Sobota wreszcie z medalami?

Fot. Tomasz Hamrat
Fot. Tomasz Hamrat \ Polska sztafeta mieszana w biegu 4 x 400 m ma szansę na medal. W biegu kwalifikacyjnym znakomitą formą popisała się Iga Baumgart-Witan

TOKIO \ Szansa na poprawę dorobku Polaków na igrzyskach

To wreszcie będzie dzień z medalami. Przynajmniej wszystko na to wskazuje. W sobotę możemy liczyć na krążek w żeglarstwie, a także podium sztafety mieszanej 4 x 400 m.

Finał zaplanowano na godz. 14.35 czasu polskiego. Polacy w eliminacjach wystąpili w składzie: Dariusz Kowaluk, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Kajetan Duszyński. Nie wiadomo jednak, czy w finale pobiegnie ta sama czwórka. W odwodzie pozostają m.in. Karol Zalewski oraz mistrzyni Polski Natalia Kaczmarek.

Będzie gruby medal, i to nie brązowy

– Ten rekord przetrwa tylko 24 godziny. Będzie gruby medal, i to nie brązowy – zapewniła Małgorzata Hołub-Kowalik. Humory jej oraz pozostałym członkom sztafety dopisywały. 28-letnia lekkoatletka przyznała, że podczas eliminacji panował duży chaos przy zmianach.

– Zazwyczaj sędziowie pomagają, a tym razem było trochę inaczej. Ale ja, stara wyga, sobie poradzę. Wiedziałam, gdzie stanąć, ale wiele dziewczyn było zdezorientowanych – zapewniła. A Baumgart-Witan dodała, że gdy biegnący na pierwszej zmianie zawodnicy byli już na ostatniej prostej, to sędziowie nie chcieli wpuścić na bieżnię przejmujących od nich pałeczkę koleżanek z kadry.

Jako pierwszy w polskiej ekipie ruszył Kowaluk, który przyznał, że zadanie miał proste. – Jak najmocniej iść i utrzymać to na ostatniej prostej. Udało się w 100 proc. Treningi od trzech tygodni na obozie pokazywały, że jestem w życiowej formie, co dziś też zaprezentowałem – stwierdził. Jak dodał, wieczorowa pora sprzyjała szybkiemu bieganiu. – Bo wtedy tak się nie odczuwa tej duchoty, wiatr też się uspokoił – analizował. Zmieniła go Baumgart-Witan, która w efektownym stylu wyprowadziła Biało-Czerwonych na prowadzenie. – Fajnie jest mijać innych. Zwłaszcza dziewczyny, które wiedziałam, jakie miały czasy indywidualne, ale też wiedziałam, że po mistrzostwach Polski bardzo ciężko pracowałam oraz walczyłam każdego dnia i wyglądałam coraz lepiej. Wiedziałam, że jestem w bardzo wysokiej dyspozycji, bo biegałam bardzo szybko, ale z Gosią rozmawiałyśmy, że musimy to same zobaczyć na zawodach i to jeszcze takiej rangi zawodach. Przypomniałam sobie, że umiem biegać, że zrobiłam to tak jak w swoich najlepszych czasach – podsumowała zmagająca się wcześniej z kłopotami zdrowotnymi zawodniczka.

Początkowo w półfinale została zdyskwalifikowana sztafeta USA, do której należy rekord świata. Po rozpatrzeniu protestu Amerykanów przywrócono jednak do udziału w finale. Ekipa USA wygrała swój bieg eliminacyjny, jednak została zdyskwalifikowana za przekroczenie strefy podczas dokonywania pierwszej zmiany. Jak się okazało, czekająca na pałeczkę Lynna Irby stała w złym miejscu, ale z winy sędziów. Polacy wraz ze sztafetą ze Stanów Zjednoczonych to główni faworyci do wywalczenia złota.

Myszka po medal

Zanim do finału przystąpią lekkoatleci, nasz skromniutki dorobek medalowy powinien już zostać poprawiony. Nad ranem polskiego czasu odbędą się ostatnie wyścigi w żeglarstwie. A tu możemy liczyć na Piotra Myszkę. Przed decydującym wyścigiem 36-latek zajmuje czwarte miejsce. – Mam szansę nawet na drugie miejsce i zrobię wszystko, aby znaleźć się na podium – zapewnił Myszka, który do drugiego Francuza Thomasa Goyarda traci pięć, a do trzeciego Włocha Mattii Camboniego trzy punkty.

Złoty medal praktycznie zapewnił sobie aktualny mistrz świata i Europy Holender Kiran Badloe – warunkiem jest ukończenie ostatniego wyścigu.

W wyścigu medalowym startuje także Zofia Noceti-Klepacka. Polka zajmuje jednak dopiero dziewiąte miejsce i praktycznie nie ma szans na miejsce na podium.

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze