Wiewiórka, pień i groźne pomysły

Fot. Maciej Łuczniewski
Fot. Maciej Łuczniewski

PUBLICYSTYKA \ Jak Kanada stała się Polską

Kilka lat temu furorę w internecie robiło zdjęcie martwej wiewiórki leżącej na pniu wielkiego drzewa. Miał to być symbol rabunkowej polityki leśnej państwa PiS. Tyle tylko, że tak naprawdę fotografię wykonano w jednym z warszawskich parków, pień należał do drzewa objętego samorządowym planem wycinki i tylko nieszczęsna wiewiórka, dzieląc los wielu największych artystów, sławy zaznała dopiero po śmierci.

Teraz możemy obserwować podobną historię. Wzmożeni ekologicznie przeciwnicy PiS znaleźli w otchłaniach internetu zdjęcie pnia „gigantycznej jodły, która przeszkadzała Lasom Państwowym”. Tak opisała smutne resztki drzewa pani Dorota, której nicku (pseudonimu w sieci) nie można nawet zacytować, bo składa się z samych przekleństw, a która przy okazji jest nauczycielką biologii. Szkoda drzewa, dzieciaków też szkoda, nie wiem tylko, czy żałować tych, co w szerzej pojętej trosce lub złej wierze podają ten przekaz dalej. Tymczasem zdjęcie zrobiono w Kanadzie – pech jednak chciał, że obrys pnia przypominał kontury obecnej Polski, a jakiś fan tandetnej symboliki wzmocnił efekt, wycinając w nim Hel. Jedni łykają, inni prostują, interes się kręci.

Jednak o ile ta historia może jeszcze wydawać się zabawna, o tyle przyszłość związana z lasami i szerzej ekologią już taka nie jest. Od kilku tygodni słyszymy o strategii „Fit for 55” autorstwa starego przyjaciela Polski Fransa Timmermansa. To szaleńczy plan, który nikły w wymiarze globalnym efekt ekologiczny chce osiągnąć potężnymi nakładami już nie tylko państwa, ale i obywateli Europy. Kto ma nerwy, niech zagłębia się w dokumenty i analizy ekspertów, zwykłemu czytelnikowi powinna wystarczyć informacja, że opłatami emisyjnymi, tymi samymi, którym dziś zawdzięczamy rosnące ceny energii, mają zostać obłożone kolejne dziedziny gospodarki, w tym transport i budownictwo, czekałby więc nas drastyczny wzrost wszystkich cen. Nowe regulacje wymusiłyby też ocieplanie domów i zmiany systemów grzewczych oraz całkowite odejście od nieelektrycznych samochodów. To godny Grety Thunberg ekologiczny totalitaryzm, roszczący sobie prawo do regulacji każdej dziedziny życia, a przy tym szaleńczo podnoszący jego koszty.

Na tym jednak nie koniec, bo oto z wywiadu portalu w polityce z Pawłem Sałkiem z Kancelarii Prezydenta dowiadujemy się, że UE o wiele szybciej, po swojemu bezczelnie i pozatraktatowo, chce wymusić na nas zmianę gospodarki leśnej, a więc de facto pozbawić nas dostępu do lasów zarówno na poziomie Lasów Państwowych, jak i zwykłych grzybiarzy czy innych zbieraczy, oczywiście wszystko w imię ekologii i bez uszanowania polskiej specyfiki, w której sytuacja lasów ma się o wiele lepiej niż na zachodzie Europy.

Według badań wciąż jesteśmy społeczeństwem mocno euroentuzjastycznym, jednak chyba pora na poważną rozmowę. Nie ulega też wątpliwości, że dla obecnych władz będzie to trudna batalia, choć nie będziemy w niej pozbawieni szans i sojuszników. Jednak w przypadku zmiany rządu, kolejna ekipa zapewne w zamian za pogłaskanie po głowie, bez zmrużenia oka wpakuje nas na tę ekologiczną minę.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze