Słów do garnka nie włożysz

FELIETON \ Jak odzyskać godność

numer 1941 - 02.02.2018Publicystyka

Wykluczenie ekonomiczne dużej części Polaków nie było wymyślone. Jeśli ci z dolnych warstw społecznych odczuwają dziś zdecydowanie większy optymizm niż jeszcze 2,5 roku temu, to dzieje się tak dlatego, że stanęli finansowo na nogi, a nie dlatego, że ktoś im to wmówił.

W opozycyjnych wobec obecnego rządu mediach pojawiały się już tak nieprawdopodobne głupoty na temat przyczyn wysokiego poparcia PiS-u, że teraz nawet pojedyncze zdania na ten temat, z których przebija rozsądek, są przyjmowane z niemałym uznaniem. Po enuncjacjach prof. Mikołejko o kupionych za 500+ „wózkowych” każdy bardziej zniuansowany obraz, którego autor przynajmniej stara się zrozumieć zachodzące procesy społeczne, musi wydawać się czymś niezwykle ważnym i mądrym. Nic więc dziwnego, że w taki właśnie sposób został potraktowany tekst Jana Radomskiego w „Gazecie Wyborczej”, który kilka rozsądnych osób podało dalej na Twitterze z komentarzami w stylu „ho, ho, taki tekst w Wyborczej?”.

Niestety do tego entuzjazmu rekomendującym wystarczył chyba pierwszy akapit. Radomski krytykuje w nim opozycję za to, że pomyliła odpowiedzialność z nadgorliwością i przypomina jej, jak rechotała z programów społecznych PiS-u, wieszcząc, że nic z nich nie wyjdzie. Niestety im dalej w las, tym tekst Radomskiego coraz bardziej przypomina kliszę starych i dobrze znanych teorii o tym, że III RP odniosła niebywały sukces, lecz ludzie uparcie nie chcieli tego dostrzec.

Nieoczekiwana zamiana miejsc

Jan Radomski w tekście o znaczącym tytule „Wyborców już nie da się kupić. Sposób myślenia Polaków wywrócono do góry nogami” przyznaje, że w III RP społeczeństwo podzieliło się na wygranych i przegranych. Do wygranych należały przede wszystkim osoby z wyższym wykształceniem, zamieszkujące największe polskie miasta. Do przegranych zaliczali się przede wszystkim Polacy o niskim wykształceniu, ze wsi i miasteczek. Według badań nastrojów społecznych (mowa przede wszystkim o TNS Consumer Index) ci pierwsi charakteryzowali się zdecydowanie większym optymizmem od tych drugich i byli bardziej zadowoleni ze swojego życia. Jeszcze w maju 2015 r. indeks był na poziomie -10, a więc Polacy byli nastawieni raczej pesymistycznie. Jednak różnice wewnątrz społeczeństwa były wręcz gigantyczne – nastroje osób z wyższym wykształceniem i tych z niskim wykształceniem różniły się o kilkanaście punktów, a najlepiej zarabiający wyprzedzali najmniej zarabiających nawet o ponad dwadzieścia punktów. Jednak od tamtej pory nastroje Polaków zdecydowanie się zmieniły. Nie tylko ogólny wskaźnik wyraźnie poszedł w górę i obecnie jest na kilkupunktowym plusie, ale też odwróciły się pozycje poszczególnych grup społecznych. Obecnie to osoby z niższym wykształceniem pałają wyraźnie większym optymizmem od absolwentów uczelni, a mieszkańcy wsi wyprzedzają mieszczan pod tym względem aż o kilkanaście punktów.

Polityka narracyjna

Wyżej opisane dane ewidentnie pokazują, że wzrost poziomu życia, jaki nastąpił w Polsce w ostatnich dwóch latach, odczuli przede wszystkim Polacy z dolnych warstw społecznych – ubożsi, słabiej wykształceni i zamieszkujący prowincję. Niestety Radomski wyciąga z tych danych zupełnie inne wnioski. Według niego wzrost optymizmu uboższych Polaków nie jest wynikiem dobrej sytuacji gospodarczej, bo tak wysokie wzrosty konsumpcji i płac zdarzały się już w przeszłości. Według Radomskiego „bujdą jest także narracja rządu, który twierdzi, iż wszystkie wprowadzone zmiany socjalne działają tak dobrze, że Polacy czują realną zmianę w standardzie życia”, ponieważ „nie potwierdzają tego żadne badania”. Skąd więc wziął się ten niespotykany wzrost optymizmu wśród mniej zamożnych Polaków? Otóż okazuje się, że PiS de facto im to wszystko... wmówił! Ich wykluczenie ekonomiczne nie miało charakteru realnego, lecz „dotyczyło przede wszystkim sfery mentalnej”. Swoim przekazem PiS trafił do Polaków, którzy potrzebowali jedynie, żeby ktoś ich słownie docenił. Sytuacja wykluczonych była więc obiektywnie nie najgorsza, brakowało jedynie kogoś, kto by ich symbolicznie przygarnął



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Wójcik


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama