Orlen Team na podium Dakar 2022

fot.
fot.

HISTORIA \ Jak rodził się i dojrzewał najtrudniejszy i najbardziej prestiżowy rajd

Ponad cztery dekady Rajdu Dakar

Gdyby nie dramatyczna pomyłka francuskiego kierowcy Thierry’ego Sabine, legendarny dziś Rajd Dakar mógłby nigdy nie zaistnieć. Od blisko 40 lat najlepsi kierowcy świata biorą udział w tej najsłynniejszej i wyczerpującej imprezie off-roadowej. W jej historii było wiele momentów zwrotnych, a najważniejsze z nich opisaliśmy poniżej.

Historia najsłynniejszego i jednocześnie najbardziej trudnego rajdu nie zostałaby napisana, gdyby nie błąd jednego z kierowców. W 1977 r. francuski awanturnik i motocyklista Thierry Sabine, biorąc udział w rajdzie Abidżan–Nicea, zboczył z trasy na pustyni w Libii, a przypomnijmy, że wtedy jeszcze nie było lokalizatorów GPS. Pomyłka o mało nie skończyła się tragedią. Gdy bak motocykla był już pusty, Sabine ruszył pieszo, bez żywności i wody. Dopiero trzeciego dnia samolot wysłany przez organizatora na poszukiwania odnalazł skrajnie wyczerpanego Francuza. To wydarzenie było dla niego impulsem do stworzenia Rajdu Paryż–Dakar.

Narodziny najsłynniejszego rajdu

Thierry Sabine szybko doszedł do siebie. Niedługo później w Paryżu odbyło się spotkanie z przyjaciółmi z rajdu, na którym poznał ówczesną gwiazdę modelingu – Diane Thierry-Mieg. Pobrali się kilka miesięcy później. Żona dzielnie wspierała Sabine, gdy rok po swojej przygodzie na pustyni, nie bacząc na przeciwności losu, zdecydował się zorganizować morderczy rajd ze stolicy Francji do stolicy Senegalu. Diane Thierry-Mieg wielokrotnie pojawiała się na starcie, na trasie i mecie rajdu, co miało ogromny wpływ na promocję tej imprezy. W pewnym momencie modelka zyskała nawet przydomek „Uśmiech Dakaru”.

Dzięki swojej charyzmie i znajomościom Thierry Sabine zdołał zebrać fundusze na organizację rajdu z Paryża do Dakaru. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w 1978 r. na paryskim placu Trocadero ustawiły się w szeregu 182 pojazdy (samochody, motocykle i samochody ciężarowe), by chwilę później ruszyć w morderczą drogę.

Pierwszą edycję wygrał francuski motocyklista Cyril Neveu, z kolei w samochodach pierwszy był duet jego rodaków: Alaina Genestiera i Josepha Terbiaut. Niestety, żadna z 14 ciężarówek, które były na starcie, nie dojechała do mety. Już podczas pierwszej odsłony rajdu doszło do śmiertelnego wypadku. Życie na trasie stracił Francuz Patrick Dodin. Jednak ta tragedia nie zmniejszyła zainteresowania wydarzeniem. Przeciwnie. Z roku na rok Paryż–Dakar zdobywał nowych fanów oraz przyciągał coraz większą liczbę kierowców. Thierry Sabine okazał się nie tylko wielkim farciarzem (pustynna przygoda), ale także sprawnym organizatorem oraz genialnym marketingowcem.

Pustynne szaleństwo cykliczną imprezą

Pierwsza edycja Rajdu Paryż–Dakar odniosła wielki sukces PR-owy. W środowisku kierowców zaczęły nawet krążyć legendy o niezwykłej więzi, jaka łączy zawodników mknących po pustynnych wydmach. Nie było dziwne zatem, że w kolejnym roku znowu nie zabrakło chętnych do wzięcia udziału w tej wyczerpującej imprezie. Druga edycja odbyła się na trasie Paryż–Algier–Dakar i w tej kwestii zmian nie wprowadzano do 1988 r. Niestety do tego czasu pustynia była bezlitosna dla kilku uczestników – do tamtej pory łącznie życie straciło ośmiu zawodników rajdu. W 1986 r. zginął także pomysłodawca wydarzenia Thierry Sabine, który 14 stycznia, udając się helikopterem w Mali na obserwację kolumny rajdowej, wraz z pilotem uderzył w wydmę w trakcie burzy piaskowej.

Z kolei cztery lata wcześniej na Rajdzie Paryż–Dakar zaginął także syn legendarnej brytyjskiej premier Margaret Thatcher – Mark Thatcher. Jego samochód z uszkodzoną osią został zauważony przez innych kierowców w pobliżu granicy Algierii i Mali. Podobnie jak kiedyś Sabine, tak i Thatcher zgubił się na pustyni, ale Brytyjczyk miał przy sobie także swojego pilota, czyli francuską specjalistkę od wyścigów długodystansowych Anne-Charlotte Verney i mechanika Jacky’ego Garniera. Żywą, błąkającą się rozpaczliwie w poszukiwaniu cywilizacji trójkę odnaleziono dopiero sześć dni później.

Ponad cztery dekady rajdu

Jak wcześniej wspomnieliśmy, trasa rajdu wiodąca od Paryża przez Algier do Dakaru obowiązywała do 1988 r. W 1989 r. zmieniono ją na Paryż–Tunis–Dakar. Wówczas na starcie stanęły już 473 pojazdy, z kolei do mety dojechało tylko 209 z nich. W latach 1990–1991 trasa rajdu została po raz kolejny zmodyfikowana. Wykreślono m.in. Algierię, a dodano przejazd przez Trypolis. W 1992 r. Rajd Dakar po raz pierwszy z Dakarem miał niewiele wspólnego, bo trasa wiodła od Paryża do Kapsztadu w Południowej Afryce i miała ponad 12 tys. km długości. W 1993 r. był Paryż–Tanger (Maroko)–Dakar. W 1994 r. Paryż–Dakar–Paryż. W kolejnym roku zmieniło się miejsce startu rajdu – na nową lokalizację wybrana została hiszpańska Granada. Później było jeszcze kilka zmian, a rajd gościł m.in. w Kairze (Egipt), Madrycie (Hiszpania), Szarm el-Szejk (Egipt), Marsylii (Francja), Clermont-Ferrand (Francja), Lizbonie (Portugalia), Barcelonie (Hiszpania), które to miasta były albo startem, albo przystankiem, albo metą całego wydarzenia.

W 2000 r. na Radzie Dakar po raz pierwszy pojawili się reprezentanci ORLEN Teamu – Jacek Czachor i Marek Dąbrowski, którzy na metę dotarli kolejno na 46. i 52. miejscu. Od tego momentu aż do dziś w każdej edycji startowały załogi spod szyldu ORLEN Teamu, z każdym rokiem osiągając coraz lepsze wyniki i tym samym budując sobie renomę oraz rozpoznawalność.

W 2008 r. impreza została odwołana z powodu terroryzmu. Wówczas miała odbyć się 30. edycja rajdu, ale na krótko przed rozpoczęciem zmagań zginęło czterech francuskich turystów, a organizatorzy w obawie przed atakami terrorystycznymi podjęli decyzję o odwołaniu całego przedsięwzięcia.

Prawdziwa rewolucja przyszła wraz z 2009 r., kiedy to Rajd Dakar po raz pierwszy odbył się poza Europą i Afryką. Przez kolejne siedem lat kierowcy zmagali się na trasach w Argentynie i Chile. 2017 r. to już droga przez Argentynę, Paragwaj i Boliwię. Z kolei w 2018 r. Paragwaj został zastąpiony przez Peru. Rok później Peru było jedynym państwem, przez które przebiegała trasa rajdu. 2020 r. to kolejna rewolucja i przenosiny Rajdu Dakar do Azji, do Arabii Saudyjskiej, gdzie gości do dziś.

Daty Rajdu Dakar:

1987   
W imprezie udział biorą pierwsi Polacy – dwie załogi ciężarówek Jelcz Feliksa Gaca i Adama Chmielewskiego.

1988   
Na starcie meldują się 603 pojazdy. Tylko raz później ta liczba była większa.

1990   
na starcie pojawia się pierwszy polski kierowca samochodu – Andrzej Koper. Metę przekracza jako 77., ale ostatecznie zostaje zdyskwalifikowany za ominięcie punktu kontrolnego.

1992   
Duża zmiana, bo rajd po raz pierwszy i ostatni w historii kończy się w Kapsztadzie.

1992   
na metę w RPA najszybciej dociera samochód Huberta Auriola. Francuz jest pierwszym zawodnikiem w historii, który wygrał Dakar motocyklem (1981, 1983) i samochodem.

1992   
Po raz pierwszy pojawia się także technologia GPS.

1995   
Po raz pierwszy rajd nie startuje z Paryża tylko z hiszpańskiej Granady.

2000   
W barwach ORLEN Teamu na piaszczystą trasę wyruszają motocykliści Jacek Czachor i Marek Dąbrowski. Na metę rajdu docierają na 46. i 52. miejscu.

2001   
po raz ostatni rajd zaczyna się w Paryżu i kończy w Dakarze.

2001   
Po raz pierwszy Rajd Dakar wygrywa kobieta – Niemka Jutta Kleinschmidt.

2003   
Polscy motocykliści jeżdżą coraz szybciej. Sensacyjny wynik osiąga zawodnik ORLEN Teamu Marek Dąbrowski – na KTM-ie 660 Rally wywalczył 9. miejsce w klasyfikacji generalnej.

2005   
Rekord LICZBY załóg – na starcie w Barcelonie melduje się 688 pojazdów, do Dakaru dociera mniej niż 1/3 tej liczby. Rewelacyjny występ zalicza zawodnik ORLEN Teamu Jacek Czachor, który na motocyklu KTM 660 Rally osiąga metę na 12. miejscu.

2007   
Jacek Czachor znowu błyszczy! Zawodnik ORLEN Teamu na jednym z etapów zajmuje sensacyjne 2. miejsce, wyprzedzając wielu słynnych rywali. Ostatecznie rajd kończy na 10. miejscu.

2008   
Impreza została odwołana z obawy przed zamachami terrorystycznymi.

2009   
Dakar przenosi się do Ameryki Południowej i po raz pierwszy wprowadzona zostaje kategoria quadów.

2009   
ORLEN Team zachwyca podczas rajdu – Krzysztof Hołowczyc kończy na miejscu 5. w kategorii samochodów, a Jacek Czachor na miejscu 20. w motocyklach. Sensacją rajdu okazuje się jednak młody motocyklista Kuba Przygoński, który ostatecznie zajmuje 11. miejsce w klasyfikacji generalnej i okazuje się najlepszym debiutantem w Dakarze.

2010   
Fenomenalny popis umiejętności najmłodszego reprezentanta ORLEN Teamu – Kuby Przygońskiego. Na motocyklu KTM 660 Rally, zajmuje 8. miejsce w klasyfikacji generalnej i tym samym wchodzi do elitarnego świata wielkich gwiazd motorsportu.

2013   
Trzynasty start zawodnika ORLEN Teamu Jacka Czachora w Dakarze w kategorii motocykli i trzynasty ukończony. Skuteczność Polaka jest wyjątkowa nawet w skali wielu tysięcy uczestników tej morderczej imprezy.

2014   
Kuba Przygoński osiąga bardzo dobrą 6. lokatę w klasyfikacji generalnej. Z kolei Marek Dąbrowski i Jacek Czachor przesiadają się do samochodu i, tworząc jedną załogę, kończą rajd na sensacyjnym 7. miejscu.

2016   
Kuba Przygoński zamienia motocykl na samochód i w debiucie w tej kategorii ZDOBYWA dobre 15. miejsce.

2017   
Drugi rok startów Kuby Przygońskiego w kategorii samochodów i sensacyjne 7. miejsce w klasyfkacji generalnej rajdu. Debiut na Dakarze zalicza motocyklista Adam Tomiczek.

2018   
Ten rok ORLEN Team może zaliczyć do wyjątkowo udanych. Kuba Przygoński z Tomem Colsoulem, jadąc Mini 4x4, zajmują piąte miejsce. Z kolei młody motocyklista Maciej Giemza w debiucie na Dakarze osiąga 24. lokatę.

2019   
Kuba Przygoński o krok od medalu – ostatecznie czwarte miejsce. Podium było na wyciągnięcie ręki, jednak awaria skrzyni biegów zatrzymała Polaka na godzinę na pustyni. W kategorii motocykli Adam Tomiczek pierwszy raz w karierze kończy Dakar i to od razu na fantastycznej 16. pozycji.

2020   
Najtrudniejszy i najbardziej prestiżowy rajd świata przenosi się do Azji, a dokładniej do Arabii Saudyjskiej.

2020   
W barwach ORLEN Teamu jadą Martin Prokop z pilotem Viktorem Chytką, którzy metę przekraczają na 12. miejscu. Sensacyjne wyniki osiągają quadowiec Kamil Wiśniewski (5. miejsce) i Maciej Giemza, który ląduje na 17. pozycji w klasyfikacji generalnej.

2021   
ORLEN TEAM w ścisłej czołówce! Duet Kuba Przygoński i Timo Gottschalk drugi raz zajmują fantastyczną 4. pozycję w „generalce”. Quadowiec Kamil Wiśniewski także kończy rajd na 4. miejscu. Martin Prokop i Viktor Chytka plasują się na 9. lokacie w klasyfikacji generalnej.

2022   
historyczny sukces zawodnika ORLEN Teamu. Kamil Wiśniewski kończy rajd na podium. 3. miejsce dla polskiego quadowca. Kuba Przygoński, dla którego był to już dwunasty Dakar, uplasował się na miejscu 6. w kategorii samochodów. Z kolei Maciej Giemza zajął 18. lokatę w bardzo silnie obsadzonej dywizji motocyklowej.

---

CIEKAWOSTKI \ Dwa tygodnie na pustyni to prawdziwe wyzwanie dla ekip startujących w rajdzie

Codzienność na Dakarze

Pobudka skoro świt, szybkie śniadanie i przygotowywanie, wyjazd na odcinek, kilka lub kilkanaście godzin za kierownicą na pełnych obrotach, powrót na biwak – tak w wielkim skrócie wygląda dzień zawodników podczas Rajdu Dakar. Z jakimi przeciwnościami muszą się mierzyć uczestnicy najtrudniejszej imprezy off-roadowej na świecie? Czy podczas zmagań na trasie jest czas na toaletę? Jak wygląda miasteczko dakarowe? Odpowiedzi postaraliśmy się zebrać poniżej.

Jan Przemyłski

Rajd Dakar nie bez powodu uznawany jest za najbardziej wymagającą imprezę off-roadową świata. Trasa tegorocznej edycji, której gospodarzem była Arabia Saudyjska, miała 8404 km i uznana została za najbardziej piaszczystą w historii – duża jej część wiodła przez wielką pustynię Rub’ al Khali, co po arabsku oznacza „pusta ćwiartka”. Zarówno start, jak i meta zlokalizowane były w mieście Dżudda – jednej z największych metropolii nad Morzem Czerwonym.

Dwa tygodnie codziennej rutyny

Ze względu na sytuację epidemiczną na świecie wszystkich biorących udział w imprezie obowiązywały ścisłe restrykcje sanitarne. Oprócz obowiązkowych testów na COVID-19, wykonywanych przed rozpoczęciem imprezy, oczywisty był także nakaz noszenia maseczki m.in. na biwakach.

