Kushamond − miejsce, gdzie króluje pył

FELIETON \ Głos Wodza

Sielankowy nastrój dopadł mnie już we wczesnych godzinach popołudniowych 6 czerwca 2007 r. To była środa poprzedzająca Boże Ciało, więc nawet w sztabie polskiej Batalionowej Grupy Bojowej, położonym w afgańskiej Wysuniętej Bazie Operacyjnej (ang. FOB) Sharana, tempo pracy nieco zwolniło. Przebywałem tam już ponad dwa miesiące, służąc w charakterze oficera sekcji logistycznej. Moja niedawno operowana noga goiła się w ciepłym i suchym klimacie zadziwiająco dobrze, toteż miałem prawo być zadowolony z sytuacji.

Przepocone mundury zaniosłem do pralni, a sam – przyodziany w nieregulaminowy czerwono-czarny, cywilny dres – plątałem się po korytarzu drewnianego budynku. W pewnej chwili otworzyły się drzwi od pomieszczenia dowódcy, pojawił się w nich podpułkownik i radośnie zawołał

     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze