Adam Heydel – skrajny liberał czy człowiek renesansu?

Dodano: 06/05/2022 - Numer 3174 - 06.05.2022
fot. NAC.
fot. NAC.

Biografie \ Polski ekonomista, który „ewangelię liberalizmu”  zawarł w kilku zdaniach

Krytykował etatyzm i interwencjonizm gospodarczy Polski międzywojennej. Przekonywał, że filozofię i „ewangelię liberalizmu” można streścić w zaledwie kilku zdaniach. Profesor Adam Heydel – bo o nim mowa – to jeden z trzech najważniejszych przedstawicieli krakowskiej szkoły ekonomii. Choć na co dzień zajmował się badaniami naukowymi nad teorią ekonomii i zagadnieniami dochodu narodowego oraz publicystyką, znajdował czas również na realizację swoich pasji (m.in. rysunek i jazda konna). Znajomi i bliscy współpracownicy wspominali, że był rozdarty między sztuką a ekonomią.

Adam Heydel jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli krakowskiej szkoły ekonomii. Syn Zdzisława i Marii ze Skarbek-Borowskich urodził się 6 grudnia 1893 r. w Gardzienicach koło Ciepielowa pod Radomiem. Jego bratem był baron Wojciech Heydel. O latach wczesnego dzieciństwa wiadomo stosunkowo niewiele. Pewne jest, że Adam Heydel ukończył Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, a następnie podjął studia na uczelniach w Moskwie i Kijowie. W 1922 r. ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie uzyskał tytuł doktora. W latach 1921–1922 pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W 1925 r. uzyskał habilitację z ekonomii politycznej. Od 1927 r. był już wykładowcą ekonomii na Uniwersytecie Jagiellońskim, a w 1929 r. został profesorem nadzwyczajnym tej uczelni. Sympatyzował z Narodową Demokracją, ale nie angażował się jednak bezpośrednio w działalność polityczną.

Jego zainteresowania obejmowały zagadnienia ogólnoteoretyczne, historię myśli ekonomicznej, a także politykę gospodarczą. Należy jednak podkreślić, że patrzenie na Heydla wyłącznie przez pryzmat wybitnego polskiego ekonomisty dawałoby jego niepełny obraz.

Adam Heydel, poza osiągnięciami w dziedzinie ekonomii, zasłynął również jako autor obszernej monografii o jednym z najwybitniejszych polskich malarzy – Józefie Malczewskim. Warto zwrócić przy tym uwagę, że to właśnie praca o Malczewskim („Jacek Malczewski – człowiek i artysta”), wydana w 1933 r., a nie inne ekonomiczne dzieła Heydla jest jego najobszerniejszą publikacją.

„Interesowało go wszystko. Wieś, koń, polityka, sztuka, filozofia i ekonomia. Jednakże dwie jego prawdziwe pasje to były: sztuka i ekonomia. Mam wrażenie, że długo się wahał, gdy miał wybierać pomiędzy sztuką i ekonomią. A jego działalność nawet w ostatnich czasach wskazywała, że ciągle dzielił się między jedną i drugą” – wspomina Ferdynand Zweig, przyjaciel prof. Heydla.

Jaki naprawdę był Adam Heydel, określany przez wielu mianem człowieka renesansu? Spróbujmy poznać go nieco bliżej.

Pomiędzy nauką a światem wielkiej polityki

Pochodził z rodziny ziemiańskiej, początkowo kształcił się w szkołach rolniczych. Następnie służył w Wojsku Polskim, a nawet przez pewien czas w dyplomacji. Jego kariera nabiera jednak tempa wraz z ukończeniem studiów prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Heydel przechodzi przez szczeble awansu kolejno jako asystent, docent, profesor nadzwyczajny w katedrze ekonomii na wydziale prawa UJ.

Już jako ceniony naukowiec Adam Heydel był autorem krótkiej rozprawy „Podstawowe problemy metodologiczne ekonomii”. Publikował również artykuły naukowe w czasopismach ekonomicznych i prawniczych. To właśnie on był głównym autorem głośnego zbioru pamfletów „Etatyzm w Polsce” opracowanego wraz z Adamem Krzyżanowskim, Tomaszem Lulkiem i Ferdynandem Zweigiem, w którym krytykowano nadmierną zdaniem autorów rozbudowę sektora państwowego w II Rzeczypospolitej. Heydel publikował również na pograniczu ekonomii i filozofii politycznej w rozprawach „Kapitalizm i socjalizm wobec etyki” i „Myśli o kulturze” – by wymienić tylko kilka.

Warto zwrócić uwagę, że w chwili, gdy w roku 1922 Heydel uzyskał tytuł doktora praw, był jednocześnie asystentem przy seminarium ekonomicznym Adama Krzyżanowskiego. Dość szybko jednak dr Heydel wychodzi spod wpływów swojego naukowego mentora. Swoją pozycję i rozpoznawalność zawdzięcza zarówno talentowi, jak i walorom towarzyskim. Nie jest tajemnicą, że pochodził ze starego i wpływowego rodu baronowskiego i jako uczony ziemianin regularnie udzielał się towarzysko. Obracał się w kręgach elity, nosił się elegancko, był wysportowany i niemal każdą wolną chwilę z dala od akademickich murów spędzał na jeździe konnej.

Życie towarzyskie nie przysłaniało jednak Heydlowi planów naukowych. Już w 1925 r. habilitował się, a w 1927 r. otrzymał docenturę. Dwa lata później wydawało się, że jego naukowa kariera znów nabiera tempa po uzyskaniu tytułu profesora nadzwyczajnego, jednak już w 1933 r. przyszło pierwsze rozczarowanie. Minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego Janusz Jędrzejewicz wysłał go na… emeryturę (brak prawa do wykładania na uczelni). Decyzja ta była związana z listem otwartym przeciwko procesom brzeskim, pod którym Heydel się podpisał. Naukowiec nie krył się ze swoją krytyką rządów marszałka Piłsudskiego. Zainicjował protest profesorów przeciw uwięzieniu posłów na Sejm w roku 1930, a później protestował przeciw ograniczeniu autonomii uczelni wyższych. To właśnie ta aktywność przyczyniła się do zwolnienia go z pracy na UJ w 1933 r.

W styczniu 1933 r. Heydel wyjechał na dziewięć miesięcy do USA jako stypendysta Fundacji Rockefellera. W czasie pobytu w Ameryce doszło jednak do groźnego wypadku samochodowego z udziałem Adama Heydla. Jeden z jego uczestników, kierowca samochodu, młody polski naukowiec – doktor Jan Krzyżanowski – w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu, natomiast sam Heydel doznał poważnych obrażeń (m.in. złamań czaszki). Po kilkutygodniowym pobycie w szpitalu Heydel zostaje wypisany, jednak z relacji jego najbliższych współpracowników i przyjaciół wynika, że przez długi czas dręczyły go traumatyczne przeżycia związane z wypadkiem. Pomimo tych przeciwności Heydel znalazł ukojenie w pracy naukowej i publicystycznej. Już opuszczając uczelniane mury, Heydel zaangażował się w pracę w Instytucie Ekonomicznym utworzonym przy Polskiej Akademii Umiejętności, natomiast w latach 1935–1939 wraz z Włodzimierzem Hagemejerem wydawał periodyk „Studia Ekonomiczne”, mający być wizytówką polskiej ekonomii wobec zagranicy. Warto zwrócić uwagę, że w celu osiągnięcia lepszej cytowalności i rozpoznawalności, nie tylko wśród polskiej elity naukowej, teksty publikowano równolegle w językach polskim i angielskim, a także zamieszczano streszczenia materiałów z innych pism. Wydawane w języku angielskim pismo „Review of Economic Studies” ufundowane było wspólnym wysiłkiem Fundacji Rockefellera i Polskiej Akademii Umiejętności.

Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej ukazało się pięć numerów pisma, które znalazły się na półkach anglosaskich bibliotek. Czasopismo było w kolejnych latach jedynym dostępnym źródłem na temat dorobku polskiej myśli ekonomicznej, którym dysponowali polscy uczeni na uchodźstwie.

fot.

fot.

fot.

„Nic mnie nie łączy z narodem niemieckim”

W roku 1937 Heydel wrócił do pracy na uczelni i został mianowany profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Swoje obowiązki sprawował do 6 listopada 1939 r. To właśnie wtedy w ramach „Sonderaktion Krakau” profesorowie uniwersytetu zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen.

Heydel został zwolniony (wraz z innymi profesorami, którzy ukończyli 40 lat) w lutym 1940 r. w wyniku międzynarodowych protestów. Wkrótce potem prof. Heydel zaangażował się w organizację działalności konspiracyjnej i został członkiem Związku Walki Zbrojnej. Działalność podziemna trwała do 23 stycznia 1941 r., kiedy to Gestapo aresztowało braci Adama i Wojciecha Heydlów w Brzózie koło Radomia. Działalność konspiracyjną kończy osadzenie w więzieniu w Skarżysku-Kamiennej.

Z tego czasu zachowało się wspomnienie związane z postawą prof. Heydla wobec niemieckiego okupanta. Komendantem placu więziennego był w Skarżysku-Kamiennej płk von Heydel, który po przejrzeniu listy nazwisk osadzonych stwierdził, że jego więzień musi wywodzić się z tej samej saskiej rodziny. Niemiec próbował namówić Heydla do podpisania folks-
listy, a następnie chociażby złożenia oświadczenia, że profesor pochodzi z rodziny niemieckiej. Obiecywał przy tym pomyślne „załatwienie” wyjścia z więzienia. Propozycja niemieckiego pułkownika spotkała się ze stanowczą odmową prof. Heydla. „Niestety, nie mogę tego zrobić, gdyż nic mnie nie łączy z narodem niemieckim” – oznajmił krakowski naukowiec i swojej decyzji już nie zmienił.

Wraz z innymi aresztowanymi został wysłany transportem do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie wraz z bratem 14 marca 1941 r. zmarli, według urzędowego oświadczenia komendy obozu: „z powodu niewydolności serca”. Prawda była jednak zupełnie inna. Prawdziwą przyczyną śmierci prof. Heydla było rozstrzelanie przez pluton egzekucyjny, natomiast jego brat Wojciech zmarł na dyfteryt.

Świadkiem śmierci prof. Heydla w Auschwitz-Birkenau był Władysław Bartoszewski.

„Pamiętam, jak 14 marca 1941 r. w obozowej izbie chorych siedziałem na łóżku ciężko chorego profesora UJ Adama Heydla, wielkiego ekonomisty i historyka kultury, i słuchałem, jak mówił z pamięci wiersze Norwida. I w tym momencie przyszli esesmani, zabrali go, ledwie zdążyłem odskoczyć. Po kilku godzinach zginął razem z innymi od salwy plutonu egzekucyjnego w żwirowni koło drutów, tuż za terenem obozu Auschwitz. Dla młodego człowieka śmierć tak zasłużonego profesora, w tak spektakularnej formie, była wtedy wielkim wstrząsem” – tak ostatnie chwile polskiego ekonomisty wspominał Bartoszewski w wydanych w 2007 r. „Pismach wybranych”.

Symboliczny grób prof. Adama Heydla znajduje się na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Teoria koniunktury odczytana na nowo

W tym miejscu warto przejść do ekonomicznych koncepcji, które przez całe swoje życie rozwijał i tłumaczył prof. Adam Heydel. Nie jest żadną tajemnicą, że był on wielkim zwolennikiem wolnego rynku i przez wielu określany był mianem najradykalniejszego leseferysty spośród wszystkich przedstawicieli krakowskiej szkoły ekonomicznej. Jednocześnie to właśnie Heydel pozostawał pod wpływem zarówno brytyjskiej ekonomii neoklasycznej, jak też austriackiej teorii ekonomicznej w wersji Misesa i Hayeka. Warto odnotować, że Heydel utrzymywał z nimi osobistą znajomość. Był jednym z pierwszych w Polsce zwolenników austriackiej szkoły ekonomii i to właśnie w nim upatrywano polskiego następcy tych cenionych wówczas ekonomistów. Jednocześnie Heydel cechował się dobrym piórem i jako publicysta pisał ciekawie i klarownie, co w przypadku tak trudnej i złożonej tematyki nie jest oczywiste.

Heydel był pierwszym w Polsce zwolennikiem i propagatorem teorii cyklu koniunkturalnego Hayeka. Swoje oceny przedstawił na I Zjeździe Ekonomistów Polskich w Poznaniu w roku 1930 oraz w kilku artykułach z owego czasu.

W rozprawie habilitacyjnej „Podstawowe problemy metodologiczne ekonomii” z 1925 r. Heydel przedstawił koncepcję ekonomii jako nauki opartej na niepodważalnych zasadach, które daje się wyprowadzić z „psychologii gospodarczej”. Przekonywał on, że prawa ekonomiczne można łatwo wywieść z założenia o maksymalizującej jednostce, kierującej się zasadą racjonalności gospodarczej. Jednocześnie zwracał uwagę, że empiryczne rozpoznanie przyczyn i skutków w realnej gospodarce wiąże się z istotnymi problemami metodologicznymi, nie sądził jednak, by mogło to podważać jego koncepcję ekonomii jako praktycznego zastosowania zdrowego rozsądku. Ponadto za zasadę bezdyskusyjną Heydel uważał ekonomiczną sprawność mechanizmu rynkowego. Według niego rynek zapewnia bowiem lepszą efektywność produkcji w każdej gałęzi gospodarki. Powyższe idee i przemyślenia stawiały Heydla w roli krytyka wszelkich poczynań regulacyjnych, jak też własności państwowej w gospodarce.

Heydel wątpił w sensowność badania aktywności gospodarki narodowej jako całości i wartość wskaźników ekonomicznych jako miar jej aktywności. Rozwój nauk ekonomicznych poszedł zresztą w innym kierunku i dziś wskaźniki ekonomiczne (z produktem krajowym na czele) są powszechnie stosowane. Heydel podzielał także „austriacką” teorię koniunktury, zgodnie z którą zmiany aktywności gospodarczej są zawsze spowodowane zaburzeniami pieniężnymi. Wzrost podaży pieniądza prowadzi do spadku rynkowej stopy procentowej poniżej stopy naturalnej, odpowiadającej przeciętnej stopie zysku w gospodarce krajowej. Taka sytuacja powoduje „nadmierne inwestycje”, wzrost cen, spowodowany występującym w tej fazie wzrostem popytu, sprawia jednak, że nie wszystkie nowe towary znajdują nabywców, inwestycje te nie przynoszą spodziewanego zysku, w rezultacie powstają „przymusowe oszczędności”. Wskutek tego gospodarka wchodzi w fazę kryzysu, w trakcie której dochodzi do niezbędnych dostosowań, spada produkcja oraz inwestycje, obniżają się ceny, rosną zaś realne stopy procentowe. W rezultacie tych dostosowań zostaje przywrócony „właściwy” poziom oszczędności, konsumpcji oraz cen. Politycznym wnioskiem takiej teorii był sprzeciw wobec wszelkiej aktywnej polityki antycyklicznej i postulat podporządkowania polityki gospodarczej regułom monetarnym. Heydel podobnie jak Mises sądził, że optymalnym rozwiązaniem byłoby oparcie podaży pieniądza na istniejącym zasobie kruszcu monetarnego. Przy niewielkim tylko przyroście dostępnego złota monetarnego oznaczało to, że w rozwijającej się gospodarce będzie występował stały spadek ogólnego poziomu cen. Propozycje te zostały w pełni odrzucone przez główny nurt ekonomii w latach 40. XX w. i później. Swoisty renesans ich popularności nastąpił wraz z ponownym zainteresowaniem myślą von Hayeka w latach 70. XX w.

Krakowski ekonomista przypisuje zmiany koniunkturalne zmianom podaży pieniądza i związanym z tym zmianom wahania stopy procentowej. Według Heydla przyczyną kryzysów jest przeinwestowanie, a to zaś jest spowodowane głównie przez inflację, ta z kolei zaś powoduje spadek pieniężnej stopy procentowej poniżej stopy naturalnej, co można tłumaczyć opóźnieniem w dostosowaniach nominalnej stopy procentowej do zmian poziomu cen, ewentualnie za Misesem błędną polityką banków komercyjnych. Taka polityka prowadzi w konsekwencji do przeinwestowania, nadmiernie zostaje rozbudowany kapitał stały. Rozbudowa kapitału stałego zostaje zahamowana przez wzrost płac i spadającej wydajności pracy, przez wzrost cen surowców względem dóbr konsumpcyjnych oraz przez nadmierną rozbudowę kapitału stałego względem obrotowego, co musi doprowadzić do wzrostu stopy procentowej.

Profesor Heydel w zagadnieniach ogólnoteoretycznych szczególną uwagę zwracał na kwestie cykli koniunkturalnych i problemy dochodu społecznego oraz pieniądza.

