Pies Putina

Fot. Aleksiej Witwicki
Fot. Aleksiej Witwicki

PUBLICYSTYKA \ Psychologia strachu według przywódcy Kremla

Nie, nie miałem zamiaru obrażać któregokolwiek z zachodnich polityków obelgą w dawnym komuszym stylu typu: Franco, pies łańcuchowy imperializmu; chodzi o prawdziwego psa, owczarka alzackiego. Niektórzy tędzy psychologowie tłumaczą bowiem uległość niemieckiej kanclerzycy tym, że w krytycznym momencie rokowań, dajmy na to dotyczących Nord Streamu 2, Putin wprowadzał ni z tego, ni z owego swego czworonoga, co wprawiało Merkel w panikę i paraliż woli.

Czym zastraszał prezydenta Francji, przypomnieniem pojenia koni przez Kozaków w Sekwanie? Chyba to nadal działa, bo od upadku Napoleona, co spowodowało rosyjską okupację Paryża i powstanie rdzennie francuskich bistro, tylko raz Francja odważyła się przeciw Moskwie wystąpić – podczas wspólnej z Brytyjczykami interwencji nie gdzie indziej, jak… na Krymie! Wojna krymska 1853–1856, formalnie w obronie Turcji, okazała się pierwszą i ostatnią wygraną aliantów w z Rosją, może dzięki ambicjom Napoleona III, by dorównać chwale wojennej wielkiego stryja.

Obecny napoleonek mimo nadęcia nie ośmiela się już nawet odwoływać do wspaniałego dziedzictwa Cesarza i nawet w niedawną 200. rocznicę jego śmierci bełkotał coś o winach Napoleona Wielkiego – wiadomo, biały szowinistyczny samiec i na pewno rasista! Wprawdzie francuska żaba nadal podsuwa łapę do podkucia, ale nie ośmiela się tego robić wobec Moskwy.

No i gracko sobie wyjaśniliśmy, dlaczego dwa narody słynące przez wieki z bitności takie są mięciuśkie w stosunku do Kremla: jedni mają traumę Waterloo, drudzy Stalingradu i po prostu się boją powtórki. Ale jak to połączyć z twardą wobec Rosji postawą krajów, które nieraz zaznały goryczy porażki w walkach z nią, a niektóre wręcz pożarcia przez rosyjskie imperium? Trudno przypuszczać, że Polska czy byłe republiki sowieckie, jak: Litwa, Estonia, Łotwa, Ukraina, Mołdawia i Gruzja, nie odczuwają nadal lęku przed agresywnym i wielokrotnie potężniejszym sąsiadem, a jednak jakoś nie działa na nie pies Putina.

Gruzja po najeździe w 2008 r. straciła całkowicie poprzedni sentyment do Rosji, po 2014 r. przyspieszony kurs wypisywania się z „ruskiego ładu” przechodzi Ukraina, teraz dołącza do nich Mołdawia, gdzie prawicowa partia niedawno wybranej pani prezydent Mai Sandu wygrała miażdżąco wybory parlamentarne, pokonując prorosyjski Blok Wyborczy Komunistów i Socjalistów i uzyskując 63 ze 101 mandatów! A wszystkie te trzy kraje uzyskały twardą deklarację otworzenia szybkiej ścieżki do NATO.

Widać, można poskromić obawy przed warczeniem wściekłego psa, tylko trzeba mieć do tego… no, powiedzmy, waleczne serce!

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze