Merkel dobiła targu ws. Nord Streamu 2

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay

WASZYNGTON \ Spotkanie przywódców USA i Niemiec

Wbrew temu, co Giuseppe Tomasi di Lampedusa pisał w swojej powieści „Lampart”, nie musi wiele się zmienić, by wszystko zostało po staremu. W przypadku kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2 wystarczyła jedynie zmiana prezydenta w Białym Domu, by zagrożenie dla tej inwestycji zniknęło, a niemiecko-rosyjski interes się rozwijał. Po spotkaniu z Angelą Merkel w Waszyngtonie Joe Biden powtórzył, że sankcji na Nord Stream 2 nie będzie. Stany Zjednoczone oddały walkowerem kluczową sprawę dla bezpieczeństwa energetycznego Europy Środkowo-Wschodniej.

Ci, którzy uważali, że po czwartkowym spotkaniu w Waszyngtonie dojdzie do zmiany amerykańskiego stanowiska ws. gazociągu Nord Stream 2, albo nie znają się na polityce, albo przespali ostatnie tygodnie. Joe Biden na początku swojej prezydentury zapowiedział, że wycofa się z wielu decyzji Donalda Trumpa. I tak też zrobił m.in. w kwestii kontrowersyjnego gazociągu. Trump dostrzegał zagrożenie płynące z rosyjsko-niemieckiego projektu i alarmował, że inwestycja nie może zostać dokończona. Biden przyjął taktykę, że skoro większość rur jest już położona, to po co robić awanturę i niepotrzebnie denerwować Berlin.

Jeszcze przed wylotem do Waszyngtonu kanclerz Angela Merkel przekonywała, że podczas rozmów za oceanem nic się nie zmieni w kwestii Nord Streamu 2. I rzeczywiście, ostatnia wizyta Merkel w roli kanclerza Niemiec w Stanach Zjednoczonych przybrała raczej formę politycznej kurtuazji. Na konferencji po spotkaniu Biden stwierdził, że nie ma identycznego z Angelą Merkel poglądu w kwestii NS2. I na tym różnice się skończyły. Amerykański prezydent przyznał, że sankcjonowanie projektu „nie ma sensu”. Biden dodał, że zamiast nakładać sankcje wolał wypracować z kanclerz Merkel „praktyczne metody” poradzenia sobie z problemami związanymi z gazociągiem. „Poleciłem naszym zespołom przyjrzeć się możliwym środkom rozwiązania tego problemu: czy europejskie bezpieczeństwo energetyczne będzie dzięki temu wzmocnione, czy osłabione. Zobaczymy” – powiedział amerykański prezydent.

I choć zarówno Merkel, jak i Biden dużo mówili o stanowczości w egzekwowaniu praw Ukrainy, której NS2 zagraża najbardziej, to nie trzeba być wielkim ekspertem, by wiedzieć, że zmuszenie Rosji do czegokolwiek, co nie leży w jej interesie, będzie graniczyło z cudem. Niestety, nie jest to dobra informacja nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Rosja od dawna szantażuje inne państwa gazem. Dzięki przyzwoleniu Stanów Zjednoczonych oraz Niemiec może bez przeszkód robić to nadal.

Albicla.com\KonradWysocki

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze