Reżim Łukaszenki drwi z działań Polski

Fot. Maciej Łuczniewski
Fot. Maciej Łuczniewski

BIAŁORUŚ \ Reakcja na wprowadzenie w Polsce stanu wyjątkowego

Były powodzie i pandemia. Wtedy Polska nie zdecydowała się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Teraz decydują się na taki ruch, bo w przygranicznym terenie pojawiło się 32 migrantów. Polska musi się ich strasznie obawiać – tymi słowami szef białoruskiej dyplomacji Uładzimir Makiej skomentował decyzję prezydenta RP Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią.

We wtorek Rada Ministrów wystąpiła do prezydenta Dudy o wprowadzenie stanu wyjątkowego na okres 30 dni w przygranicznym pasie z Białorusią̨, obejmującym 183 miejscowości w części województw podlaskiego i lubelskiego. W czwartek prezydencki rzecznik prasowy Błażej Spychalski przekazał informację, że prezydent Andrzej Duda podjął decyzję o wydaniu rozporządzenia wprowadzającego stan wyjątkowy. Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń środki konstytucyjne są niewystarczające.

Decyzja ma związek z niebezpieczną sytuacją w pobliżu granicy polsko-białoruskiej. Od wielu dni na przygranicznym pasie koczuje grupa migrantów, pochodząca głównie z Bliskiego Wschodu. Zostali oni przywiezieni na białoruskie rubieże przez tamtejsze służby. Reżim w Mińsku za wszelką cenę chce przerzucić imigrantów na teren UE, otwierając w ten sposób kolejny szlak, przez który – gdyby polskie władze złamały obowiązujące prawo i przyjęły koczującą grupę – już niedługo podążyłyby setki, a być może nawet tysiące przybyszów z Bliskiego Wschodu. Dodatkowo już w najbliższy piątek rozpoczynają się gigantyczne rosyjsko-białoruskie manewry Zapad-2021 z udziałem nawet 200 tys. żołnierzy. Główna część ćwiczeń odbędzie się na poligonach w pobliżu granic Polski.

Reakcja Białorusi na decyzję polskiego prezydenta była tylko kwestią czasu. Kilka godzin po ogłoszeniu w Warszawie prezydenckiego postanowienia głos w rzeczonej sprawie zajęły władze w Mińsku. – Były powodzie i pandemia. Wtedy Polska nie zdecydowała się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Teraz decydują się na taki ruch, bo w przygranicznym terenie pojawiło się 32 migrantów. Polska musi się ich strasznie obawiać – powiedział minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej. Dodał, że władze są zaskoczone decyzją Polski, podobnie jak były zaskoczone wtedy, gdy Litwa i Łotwa również ogłosiły stan wyjątkowy w pobliżu swoich granic z Białorusią.

Zdaniem Białorusi to UE odpowiada za kryzys migracyjny. – Ten kryzys powstał w głowach zachodnich polityków. Białoruś zawsze przestrzegała wszystkich postanowień naszych umów co do joty – dodał polityk.

Albicla.com\KonradWysocki

     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze