Między Polską a unijnym mainstreamem

numer 2061 - 27.06.2018Publicystyka

Polityki energetyczna (omówiona w poprzednim artykule) i klimatyczna UE przenikają się wzajemnie. W zakresie „walki z globalnym ociepleniem” wpływają na ceny energii dla polskiej gospodarki, a zatem na całą naszą gospodarkę. Abstrahując od sporu o to, czy klimat się ociepla, czy nie oraz czy i jaki jest w tym udział człowieka – taka, a nie inna polityka UE jest faktem, który wpływa na interesy RP i wobec którego Polska zmuszona jest zajmować jakieś stanowisko.

W wymiarze unijnej polityki klimatycznej spór dotyczy dekarbonizacji energetyki polskiej i limitu emisji gazów cieplarnianych. Jego przyczyną są interesy ekonomiczne Niemiec (promujących energetykę gazową i odnawialne źródła energii), Francji (promującej branżę jądrową) i Włoch (odnawialne źródła energii, OZE). Energetyka węglowa jest najtańsza, więc by można było ją wyrugować i przejąć rynek, należy ją obciążyć kosztami walki z „globalnym ociepleniem”. Rzecz jest naturalnie stokroć bardziej skomplikowana i nie da się jej omówić w jednym akapicie. Ma swój opisany wyżej wymiar ekonomiczny, ma też wewnątrzniemiecki (Merkel po katastrofie w Fukushimie zlikwidowała niemiecką energetykę jądrową, co było gospodarczym nonsensem; ale dzięki temu odniosła sukces polityczny, przejmując na rzecz CDU elektorat Zielonych), a także wymiary rosyjski, chiński, amerykański, skandynawski i wreszcie polski.

Wbrew temu, co twierdzi UE, energetyka oparta na OZE nie jest w stanie zrównoważyć utraty miejsc pracy w przemyśle. Oderwane od realiów rynku nagłe odejście od paliw kopalnych to ryzyko utraty pracy przez 24 mln pracowników sektorów energochłonnych w Europie. Stanowi to 10 proc. rynku pracy w starej Unii i aż 20 proc. w Europie Środkowej.

Kłopotliwe decyzje z 2014 r.

Unia Europejska na szczycie w Brukseli w 2014 r. zdecydowała, że do 2030 r. ograniczy emisję CO2 o co najmniej 40 proc. względem 1990 r., a udział OZE w całkowitym zużyciu energii wyniesie co najmniej 27 proc. na poziomie całej Unii, z zachowaniem jego zróżnicowanych limitów dla poszczególnych państw członkowskich. Do 2030 r. kraje UE z PKB poniżej 60 proc. średniej unijnej (w tym Polska) będą miały prawo do darmowych pozwoleń na emisję CO2.

Przyjęto także podział celu ograniczenia emisji na sektory objęte systemem handlu pozwoleniami (ETS) i takie, które są poza nim. W pierwszym wypadku redukcja na poziomie unijnym ma wynieść 43 proc., w drugim – 30 proc. w odniesieniu do 2005 r. W sektorach poza systemem ETS (rolnictwo, handel i transport) żaden kraj nie będzie mógł zwiększać emisji, a redukcja wyniesie 0–40 proc. Polska bezskutecznie dążyła do zwiększenia emisji w tym sektorze.

Rezultat dla Polski

Szczyt Unii Europejskiej 11 grudnia 2008 r. zatwierdził pakiet klimatyczny 2020, na mocy którego wprowadzono zasadę 3x20 (do 2020 r. w odniesieniu do poziomu z 1990 r. miała nastąpić redukcja CO2 o 20 proc., 20 proc. energii miało pochodzić z OZE, a efektywność energetyczna miała być podniesiona o 20 proc



zawartość zablokowana

Autor: Przemysław Żurawski vel Grajewski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się