Orły na medal
Walka. Pot. Łzy. Emocje. Radość. Polscy siatkarze zafundowali nam to wszystko podczas zakończonych właśnie mistrzostw Europy w piłce siatkowej. Ostatecznie cieszymy się z brązu. Biało-czerwoni siatkarze pokonali w katowickim Spodku Serbów 3:0 – 25:22, 25:16, 25:22 – i zdobyli brązowy medal ME. Nasi reprezentanci po raz drugi z rzędu stanęli na trzecim stopniu podium w czempionacie Starego Kontynentu. Łatwo nie było, ale serca do walki i charakteru sportowców nikt nie może im odmówić. Dziękujemy!
Za naszymi reprezentantami w piłce siatkowej miesiące wytężonej pracy. Kilka tygodni temu wrócili z Igrzysk Olimpijskich w Tokio, po których musieli szybko się przegrupować i stanąć do walki o medale na mistrzostwach Europy. Ostatecznie zajęli znakomite trzecie miejsce w zawodach czempionatu Starego Kontynentu, a w każdym meczu dostarczali kibicom niesamowitych emocji.
Gładki początek
Mistrzostwa Europy rozgrywane były w czterech krajach: Polsce, Czechach, Estonii i Finlandii. Nasi reprezentanci byli faworytami do medalu, chociaż konkurencja była spora. W rozgrywkach grupowych musieliśmy mierzyć się z drużynami z Serbii, Ukrainy, Belgii, Portugalii i Grecji. Polacy fazę grupową rozgrywali w Krakowie i odnieśli komplet pięciu zwycięstw – kolejno z Portugalią 3:1, Serbią 3:2, Grecją 3:1, Belgią 3:0, a jako ostatnich ograli Ukraińców, i to bez straty seta. Nasi siatkarze zaprezentowali się bardzo dobrze. Po ich grze można było wnioskować, że dawno już zapomnieli o występie na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.
W 1/8 turnieju mistrzostw Europy Biało-Czerwoni natrafili na Finlandię. Tutaj polscy kibice także mogli być spokojni. Nasi zawodnicy pokonali w Gdańsku rywali z północy 3:0 (25:16, 25:16, 25:14).
Schodki ze wschodu
W ćwierćfinale nasza reprezentacja trafiła na kadrę Rosji. Nasi rywale to co prawda wicemistrzowie olimpijscy z Tokio, ale w meczu z Biało-Czerwonymi w ich składzie nie było dwóch czołowych atakujących – Maksyma Michajłowa i Wiktora Poletajewa i wyraźnie odbiło się to na ich grze w mistrzostwach. Warto też wspomnieć, że Sborna w fazie grupowej zanotowała kilka wpadek, a w 1/8 finału nie bez kłopotów wygrała z Ukraińcami (3:1).
Ostatecznie w ćwierćfinale mistrzostw Europy polscy siatkarze pokonali w Gdańsku Rosjan 3:0 (25:14, 26:24, 25:19) i tym samym awansowali do półfinału, gdzie czekali na nich już zawodnicy ze Słowenii.
Największe emocje
Wielu ekspertów sportowych uważało, że mecz z mocnymi Słoweńcami może być dla naszej reprezentacji najważniejszy na tym turnieju. Czas pokazał, że to była prawda. Warto wspomnieć, że potyczki Polaków ze Słoweńcami to tradycja ostatnich kilku edycji mistrzostw Europy. W trzech poprzednich odsłonach turnieju górą byli rywale Biało-Czerwonych – wygrali w ćwierćfinale w 2015 r., dwa lata później w barażu o „ósemkę” oraz w półfinale w 2019 r. Dwa lata temu drużyny te mierzyły się w Lublanie i wówczas wspierani ogłuszającym dopingiem swoich kibiców gospodarze też wygrali 3:1. Teraz role się odwróciły – to nasi reprezentanci mogli liczyć na pomoc trybun, które zapełniły się do ostatniego miejsca. Niestety, nie miało to przełożenia na rezultat końcowy.
Potyczka trwała cztery sety i biało-czerwoni kibice nie bez powodu mogli mieć nadzieję na tie-break, gdyż w pewnym momencie prowadziliśmy 15:11, ale chwilę później, po serii dobrych zagrywek Słoweńców, było 19:19. Potem nastąpił okres gry błędów i niekonsekwencji. Do tego przyczyniły się wydłużające się wideoweryfikacje. Dwie z nich – na korzyść naszej reprezentacji – wydłużyły pojedynek. Tym razem Polacy byli trzy razy od piątej partii, ale ostatecznie to Słoweńcy wykorzystali 10. meczbola i awansowali do finału turnieju.
To była pierwsza porażka Biało-Czerwonych na tych mistrzostwach.
