Łukaszenka mści się za unijne sankcje

Fot. Marian Paluszkiewicz
Fot. Marian Paluszkiewicz \ Litwa mocno kibicowała wymierzonym w Łukaszenkę protestom na Białorusi, teraz płaci za to cenę – jej granicę szturmują nielegalni imigranci, których na Białoruś zaprosił Łukaszenka

BIAŁORUŚ \ Wywołanie kryzysu migracyjnego specjalną strategią reżimu

W Moskwie i Mińsku wyznawany jest podobny model polityki względem zachodnich państw. Zarówno Rosja, jak i Białoruś obwiniają UE i NATO o wszelkie zło tego świata, a w szczególności o to, że obie instytucje dybią na ich zasoby gospodarcze i terytorialne. I tak jak Kreml sukcesywnie prowokuje swoim wojskiem, tak Alaksandr Łukaszenka postanowił wykorzystać imigrantów do tego, by zemścić się za zachodnie sankcje i zdestabilizować sytuację w tej części Europy.

Z punktu widzenia Mińska sytuacja jest prosta: Polska oraz kraje bałtyckie zostały zmuszone przez Stany Zjednoczone do prowadzenia polityki zewnętrznej w taki sposób, by zdestabilizować sytuację na Białorusi. Ta broni się, jak może, a jako że same słowa nie pomogły, reżim postanowił sięgnąć po broń, z którą Europa nie tak dawno, po ciężkich bojach, jakimś cudem sobie poradziła. Mowa oczywiście o napływie imigrantów z Bliskiego Wschodu. Łukaszenka bawi się w tanie i skuteczne biuro podroży, oferując dostęp do Europy od tej strony, od której Bruksela jeszcze kilka tygodni temu się nie spodziewała.

Teraz jednak sytuacja robi się poważna. Świadczą o tym obrazki z Litwy, gdzie tamtejszym służbom granicznym zabrakło ostatnio drutu kolczastego, by ochronić swoje rubieże. Służby reagują, a mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Dotyczy to w szczególności Polaków mieszkających na Litwie. Władze chcą bowiem w zamieszkałych w 80 proc. przez Polaków Dziewieniszkach na Wileńszczyźnie utworzyć obóz dla nielegalnych imigrantów złapanych na granicy litewsko-białoruskiej. Obawy są uzasadnione, gdyż schwytani przez służby imigranci nie przypominają osób uciekających przed obliczem wojny, lecz są specjalnie wyselekcjonowaną grupą, przypominającą te, które przez lata szturmowały południowe granice Unii Europejskiej.  

W momencie pisania tego tekstu Litwa poinformowała o zatrzymaniu 136 kolejnych przybyszów, głównie z Iraku. Łącznie daje to już ponad 3,2 tys. imigrantów. Biorąc pod uwagę wielkość i zaludnienie Litwy, to bardzo dużo. A zapewne będzie jeszcze więcej, gdyż jak wynika z dostępnych informacji, liczba lotów z Iraku do Białorusi zwiększyła się w ostatnim czasie dwukrotnie. Pozorną nadzieją wydają się rozmowy litewsko-irackie prowadzone w ostatnich dniach. Równocześnie trudno oczekiwać, by główny winowajca, czyli Łukaszenka, zszedł z obranej strategii. W pewien sposób osiągnął już sukces: zasiał zamęt w sąsiednim kraju, który dawno nie miał do czynienia z tak poważnym problemem jak teraz.

Albicla.com\KonradWysocki

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze