Lucky, pies szczęściarz

FELIETON \ Głos Wodza

Akcja niniejszej opowieści toczyła się w irackiej Karbali na przełomie maja i czerwca 2004 r., a rozpoczęła się w czwartek. Już wiem, że moi Czytelnicy są zaskoczeni, ponieważ nie potrafię przytoczyć dokładnej daty wydarzeń, ale za to jestem w stanie wskazać dzień tygodnia, kiedy wypadki miały miejsce. Tak, to był na pewno czwartek, gdyż od późnego popołudnia w całej metropolii słychać było trąbienie aut i odgłosy ognia prowadzonego z broni maszynowej.

Ciężkie walki z powstańcami Muktady as-Sadra zakończyły się raptem kilka dni wcześniej, więc każdy dźwięk wystrzału jeżył mi włosy na głowie. Pomimo że starałem się zachowywać się dzielnie, to jednak Stefek Burczymucha był postacią literacką, do której było mi wówczas najbliżej.

Znalezisko w opuszczonej jamie

W 

     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze