Afgańska afera watermelonowa

Dodano: 25/05/2022 - Numer 3187 - 25.05.2022

FELIETON \ Głos Wodza

Półtorej dekady temu mój karabinek Beryl był czyszczony przeze mnie codziennie, więc mogę zaryzykować tezę, że posiadałem najlepiej utrzymaną broń w Międzynarodowych Siłach Wsparcia Bezpieczeństwa w Islamskiej Republice Afganistanu. Obsługiwałem sprzęt z dużą częstotliwością nie dlatego, że istniała taka potrzeba, ale dla zabicia czasu. Od wielu tygodni siedziałem bowiem w Bazie Ogniowej Kushamond i nie miałem nic lepszego do roboty.

W lipcu 2007 r. nastąpił jakiś zgrzyt w amerykańskiej machinie wojennej i kompania inżynieryjna, która miała przybyć do tego górskiego zakątka na końcu świata, aby zbudować umocnienia, wciąż się nie zjawiała. Polskie plutony ochrony rotowały się średnio co kilka dni, gdyż całkowity brak zaplecza

     

10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze