Sędzia SN z wierchuszki PZPR-u

numer 1975 - 14.03.2018Polska

AFERA Jak ustaliliśmy, sędzia Henryk Pietrzkowski, o którym zrobiło się głośno w czasie ujawnienia afery z 2008 r., wykrytej przez CBA w Sądzie Najwyższym, w przeszłości robił nie tylko zawodową karierę. W PRL-u

równolegle z jego awansami w sądach rozwijała się jego działalność w partyjnym aparacie władzy.

Sędzia Pietrzkowski do dziś pozostaje przewodniczącym wydziału w Sądzie Najwyższym, choć w czasie PRL-u

był sędzią reprezentującym partię rządzącą. W 1981 r., gdy trwał karnawał Solidarności, Pietrzkowski jako partyjny sędzia stał po drugiej stronie barykady. Był I sekretarzem POP PZPR przy Sądzie Rejonowym w Łodzi i piął się w partyjnej hierarchii. W drugiej połowie lat 80. był już członkiem Komitetu Łódzkiego PZPR-u. Co więcej, pełnił tam funkcję członka prezydium komisji rewizyjnej. Był wtedy wiceprezesem Sądu Wojewódzkiego w Łodzi. Nawet w grudniu 1989 r., już po zmianach ustrojowych, pozostawał wiernym członkiem partii. Pełnił funkcję członka prezydium kontroli partyjnej łódzkiej PZPR. Jego zasługi dla PRL-u zostały dostrzeżone. Komunistyczne władze uhonorowały go Złotym Krzyżem Zasługi.

To właśnie Pietrzkowski był jednym z bohaterów afery w Sądzie Najwyższym wykrytej przez CBA. W 2012 r. „Gazeta Polska” opisała sprawę oraz treści rozmów telefonicznych i SMS-ów, jakie sędzia SN wymieniał ze swoim kolegą Bogusławem M. z Naczelnego Sądu Administracyjnego. Na nagraniach słychać, jak sędzia Pietrzkowski udzielał przez telefon instrukcji sędziemu Naczelnego Sądu Administracyjnego, w jaki sposób należy poprawić skargę kasacyjną. Sędzia NSA Bogusław M. miał też „prosić o życzliwość” sędziego SN, który miał tę skargę rozpoznawać. Sprawa trafiła do prokuratury, która w czasie rządów Donalda Tuska, w 2012 r., umorzyła śledztwo. W 2016 r., po zmianie władzy, postępowanie w tej sprawie podjął lubelski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Śledczy prowadzą obecnie postępowanie dotyczące powoływania się na wpływy m.in. w SN. Sędzia Pietrzkowski nie ma jednak w tym postępowaniu statusu osoby podejrzanej.

Sprawa wykrytych przez CBA nieprawidłowości w SN trafiła do białej księgi rządu w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości. Ma stanowić przykład całkowitej nieskuteczności sądów dyscyplinarnych. Przez to, że sprawa uległa przedawnieniu, żaden z sędziów nie poniósł odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Sędzia Henryk Pietrzkowski nie zareagował na nasze próby skontaktowania się z nim.

 



Autor: Maciej Marosz