Jak wygląda dzień na Dakarze z perspektywy zawodnika ORLEN Teamu? Zazwyczaj pobudka jest między godziną 3 a 7 (w zależności od tego, w jakiej się startuje kategorii), zaraz potem szybkie śniadanie, założenie kombinezonu i dojazd na odcinek. Następnie zawodnicy starają się jak najszybciej pokonać etap rajdu, często spędzając nawet po 8–12 godzin w samochodzie. Później ekipy wracają na biwak, gdzie auta przechodzą serwis. – My na biwaku żyjemy trochę w różnych strefach czasowych. Tak jak Maciek (Maciej Giemza) wstaje o godz. 3, to ja wstaję średnio o te trzy lub cztery godziny później, ale też wjeżdżam na biwak cztery godziny później, więc serwis mojego samochodu zaczyna się cztery godziny później. Dopiero pięć godzin po mnie przyjeżdżają ciężarówki – tłumaczył Kuba Przygoński w Orlen Team Studio na antenie Eleven Sports. – Ja już jestem wtedy w głębokiej fazie snu – wtrącił także obecny na wywiadzie Maciej Giemza. – Biwak jest tak podzielony, że samochody są gdzieś obok siebie, bo one mają podobny rytm rajdu, a ciężarówki są najdalej, bo one żyją czasami siedem godzin później niż Maciek. To czasami jest tak, że Maciek dopiero wstaje, a ciężarówka jest dopiero od dwóch godzin na biwaku i dopiero zaczynają jej robić serwis – wyjaśnił Przygoński.

Regeneracja i koncentracja

A jakie sposoby zawodnicy mają na regenerację? – Ja starałem się robić jak najmniej kroków, odkąd zszedłem z motocykla, żeby tej energii nie poświęcać na działania zbędne – powiedział motocyklista Maciej Giemza, podkreślając, że przy dwunastu etapach tak wymagającego rajdu regeneracja jest jedną z najważniejszych rzeczy.

Z kolei Kamil Wiśniewski zdradził, że czas, który spędza na dojechanie na odcinek specjalny oraz powrót na biwak, jednocześnie wykorzystuje do analiz zarówno swojej jazdy, jak i osiągnięć oraz potknięć rywali. – Plan zmiany konstrukcji quada na kolejny Dakar obmyślam mniej więcej już od połowy tego rajdu. Już w pierwszej połowie wiem, co poszło nie tak. Na Dakarze na dojazdówkach ma się dużo czasu na myślenie. Na odcinku wiadomo, że myśli się tylko o starcie i mecie, aby jak najszybciej pokonać odcinek specjalny, ale rano i później po odcinku jest dużo czasu na myślenie, jak mi się jechało, jak wybierały amortyzatory, czy miałem zbyt twarde, czy zbyt miękkie sprężyny, w których miejscach ten quad może być szybszy, jak konkurencja jechała itd. – wyliczał brązowy medalista tegorocznego Dakaru w kategorii quadów.

Małe wielkie problemy zawodników

Oczywiste jest, że na Rajdzie Dakar najważniejszy jest czas, w jakim zawodnik pokona dany odcinek, co później przełoży się na miejsce w klasyfikacji generalnej. W związku z tym każda najmniejsza przerwa jest niepożądana. Nawet ta na potrzeby fizjologiczne. Jak w związku z tym zawodnicy radzą sobie w sytuacji, gdy muszą udać się tam, gdzie król chadza piechotą? Sposobów jest wiele. Niektórzy mają specjalne kieszenie zlokalizowane w nogawce kombinezonu, które umożliwiają oddanie moczu w trakcie jazdy, inni natomiast korzystają z pewnego rodzaju pieluch. Jeszcze inni po prostu piją mało płynów i czekają z toaletą aż do zakończenia odcinka i powrotu na biwak.

Dakarowe miasteczko

Karawana tegorocznej edycji Rajdu Dakar liczyła blisko 3,5 tys. osób. Mniej więcej tyle było ich na biwakach między odcinkami. W takim Dakarowym miasteczku, które ma wymiary ok. 500 metrów na kilometr, można znaleźć niemal wszystko. Są mechanicy, serwisy, wulkanizacja, sklepy m.in. z ubraniami i kombinezonami, a także stołówka. Jest ona centralnym miejscem każdego biwaku. Tutaj spotykają się wszyscy uczestnicy pustynnej przygody – zawodnicy, członkowie ich zespołów, sędziowie, służby medyczne i wielu innych. W tym roku ze względu na sytuację epidemiczną organizatorzy zalecali, by poszczególne grupy chodziły na posiłki oddzielnie, by ograniczyć ryzyko ewentualnego zakażenia się COVID-19. Jednak Dakar to też miejsce spotkań przyjaciół z całego świata, którzy wielokrotnie już uczestniczyli w tym rajdzie. W związku z tym spełnienie woli organizatorów było czasami trudne.

Pustynne przyjaźnie

W ORLEN Team Studio Maciej Giemza opowiedział też o ciekawej sytuacji, która miała miejsce na tegorocznej edycji Dakaru między nim a triumfatorem rajdu w kategorii motocykli.

– Niewiele osób o tym wie, ale na ostatnich 15 km ostatniej dojazdówki, na 12. etapie, jak już byłem 15 km od tego ceremonialnego podium, jadę autostradą, a po prawej stronie na poboczu stoi Sam Sunderland i do mnie macha, czy mogę się zatrzymać. Ja oczywiście się zatrzymałem i pytam go, co się stało. Odpowiedział, że „engine broke”. Mówię: Kurde, jak to engine broke?” Mówimy o zawodniku, który właśnie wygrał Dakar. (…) Mówię mu: „O, to słuchaj, ja mam pasek, zaczepiam twój motocykl o mój motocykl i holuję cię do mety”. To jest jak najbardziej dozwolone na dojazdówkach – opowiada nasz polski motocyklista. – Te 15 km jechaliśmy bardzo powoli, żeby się gdzieś tam nie sczepić motocyklami – dodaje Giemza. Sam Sunderland po ceremonii dał Maciejowi Giemzie swoją koszulkę, na której napisał, że dziękuje za pomoc i zadeklarował, że naszemu rodakowi „wisi piwo”.

---

MOTORSPORT \ Zawodnicy już planują przyszłoroczny start

Misja Dakar 2023 rozpoczęta

44. edycja Rajdu Dakar, zakończona 14 stycznia 2022 r., zapisze się w historii jako ta, na której marka ORLEN Team pierwszy raz pojawiła się na podium najtrudniejszej imprezy off-roadowej na świecie. Emocje po tym sukcesie jeszcze nie opadły, a większość zawodników już rozpoczyna przygotowania do przyszłorocznej odsłony Dakaru.

Mimo iż kolejny Dakar wystartuje dopiero za ponad 11 miesięcy, to zawodnicy ORLEN Teamu już rozpoczynają przygotowania. Rąbka tajemnicy uchylili w ORLEN Team Studio na antenie Eleven Sport.

– Od dzisiaj zamawiamy części do quada na Dakar 2023 – powiedział w poniedziałek Kamil Wiśniewski, tłumacząc jednocześnie, że w kategorii quadów „nie ma fabryk, tylko są garaże, w których te quady są budowane”. – Moi mechanicy rywalizują z innymi garażami – wskazuje gwiazda tegorocznej edycji Dakaru.

Z kolei Maciej Giemza opowiedział, że jego rok wygląda trochę inaczej niż u większości ludzi. – Ja na przykład rok 2022 zamknę w styczniu 2023 r. Tak samo było teraz. Mój rok 2021 został zamknięty 14 stycznia. Trochę są przestawione te terminy, ale mając Dakar jako cel numer jeden, to trochę tak jest, że jak chcemy kończyć rok, to najpierw musimy skończyć Dakar i wtedy dopiero możemy chwilę odpocząć – stwierdził Giemza.

– Ja też myślę tak jak Kamil – jak zrobić inny samochód lub który zespół będzie miał dobry samochód, bo to też jest długa procedura. (…) W lutym jadę na urlop z rodziną nad morze. Bez motoryzacyjnych różnych rzeczy, więc to jest taka regeneracja, którą co roku po Dakarze robimy – wyjawił Kuba Przygoński i podkreślił, że dla niego również rok rozpoczyna się teraz, a zakończy dopiero po kolejnym Dakarze.

Na razie nie ma pewności, gdzie odbędzie się kolejna, 45. już edycja Dakaru. Więcej informacji o przyszłorocznej odsłonie imprezy organizatorzy powinni ujawnić w marcu lub kwietniu.