Tȟašúŋke Witkó

Polityczne zaklęte rewiry

numer 2025 - 15.05.2018
Zydor Luśnia był dzielnym człowiekiem! Dragoński wachmistrz ze stanicy w Chreptiowie uganiał się razem z Panem Wołodyjowskim za tatarską ćmą po Dzikich Polach i nabił na pal Azję za porwanie Baśki, zabicie starego Nowowiejskiego oraz spalenie Raszkowa.

Szanujmy górników!

numer 2016 - 04.05.2018
Miała na imię Kasia albo Asia… A może Gosia? Nie pamiętam dokładnie, bo minęło ćwierć wieku, od czasu gdy ją poznałem, lecz nie zapomniałem nigdy dwóch rzeczy: jej orzechowych oczu w najpiękniejszej oprawie rzęs, jaką kiedykolwiek widziałem, i dzięki niej pojąłem, że górnictwo to ciężki kawałek chleba.

Byt kształtuje świadomość

numer 2009 - 24.04.2018
Tytuł artykułu jest strawestowanym założeniem przypisywanym Karolowi Marksowi.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże

numer 2003 - 17.04.2018
Szedłem z Mamą ulicą Poznańską w Łodzi od przystanku tramwajowego na Kilińskiego w kierunku naszego bloku przy Ozorkowskiej.

Powrót do rzeczywistości

numer 1997 - 10.04.2018
Klasyfikacja główna dzieli spadochroniarzy na tych, którzy już walnęli w ziemię, i na tych, którzy dopiero walną. Zdawkowo napomknę, że od lipca 2006 r. zaliczam się do grupy pierwszej. Zmienne wiatry wiejące nad Pustynią Błędowską zniosły mnie tak niefortunnie, że lądowałem w jakichś kolczastych krzakach, co zaowocowało złamaniem kości strzałkowej prawej nogi.

Komentator polityczny

numer 1992 - 04.04.2018
Czy kakofonia docierających z różnych stron wiadomości politycznych nie powoduje, że czasem czują się Państwo bezradni i zagubieni?
 Ja niestety tak mam. Natłok informacji i komentarzy wyzwala we mnie poczucie dezorientacji.

Oblicza nieszczęść

numer 1986 - 27.03.2018
Nieszczęścia dotykające człowieka mogą przybrać różne oblicza. Pierwsze, jakie spadło na mnie w połowie listopada 1976 r., miało 57 cm długości, ważyło prawie 4 kilo, było łyse, płakało całe dnie i noce, a do tego produkowało nieskończone ilości mokrych pieluch, które musiałem wynosić w dwóch palcach do łazienki.

Inny punkt widzenia

numer 1980 - 20.03.2018
Mój ojciec z rozrzewnieniem wspominał Edwarda Ochaba, ministra rolnictwa z II połowy lat 50. XX w. Ale proszę, żeby Państwo zdenerwowani nie odkładali gazety!

Małżeństwo z rozsądku

numer 1974 - 13.03.2018
Kobiety są nieocenione i nadzwyczajne. Piszę te słowa nie tylko z okazji Dnia Kobiet, który fetowaliśmy kilka dni temu. Otóż gdy gruchnęła wieść, że referendum zorganizowane wśród wszystkich członków Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) zostało rozstrzygnięte i 460 tys.

Prawdziwa dama

numer 1968 - 06.03.2018
Przeglądając terminarz sprzed dekady, zauważyłem, że przy dacie 6 marca 2008 r., obok wykaligrafowanej litery „U” oznaczającej urlop, widnieje enigmatyczny zapis: „Leśniczy. Pomiar metra”. Przypomniałem sobie tamten zimowy okres u rodziców w domu na wsi, gdy pracowałem z ojcem w lesie, przygotowując drewno na opał.

Świat stanął na głowie

numer 1963 - 28.02.2018
Gdy w nocy 20 marca 2003 r. dowodzone przez generała Tommy’ego Franksa wojska koalicji antyirackiej ruszyły z Kuwejtu na Bagdad, ja spałem snem sprawiedliwego w swoim krakowskim mieszkaniu, nie przypuszczając nawet, że gdzieś z dala od mojego bezpiecznego domu dzieją się rzeczy, które zmienią cały porządek świata.

Brak pomysłu

numer 1950 - 13.02.2018
Muszę się Czytelnikom pożalić, że dopadła mnie niemoc twórcza. Łażę z kąta w kąt już trzeci dzień i nie wiem, co mam napisać. Mógłbym w sumie ten jeden tydzień odpuścić, ale strach, bo z roboty wyleją. Państwo myślą, że ktoś w redakcji się przejmuje losem takiego nieboraka jak ja? Gdzie tam! Dzwonią, nękają i cisną o terminy, a u mnie w głowie pustka! Przypomniała mi się stara maksyma mojego śp.

Żmudna robota

numer 1945 - 07.02.2018
Ponad dekadę temu przekorny los rzucił mnie gdzieś daleko w azjatyckie góry i tam poznałem oficera amerykańskiej Gwardii Narodowej, który na początku lat 70. XX w., jako osiemnastoletni chłopak, służył w Wietnamie.

Stara sztuczka

numer 1938 - 30.01.2018
Moja śp. mama miała bzika na punkcie kaligrafii oraz przestrzegania zasad pisowni i przez dziesięciolecia starała się, z miernym powodzeniem, wpoić je swojej starszej latorośli, czyli mnie. W połowie lat 80. XX w. wykorzystywał to podstępnie tata, który tuż przed rozpoczęciem emisji kolejnego odcinka serialu „Niewolnica Isaura” zaglądał do mojego pokoiku.

Niemieckie strachy na Lachy

numer 1932 - 23.01.2018
Jest niedziela, 4 lipca 1982 r., Włodzimierz Smolarek tańczy z piłką na murawie Camp Nou w Barcelonie, a ja w tym czasie ze łzami w oczach roztrząsam widłami trawę, którą wprawnymi, wymierzonymi pociągnięciami kosy kładzie na równy pokot mój ojciec.

Głos halabardnika

numer 1926 - 16.01.2018
Miałem kiedyś szansę zostać gwiazdą filmową. Widzę niedowierzanie na twarzach Czytelników, więc opowiem całą historię od początku, by Państwa przekonać, że piszę prawdę. Otóż mój kuzyn pracował na początku lat 90. XX w.

Czarna wdowa

numer 1920 - 09.01.2018
Wiem, dlaczego poeci romantyczni umierali z głodu w młodym wieku – pisali głupstwa, których nikt nie chciał wydawać i nie mieli na chleb. Mnie chyba czeka to samo, mimo że nie piszę głupstw romantycznych, ale polityczne, nie jestem młody, a już na pewno nie jestem poetą. 

Nudno się robi

numer 1916 - 03.01.2018
Jeśli czytają Państwo niniejszy artykuł, to znaczy, że w redakcji jest straszna posucha i wzięto pierwszy lepszy materiał, który był pod ręką, w celu zapełnienia strony czymkolwiek. Istnieje też opcja, że mają dość moich namolnych telefonów z pytaniami „kiedy tekst się ukaże” i dano go do druku, abym się zwyczajnie odczepił.

Tysiące twarzy, setki miraży

numer 1911 - 27.12.2017
Czy Państwo też czasem cierpią na przypadłość zwaną „natręctwem piosenkowym”? Oj, proszę odłożyć podręczniki do psychologii, bo taka nazwa w nich nie figuruje z bardzo prostego powodu – została wymyślona przeze mnie na własny użytek i w związku z tym spróbuję opisać jej symptomy na przykładzie. 

W 80 dni dookoła Bundestagu

numer 1906 - 19.12.2017
Przedbożonarodzeniowe porządki rozpocząłem od biblioteczki. Odkurzanie i ponowne odstawianie na półki kolejnych tomów szło sprawnie, aż do momentu, kiedy natknąłem się na powieść Juliusza Verne’a „W 80 dni dookoła świata”.