Prometeizm oczami cudzoziemców

numer 2029 - 19.05.2018Publicystyka

Nowe wcielenie prometeizmu staje się stopniowo realnym zjawiskiem geopolitycznym. Kto w naszym kraju lub regionie twierdzi coś odwrotnego, jest bez wątpienia na żołdzie Moskwy.

Od kilku już miesięcy w cyklu Klub Prometeusza piszę dla Czytelników „Gazety Polskiej Codziennie” o historii i współczesności zrodzonego w Polsce projektu geopolitycznego zwanego niegdyś właśnie ideą prometejską, a dziś odradzającego się w postaci projektu Intermarium, który ma obecnie znacznie bardziej sprzyjające warunki do urzeczywistnienia niż kiedyś. Często spotyka się to jednak z zarzutem, że jest to wykwit polskiego zadufania w sobie, jakiejś nieodpowiadającej realnemu układowi sił wielkomocarstwowości. Zbadajmy więc pogląd na ten temat ludzi nieogarniętych „polską manią wielkości”, czyli bezstronnych cudzoziemskich znawców tematu.

Spojrzenie z Kremla

Zacznijmy od postaci wyjątkowej, bo nie tylko analityka, ale aktywnego – i wielce wpływowego – uczestnika polityki, Amerykanina Paula Goble’a. Jego oficjalny biogram jest nader lakoniczny, ale w istocie ów skromny „profesor uniwersytecki” – nie wiedzieć czemu posiadacz estońskiego Orderu Krzyża Ziemi Maryjnej, łotewskiego Orderu Trzech Gwiazd i litewskiego Orderu Wielkiego Księcia Gedymina – jest jednym z najwybitniejszych znawców tematyki, od lat ściśle powiązanym z CIA, z której ramienia nadzorował w swoim czasie Radio Wolna Europa i Głos Ameryki, był doradcą prezydenta Busha ds. narodowościowych w obszarze postsowieckim, doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Estonii Toomasa Ilvesa i wykładowcą Uniwersytetu w Tartu, następnie doradcą prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa i organizatorem oraz kierownikiem Azerbejdżańskiej Akademii Dyplomacji.

Jak mówi Irena Lasota: „Znany z nieposkromionego języka i wrogości wobec rosyjskiego imperializmu Goble lubi powtarzać, że Rosja będzie niegroźna dla swoich sąsiadów dopiero wtedy, gdy z najwyższej wieżyczki Kremla będzie można zobaczyć wszystkie granice Rosji”. Ten rzadki wśród sowietologów przypadek prawdziwego znawcy Rosji i świadomego antykomunisty, odznaczony przez Fundację Pamięci Ofiar Komunizmu (Victims of Communism Memorial Foundation) Medalem Wolności im. Trumana-Reagana, jest także autorem bloga „Okno na Eurazję” (Window on Eurasia) oraz wykładowcą prestiżowego waszyngtońskiego think tanku Institute of World Politics.

Właśnie w tym instytucie w grudniu 2013 r. Goble wygłosił wykład pt. „Prometeizm odrodzony. Stosunek Polski do Wschodu przed II wojną światową i po niej”. Przedstawia w nim niezwykle pozytywny obraz prometeizmu przedwojennego, akcentując jego praktyczne znaczenie zgodne z formułą marszałka Józefa Piłsudskiego „romantyzm celów, pozytywizm środków”, i stwierdza jednoznacznie, że idea ta nie tylko nie zdezaktualizowała się w naszych czasach, ale zyskała potwierdzenie swojej funkcjonalności w działaniach prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które doprowadziły do uratowania Gruzji od całkowitego podboju przez Rosję w 2008 r.

W konkluzji Paul Goble mówi: „Sama geografia nie tłumaczy tego, dlaczego Polacy promują nie tylko sojusz państw od Bałtyku po Morze Czarne przeciw Rosji, ale uważają, iż służy to obronie zarówno Polski, jak i Europy. Są po temu głębsze tego przyczyny niż tylko antagonizm między Rosją a Rzecząpospolitą od 1612 r. Chodzi także o specyfikę polskiego nacjonalizmu […], który co najmniej od XIX w. określa hasło »Za waszą wolność i naszą«, co w przełożeniu na politykę zagraniczną stanowi esencję prometeizmu. Rozumiał to marszałek Piłsudski i równie dobrze rozumieją to obecni architekci polityki wschodniej Polski. W rezultacie więc odrodzenie prometeizmu jest bardzo realnym zjawiskiem dla Polaków, dla Zachodu, a zwłaszcza dla tych, którzy nadal podlegają opresji lub zagrożeniu ze strony Rosji”.

Fenomen europejski

A więc nie jest prometeizm czymś przebrzmiałym, ideą od początku chybioną, wyrazem polskich ambicji niemających oparcia w realnej sile? Pytałem o to kilku uczestników niezwykle interesującej konferencji naukowej „Ruch prometejski – fenomen europejski”, zorganizowanej w Warszawie kilka lat temu przez Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk.

Co do sensu prometeizmu historycznego, owego z lat 20. i 30



zawartość zablokowana

Autor: Jerzy Lubach


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się