Pewny medal
W walce o trzecie miejsce polska reprezentacja natrafiła na drużynę z Serbii. Gwoli przypomnienia potyczka o brąz była już drugą konfrontacją podopiecznych Vitala Heynena z siatkarzami Slobodana Kovaca w tym turnieju. W fazie grupowej w Krakowie Biało-Czerwoni wygrali 3:2. Natomiast w ostatnią niedzielę wyjściowe „szóstki” były takie same jak wówczas, ale tym razem pojedynek był znacznie bardziej jednostronny – na naszą korzyść. Ostatecznie potyczka zakończyła się wynikiem 3:0 (25:22, 25:16, 25:22).
Warto wspomnieć, że to dziesiąty medal Polaków w mistrzostwach Europy, w tym czwarty brązowy. W przeszłości krążek tego koloru wywalczyli też – poza poprzednią edycją – w 1967 i 2011 r. Złoty zgarnęli raz – w 2009 r., a pięciokrotnie srebro – w latach 1975–1983.
Co ciekawe, niedzielny mecz był siódmą konfrontacją Polaków z Serbami pod wodzą Heynena, spośród tych pojedynków wygrali sześć.
Trenerze, dziękujemy!
Mecz Polaków z Serbami był prawdopodobnie ostatnim dla Vitala Heynena w roli szkoleniowca biało-czerwonej kadry. Przypomnijmy, że rozpoczął on współpracę z naszą reprezentacją w 2018 r. i kontrakt miał trwać trzy lata. W tym czasie Heynenowi udało się wywalczył z polskimi orłami m.in. mistrzostwo świata (2018 r.), brązowy medal Ligi Narodów (2019 r.), srebrny medal Ligi Narodów (2021 r.), brązowy medal mistrzostw Europy (2019 r. i 2021 r.) i Puchar Świata (2019 r.)
Sam prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk w sierpniu informował, że kontrakt z Belgiem nie zostanie przedłużony. Także Heynen od jakiegoś czasu już dość wyraźnie sugerował, że nie zamierza zabiegać o pozostanie na stanowisku, a po wywalczeniu brązu w niedzielę w katowickim Spodku w szatni właściwie pożegnał się już z polską kadrą.
„Każda łza była łzą dumy. Nigdy nie płakałem tak bardzo i nigdy nie widziałem tylu łez na zakończenie sezonu. Dziękuję zawodnikom, sztabowi, najlepszej publiczności na świecie. Dziękuję Polsko” – taki wpis w języku polskim znalazł się w poniedziałek na koncie Vitala Heynena na Twitterze.
PKN ORLEN na straży rozwoju
Warto zaznaczyć, że sukcesy polskiej reprezentacji nie byłyby możliwe bez stabilnego i pewnego partnera sponsoringowego. Naszą kadrę od lat wspiera PKN ORLEN. Spółka jest obecna podczas najważniejszych wydarzeń w siatkarskim kalendarzu, zarówno na poziomie międzynarodowym, jak i krajowym. Wszystko wskazuje na to, że ta współpraca szybko się nie zakończy.
Materiał powstał we współpracy z PKN ORLEN
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl
Masz już subskrypcję? Zaloguj się
- Możliwość odsłuchiwania artykułów gdziekolwiek jesteś [NOWOŚĆ]
- Dostęp do wszystkich treści bieżących wydań "Gazety Polskiej Codziennie"
- Dostęp do archiwum "Gazety Polskiej Codziennie"
- Dostęp do felietonów on-line
* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl
W tym numerze
-
Jak się okazało, w ciągu ostatnich dwóch lat dwukrotnie doszło do wycieku danych medycznych blisko 19 mln Polaków. O obu wypadkach Ministerstwo Cyfryzacji dowiedziało się z mediów...
Jesień protestów w oświacie. Nowacka ma poważny problem
Nad minister edukacji narodowej Barbarą Nowacką gromadzą się coraz ciemniejsze chmury, a wszystko za sprawą rosnącego niezadowolenia zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców, które może...Minął termin memorandum między USA a Iranem
W poniedziałek skończył się 60-dniowy okres, który USA i Iran dały sobie na negocjacje pokojowe. Tymczasem wojna trwa – i nic nie wskazuje, by miała się szybko skończyć....Ceny płodów rolnych nie zapewniają gospodarstwom zwrotu nakładów
Ceny skupu wielu płodów rolnych spadły do poziomów, które coraz częściej nie zapewniają gospodarstwom zwrotu poniesionych nakładów. Szczególnie mocno widać to na rynku pszenicy, której...„W moim nieszczęściu wołam do Boga”
To kolejny rok powstrzymywania moskiewskiej nawały. My powstrzymujemy ten atak ukraińską muzyką – mówią artyści skupieni wokół Dni Muzyki Ukraińskiej w Warszawie. 12. edycja startuje 6...Obawy o mistrza Polski
Cztery polskie kluby piłkarskie wystąpią w czwartek w ostatniej rundzie eliminacji rozgrywek UEFA. Lech Poznań i Jagiellonia Białystok w Lidze Europy, a Górnik Zabrze i ...