Teoria koniunktury opracowana przez Heydla należy do grupy teorii egzogenicznych, tj. takich, które tłumaczą falowanie koniunkturalne działaniem czynnika zewnętrznego. „W zjawisku koniunktury mamy do czynienia z dwoma faktami: powiększaniem się produkcji przy jednoczesnym wzroście wszystkich cen i zmniejszaniem się produkcji przy jednoczesnym spadku wszystkich cen. Wystarczy w tych zdaniach zastąpić ceny – siłą kupna pieniądza, by zerwać pozór mistyki z ruchów koniunkturalnych. Hossa jest po prostu wzrostem produkcji przy spadającej sile kupna pieniądza” – pisał w „Teorii koniunktury”.

Ekonomista przekonywał, że wolne jednostki są w stanie znacznie skuteczniej realizować największy z możliwych zysków, co z kolei zapewnia optymalną lokalizację czynników produkcji, czyli największe tempo wzrostu bogactwa społecznego. Jednocześnie prof. Heydel zarzuca błędność twierdzeniu, zgodnie z którym produkcję należy nastawić nie na osiąganie zysków, lecz na zaspokojenie potrzeb. „Nie można bowiem osiągnąć zysków, nie zaspokajając potrzeb, a największe zyski osiąga się, zaspokajając najpilniejsze potrzeby konsumentów” – napisał w „Gospodarczych granicach liberalizmu i etatyzmu”.

Heydel uważał, że przedsiębiorstwa prowadzone przez organizacje publiczne nie pod kątem osiągania zysku trwonią zasoby społeczne. Planowanie gospodarcze, które funkcjonuje wbrew mechanizmowi rynkowemu, oddala gospodarkę od jej optymalnego stanu, do którego niejako automatycznie kieruje ją wolna konkurencja.

fot. arch.

Skrajny liberał czy człowiek renesansu?

Aby w pełni zrozumieć złożoność postaci Adama Heydla, należy przypomnieć, że był on nie tylko cenionym naukowcem swojej epoki, lecz także znawcą sztuki. Poza wspomnianą już biografią Jacka Malczewskiego był autorem artykułów z dziedziny kultury i sztuki. Jego teksty ukazywały się na łamach „Czasu”, „Przeglądu Współczesnego” i zostały zebrane w książce „Myśli o kulturze”, wydanej w latach 30. XX w.

To jeszcze nie wszystko. Zachowały się wspomnienia, w których Adam Heydel zapisał się jako karykaturzysta, malarz i pianista. Szczególnie barwnie wypada jego zamiłowanie do rysunku. Jego przyjaciele wspominali, że był obdarzony prawdziwym talentem rysownika i karykaturzysty. Swojej pasji oddawał się, np. siedząc na wykładach. Wówczas niedbale rysował coś ołówkiem po kartonie zaledwie kilkoma pociągnięciami, a następnie miał już gotową karykaturę prelegenta, która była wierna i charakterystyczna.

W związku z tym, że tak wiele osób nie było w stanie ująć go w sztywne ramy, Heydel próbował określić sam siebie. Tak pisał o swoich poglądach i tym, jak jest postrzegany przez innych:

„W oczach niektórych ludzi uchodzę za przedstawiciela skrajnego liberalizmu. Muszę zacząć od tego, że ten pogląd sprostuję. Być może, że moje przekonania jako ekonomisty odskakują daleko od najbardziej popularnych w Polsce opinii. Polska myśl ekonomiczna jest w wysokim stopniu pod wpływem doktryn socjalistycznych i protekcjonizmu. Toteż na tym tle nawet umiarkowany liberalizm, jaki zdaniem moim jest najwłaściwszą podstawą każdego programu ekonomicznego, wydać się musi skrajnością i doktrynerstwem. Postaram się wykazać, że tak nie jest, ale przede wszystkim muszę moje stanowisko ogólnie scharakteryzować. Program integralnego liberalizmu wyznaje, jak wiadomo, zasadę, że jedynym zadaniem państwa wobec przedsiębiorstwa prywatnego jest ochrona prawa własności. Wiąże się z tym jako zadanie egzekutywy, przestrzeganie porządku i ładu. To wystarcza, zdaniem liberałów czystej wody, by zapewnić społeczeństwu najpomyślniejszy rozkwit i największy wzrost bogactwa. Nie należy ani przeszkadzać przedsiębiorcy prywatnemu w jego zamierzeniach gospodarczych, ani mu dopomagać w osiąganiu celów. Sam on potrafi tak skierować swoje zasoby sił gospodarczych, że osiągnie możliwe maksimum bogactwa. Interes zaś całego społeczeństwa zgodny jest z interesem jednostek” – wyjaśniał prof. Heydel w tekście „Stosunek państwa do przedsiębiorstwa prywatnego”.

Warto odnotować również, że niektóre idee prof. Heydla wywoływały spore kontrowersje. Chociaż sam wywodził się z rodziny ziemiańskiej, nie przeszkodziło mu to w formułowaniu poglądów uzasadniających konieczność całkowitego zniesienia prawa dziedziczenia jako „potwornego prawa zmarłych”. Ekonomista wyjaśniał, że jest ono źródłem niezapracowanego dochodu.

„Zniesienie prawa dziedziczenia byłoby pełną rehabilitacją systemu kapitalistycznego wobec etyki. (…) Więc znieść prawo dziedziczenia? Czy można propagować taki program reformy społecznej? Z całą baterią niezwalczonych argumentów występuje przeciw niemu teoria ekonomiki. Wykazuje ona, że akumulowanie bogactw jest koniecznym warunkiem dobrobytu następnych pokoleń. Wskazuje na to, że tę akumulację zawdzięczamy sprężynie dążenia do zysków, że ta sprężyna tam tylko działa niezawodnie, gdzie możność przekazania dorobku dzieciom jest zapewniona bez zastrzeżeń. Łatwo można dojść do przekonania, że stajemy tu przed najbardziej zasadniczą antynomią między postulatami moralności a postulatami wzrostu bogactwa, jaka istnieje w ogóle w życiu gospodarczym. Wydawać się może, że ta sprzeczność jest nie do pogodzenia. Trzeba, zdawałoby się, wybierać: sprawiedliwość lub pomyślny rozwój ekonomiczny” – zastanawiał się w pracy „Kapitalizm i socjalizm wobec etyki”.

Heydel, uzasadniając swoje poglądy w tej sprawie, odwoływał się do argumentacji włoskiego ekonomisty Eugenio Rignano, który w dziele „Di un socialismo in accordo colla dottrina economica liberale” wyjaśnia, że o ile pominiemy praktyczne trudności, jakie się wiążą z urzeczywistnieniem tej idei, z punktu widzenia logicznego bez trudu można rozwiać wszelkie wątpliwości. Krakowski ekonomista za Rignano proponuje mianowicie, by prawo przekazywania swojego majątku dzieciom ograniczyć do tej części majątku, jaka, czy to pracą, czy oszczędnością danej jednostki, została wytworzona albo dodana do odziedziczonego przez nią majątku. Zgodnie z tą koncepcją reszta (a więc odziedziczony po przodkach majątek) nie powinna być dzieciom przekazywana i przy pomocy odpowiedniego opodatkowania winna być ujęta przez państwo – przekonywał Heydel.

Lansowanie zniesienia prawa dziedziczenia to niejedyne kontrowersyjne idee głoszone przez krakowskiego ekonomistę. Jako publicysta słynął on ze swojego ciętego języka. Zarzucał np. Polakom „puszenie się” i lekceważenie spraw materialnych. Podobne poglądy w tej kwestii wygłaszali politycy i myśliciele skupieni wokół endecji. Nawiązywał do tego zarówno Roman Dmowski, jak i historiozof Feliks Koneczny. Heydel natomiast cytuje Tadeusza Boya-Żeleńskiego: „Boy mówił, że przeciętny inteligent: lekarz, adwokat, pisarz francuski jest zwykle synem sklepikarza, a wnukiem stróża lub wyrobnika; przeciętny intelektualista polski chlubi się, że jego ojciec »miał wieś«, a dziadek, ho, ho, dziadek siedział na dziesięciu folwarkach. Jest to jedna z najbystrzejszych syntez naszej historii gospodarczej i naszej gospodarczej psychologii. Jesteśmy w masie utracjuszami i co gorzej, jesteśmy z tego dumni. To musi się zmienić. Musimy, na wzór Zachodu, stać się społeczeństwem dorobkiewiczów i musimy zrozumieć, że to jest nasz etyczny obowiązek. Winny to pojąć przede wszystkim nasze klasy posiadające” – wspominał Heydel na łamach pracy „Kapitalizm i socjalizm wobec etyki”.

