Putin straszy Kijów czerwoną linią

Fot. Aleksiej Witwicki
Fot. Aleksiej Witwicki

UKRAINA \ Zbliżenie z NATO solą w oku Kremla

Propaganda dla rodzimej publiczności – tak Ukraina komentuje słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który w wywiadzie dla kanału Rossija-24 stwierdził m.in., że połowa Ukraińców nie chce wstąpienia ich kraju do NATO oraz że potencjalne członkostwo Ukrainy w Sojuszu może oznaczać przekroczenie czerwonej linii w relacjach z Rosją.

Wywiad, którego w tym tygodniu Władimir Putin udzielił rodzimej stacji informacyjnej, jest szeroko komentowany w mediach na Wschodzie. Przywódca Rosji odniósł się w nim do działań ukraińskich władz, zmierzających do pogłębienia integracji z Zachodem, w tym do zacieśnienia stosunków z NATO, co w konsekwencji ma doprowadzić do włączenia tego kraju w szeregi Sojuszu. Jak stwierdził rosyjski przywódca, nie podziela on opinii wielu rosyjskich polityków, którzy powątpiewają w skuteczność zabiegów Kijowa odnośnie do pogłębienie współpracy z krajami UE i NATO. „Nikt nie zaprzeczył, że takie rozmowy [dotyczące włączenia Ukrainy do Sojuszu] trwają” – powiedział Putin. Jak dodał, w przeszłości wielokrotnie słyszał od poprzednich prezydentów USA deklaracje, że NATO jest otwarte na nowych członków.

W opinii rosyjskiego prezydenta odsetek Ukraińców deklarujących poparcie dla wstąpienia do Sojuszu nie jest przesadnie wysoki i oscyluje wokół 50 proc. Przeciwników nazwał „mądrymi ludźmi”. – Nie mówię tego w tym kontekście, że reszta jest niemądra. Po prostu ci, którzy tego nie chcą [członkostwa w NATO], rozumieją, że byliby mięsem armatnim i kartą przetargową [w relacjach z Zachodem] – wskazał Putin.

Władze Kremla alergicznie reagowały na każde pogłębianie się struktur NATO, zwłaszcza w bezpośrednim sąsiedztwie Rosji. Tak było m.in. w 2004 r., kiedy członkami najpotężniejszej organizacji świata zostały m.in. kraje bałtyckie – Litwa, Łotwa i Estonia – oraz Rumunia. W ostatnich latach Rosja skupiła się na torpedowaniu prozachodnich aspiracji Gruzji i Ukrainy. W wywiadzie dla kanału Rossija-24 Władimir Putin mówił o dwóch falach „natowskiej ekspansji na Wschód” oraz „opluwaniu” przez Zachód rosyjskich interesów w dziedzinie bezpieczeństwa. W tym kontekście Putin stwierdził, że bezpośrednie sąsiedztwo NATO to dla Rosji zagrożenie związane m.in. z atakiem rakietowym. – Załóżmy, że Ukraina jest członkiem NATO. Czas lotu rakiety, dajmy na to z Charkowa, do centrum Rosji, do Moskwy, będzie trwał 7–10 minut. To już czerwona linia czy jeszcze nie? – zapytał retorycznie Putin. Wcześniej zaś wskazał, że rakiety z Polski i Rumunii „doleciałyby do Moskwy w 15 minut”.

Do wywiadu rosyjskiego prezydenta odnieśli się główni zainteresowani. Jak stwierdził Mychajło Podolak, doradca dyrektora kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, wypowiedź Władimira Putina to nic innego jak propaganda skrojona na potrzeby rosyjskiego społeczeństwa. – Taka retoryka Putina niczym nie różni się od tego, co znamy od dłuższego czasu – powiedział Podolak. – Gwoli ścisłości: Rosja już graniczy z NATO i ze strony państw członkowskich nie zaobserwowano żadnych przejawów agresji wobec tego kraju – dodał Mychajło Podolak.

Albicla.com\KonradWysocki

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze