcji prowadzone są działania doradcze i wspierające siły zbrojne Mali. W walkę z islamskim terroryzmem w regionie zaangażowane są również państwa inicjatywy G5 Sahel, która zrzesza Burkina Faso, Czad, Mali, Mauretanię i Niger. Utworzyły one liczące ok. 5 tys. wojskowych siły G5 Sahel Joint Force, które uzyskały zdolności operacyjne jesienią 2017 r. Francuzi otrzymają wsparcie również od Stanów Zjednoczonych, które realizują działania związane z wywiadem, obserwacją i rozpoznaniem (ISR), korzystając m.in. z dronów. Amerykanie zapewniają również tankowanie w powietrzu, a na ich barkach spoczywa również część wsparcia logistycznego. W Mali od 2013 r. prowadzona jest też operacja wsparcia pokoju pod egidą ONZ (MINUSMA) oraz misja szkoleniowa misja Unii Europejskiej (EUTM Mali).

Gwałtowny wzrost terroryzmu

Duże zaangażowanie Francji oraz wsparcie sojuszników okazało się jednak niewystarczające do walki z rosnącymi w siłę grupami ekstremistycznymi, operującymi na trudno dostępnym obszarze wielkości połowy Europy. Tylko w 2020 r. z rąk dżihadystów oraz innych grup paramilitarnych zginęło 7 tys. osób. Giną również francuscy żołnierze, co jeszcze bardziej obniża społeczne poparcie dla zaangażowania francuskiej armii w Sahelu. Ze statystyk wynika, że od 2013 r. w regionie Sahelu śmierć z rąk islamistów poniosło ponad 50 francuskich żołnierzy.

W kontekście Mali kryzys jeszcze bardziej pogłębił kolejny pucz wojskowy. Kilka dni temu prezydent Francji Emmanuel Macron zagroził wycofaniem swoich żołnierzy z Mali, jeśli kraj ten zmierzać będzie w kierunku radykalnego islamu. Ostatecznie Francja zdecydowała się na zawieszenie operacji wojskowej w Mali oraz zaprzestanie udzielania wsparcia tamtejszym siłom wojskowym.

Cele nie zostały osiągnięte

– Operacja „Barkhane” jest po prostu fiaskiem. Miała ona ustabilizować sytuację w Mali oraz w całym regionie, tymczasem w ciągu dziewięciu miesięcy doszło w tym kraju do dwóch zamachów stanu. Sama operacja kontestowana jest na poziomie francuskim m.in. ze względu na kolejnych zabitych żołnierzy. Zaczęto mówić o niej jako o drugim Wietnamie – wskazuje paryski komentator „Codziennej” Zbigniew Stefanik.

Nadszedł czas, aby rozpocząć głęboką transformację naszej obecności wojskowej w Sahelu – powiedział w czwartkowy wieczór prezydent Francji. Jak zapewnił, wycofanie francuskich sił z tego regionu Afryki zostanie przeprowadzone w zorganizowany sposób. Walka z terroryzmem będzie prowadzona w ramach operacji „Takuba” z silnym komponentem francuskim oraz siłami afrykańskimi, europejskimi i międzynarodowymi. – Utrzymamy filar antyterrorystyczny, w którym zaangażowane zostaną wojska specjalne – oznajmił prezydent Macron. – Nowa strategia ma się skupić na walce z dżihadystami w Sahelu. Region ten jest „wrotami do Europy”, co stwarza poważne zagrożenie. Kolejna destabilizacja regionu doprowadzi do jeszcze większego kryzysu migracyjnego niż ten z 2015 r. – ostrzega Zbigniew Stefanik.

Znamienne, że decyzja o zakończeniu francuskiej operacji „Barkhane” zapadła na kilka dni przed szczytem NATO, który w poniedziałek odbędzie się w Brukseli. – Sytuacja przypomniana szczyt w Newport z września 2014 r., kiedy to USA wezwały sojuszników do udziału w operacji wymierzonej w tzw. Państwo Islamskie w Syrii i Iraku. Teraz Paryż próbuje znaleźć kolejne kraje, które chciałyby wspomóc jego wysiłki w walce z terroryzmem w regionie Sahelu – kończy Stefanik.

Albicla.com/PawelKryszczak

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze