To nie był bal, i nie poprosiłam posła Niesiołowskiego do tańca

Numer 207 - 15.05.2012Pełnym głosem

Nie obraziłam Niesiołowskiego ani jednym słowem, za to on wylał na mnie kubeł pomyj i zaatakował fizycznie. Był agresywny już po kilkunastu sekundach. Dziś odpowiadam na kłamstwa Stefana Niesiołowskiego i jego politycznych kolegów:

1. Poprosiłam o opublikowanie surówki nagrania – bez montażu.
Zarzut manipulacji to cios poniżej pasa, który konsekwentnie Niesiołowski stosuje wobec mnie także w kontekście filmu „Solidarni 2010”. Dyskredytowanie mojej wiarygodności w takiej sytuacji, bez podania konkretnych argumentów lub poparte kłamstwem, to zabieg obliczony na to, że część błota może „się przyklei”.

2. Stefan Niesiołowski był agresywny po kilkunastu sekundach od pierwszego mojego podejścia do niego.
Od pierwszego z nim kontaktu i poproszenia go o odpowiedź na pytanie. Nie ma mowy o nękaniu, chyba że z jego strony, kiedy mi ubliża. Film jest nagrany w jednym ujęciu i można zobaczyć, jak sytuacja się rozwija od początku mojego podejścia do posła. Zadaję mu pytanie, on pyta o moje nazwisko. I właśnie po usłyszeniu nazwiska (nie pod wpływem pytania!) zaczyna mnie obrażać – ja się bronię, zaprzeczając inwektywom i ponownie zadaję mu pytanie. To trwa kilkanaście sekund – całość „nękania” z mojej strony, które wzbudziło agresję posła. Sam Niesiołowski nie przestaje mnie obrażać, uniemożliwiając mi odejście – jako dziennikarz nie mogłam przejść nad takim zachowaniem posła do porządku dziennego i to rejestrowałam. Niesiołowski wyżywa się na mnie na oczach partyjnych kolegów przez kilka minut i to rzeczywiście można nazwać nękaniem. Potem – zaznaczam – już po całym zajściu, po ok. półgodzinie Niesiołowski udzielił wywiadu na dziedzińcu Sejmu innym stacjom telewizyjnym, co filmowałam z „bezpiecznej odległości”, początkowo rzeczywiście bojąc się podejść do Niesiołowskiego. Ale ja tam byłam w pracy! Podeszłam i stanęłam na równi z innymi dziennikarzami. I po wywiadzie odprowadziłam kamerą Niesiołowskiego, jak wchodził do budynku sejmowego. Znów ok. 11 sek. (samo odprowadzenie). Wtedy padają z jego strony słowa: „A ta znowu łazi za mną. Wstrętna pisówa – najgorsze, co może być”. Tak wyglądał cały mój kontakt ze Stefanem Niesiołowskim.

3. Niesiołowski nie miał czego „odpychać”, bo moja kamera była na tyle daleko, że on musiał podbiec, żeby zaatakować.
To on do mnie podbiega, rzuca się, chwyta kamerę i ją ściska. Rzuca się także na mnie. Stałam w odległości ok. 3 m od Stefana Niesiołowskiego, co widać na filmie. W takich warunkach nie ma mowy o kontakcie fizycznym, więc jego obawa, że mu wybiję zęby kamerą jest kuriozalna. Natomiast ja w pierwszym momencie rzeczywiście się przestraszyłam jego gwałtownej reakcji.

4. Czym prowokuję posła Niesiołowskiego? Samym podejściem do niego?
Powtórzonym pytaniem? Czy tym, że nie wyłączam kamery, jak mnie obraża? Jak nazwać zachowanie posła, który słysząc nazwisko dziennikarza, rzuca inwektywy, prowokacyjne chamskie zaczepki?

5. Pytam panią Julię Piterę, która rozumie zachowanie posła. „Niesiołowski usłyszał paskudne słowa i był poddany nękaniu”



zawartość zablokowana

Autor: Ewa Stankiewicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się