Krakowski ekonomista pokusił się także o analizę struktury socjalnej ówczesnej Polski. Dochodził bowiem do wniosku, że składa się na nią mieszanka trzech typów: szlachcica, inteligenta urzędnika i inteligenta z wolnego zawodu.

„Żaden z nich nie jest typem gospodarza przedsiębiorcy w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. Ideologia feudalna, kult tradycji, tradycyjnego sposobu życia i stopy życiowej, traktowanie ziemi nie jako warsztatu zarobkowego, ale irracjonalnie, z punktu widzenia sentymentu lub ambicji, charakteryzuje często nawet współczesnego ziemianina” – przekonywał Heydel.

Zgodnie z jego analizą urzędnik nastawiony jest do wszystkiego etatystycznie. Im więcej ma inicjatywy, ambicji, energii, tym silniej chce zaznaczyć swoją indywidualność. Natomiast wspólnie z inteligentem z wolnego zawodu dzieli socjalistyczną wiarę w państwo i myśli „państwowotwórczo”.

Heydel dochodził do wniosku, że wszystkim tym trzem przeważającym w Polsce typom wspólne jest jedno: pogarda dla zysku, dla dorobkiewiczostwa.

„U jednych wynika ona z socjalistycznej doktryny sprzeczności interesów (zysk jednego, strata drugiego) i z postulatu produkcji dla zaspokajania potrzeb, a nie dla zysku. Innym, których światopogląd społeczny kształtował się pod wpływem słuszniejszej niewątpliwie doktryny narodowej, brak jednak głębszego zrozumienia harmonii interesów w zastosowaniu do spraw gospodarczych.” – przekonuje prof. Heydel na łamach „Kapitalizmu i socjalizmu wobec etyki”.

Odnosząc się natomiast do kapitalizmu, Heydel przyznaje, że „nie usunął on sam przez się nędzy, ale konieczny, choć niewystarczający warunek łagodzenia nędzy – rozkwit gospodarczy – umie zapewnić”. Jego zdaniem kapitalizm okazuje się lepszym od socjalizmu narzędziem do zwalczenia nędzy.

„Nie chcę twierdzić, że jest narzędziem doskonałym. Kto chce jednak zwalczać nędzę, nie ma dziś wyboru i musi się nim posługiwać. Powinien zarazem pamiętać, że tym nie załatwia jeszcze wszystkich problemów etycznych życia gospodarczego. Bujność rozwoju ekonomicznego osiąga się w tym ustroju kosztem zjawisk budzących poważne wątpliwości moralne. Niektóre z nich są nieodłączne od kapitalizmu: nierówność rozdziału bogactw była właśnie tym, co umożliwiło ową ogromną akumulację trwałych bogactw i udoskonaleń technicznych, które odróżniały ten wiek (wiek XIX) od wszystkich innych” – wyjaśniał prof. Heydel.

Na podstawie powyższej analizy postać prof. Heydla jawi się jako człowiek dość przenikliwie analizujący ówczesną myśl ekonomiczną, często niebojący się wygłaszać niezwykle kontrowersyjnych teorii i idei.

Swojego rodzaju kulminacją myśli Adama Heydel jest zakończona sukcesem próba streszczenia całej filozofii i „ewangelii liberalizmu” w zaledwie kilku zdaniach.

„Dobry gospodarz dąży do maksymalnego zysku netto. Swój kapitał i pracę lokuje w tych działach produkcji, gdzie je można osiągnąć. Tym samym zaś najwydatniej zwiększa bogactwo społeczne. Ten rachunek jest niezbity. Wykazuje on najlepiej całą dobroczynną rolę swobody i wolnej konkurencji w życiu gospodarczym. One właśnie każdą cząsteczkę sił produktywnych tam kierują, gdzie jest społecznie najpotrzebniejsza” – pisał prof. Heydel w pracy „Kapitalizm i socjalizm wobec etyki”.

Artykuł jest dostępny na www.gpcodziennie.pl/wybitni-polscy-ekonomisci

KLIKNIJ I WYPEŁNIJ ANKIETĘ NR 8

Autor jest medioznawcą, ekspertem ds. cyberbezpieczeństwa. Redaktorem naczelnym serwisu FilaryBiznesu.pl. Adiunktem w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Ekspertem Instytutu Staszica.
Autorem pierwszej w Polsce książki o cyberwojnie „Cyberwojna. Wojna bez amunicji?”

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze