Polak, który podbija F1H2O

W dwóch poprzednich startach kończących ubiegły sezon motorowodnej F1 również stawałem na podium, tylko wtedy było to najpierw trzecie, a później drugie miejsce. Można więc powiedzieć, że zanosiło się na moje historyczne zwycięstwo. Wszedłem po tych schodkach podium i wygrałem wyścig wodnej Formuły 1 – mówi "Codziennej" Bartłomiej Marszałek, zwycięzca Grand Prix Indonezji. Zawodnik ORLEN Teamu już za kilka dni wystartuje w drugiej rundzie tegorocznego sezonu F1H2O, która rozegrana zostanie w Chinach.

Ten sezon nie mógł się dla Pana lepiej rozpocząć – historyczna wygrana w GP Indonezji.

W tych zawodach rywalizowała już ścisła światowa czołówka. Były zespoły ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy z Chin dysponujące ogromnymi budżetami. Można powie-dzieć, że trochę się zanosiło na to historyczne zwycięstwo. W dwóch poprzednich startach kończących ubiegły sezon motorowodnej F1 również stawałem na podium, tylko wtedy było to najpierw trzecie, a później drugie miejsce. Można więc powiedzieć, że zanosiło się na moje historyczne zwycięstwo. Wszedłem po tych schodkach podium i wygrałem wyścig wodnej Formuły 1. Długo pracowałem na ten sukces i z pewnością nie sprawi on, że teraz woda sodowa uderzy mi do głowy. Wręcz przeciwnie – nabrałem więcej pokory, ale także chęci na kolejne zwycięstwa. Będę się dalej uczył i doskonalił. Droga, którą obrałem kilkanaście lat temu, wreszcie przynosi wymierne efekty.

28 kwietnia rozpoczyna się druga runda mistrzostw świata w wodnej Formule 1 i tym razem rywalizacja odbędzie się w Chinach. Jak przebiegają przygotowania do tego startu?

Moje samopoczucie jest bardzo dobre, a przygotowania idą bez zarzutu. Ja oprócz wsiadania w tę łódkę i ścigania się jestem też odpowiedzialny za zaplecze, czyli koordynację procesów technologicznych, serwis, organizację pracy zespołu itp. Jeśli natomiast chodzi o sprawy techniczne, to niektóre części zostały już wysłane do Chin, natomiast ja z teamem ruszamy tam we wtorek. Plan jest taki, żeby na miejscu odbudować silnik, na którym będę startował. Jestem dobrej myśli i wierzę, że do wyścigu nie pojawią się jakieś większe problemy.

Chciałbym spytać też o przygotowania do całego sezonu. Poprzedni zakończył się w grudniu, a obecny rozpoczął w lutym, zatem tego czasu na podsu-mowanie i ewentualną zmianę taktyki nie było za dużo. Ten sezon jest też chyba pierwszym po pandemii, gdzie już w stu procentach wszystko wróciło na właściwe tory w F H2O.

Pandemia mocno znokautowała mój sport. Zaletą motorowodnych imprez od zawsze była otwartość na kibiców, wielkie przestrzenie dla nich na brzegach, a zawody zazwyczaj są rozgrywane na zbiornikach wodnych w centrach wielkich miast. Zorganizowanie tego typu wydarzenia w czasie pandemii było po prostu niemożliwe. Cieszę się, że w tym roku wszystko wróciło do normy, a nawet się poprawiło, bo te imprezy są robione z jeszcze większą pompą i widać też, że zainteresowanie kibiców rośnie. Pojawiają się również nowe lokalizacje, jak Indonezja czy Chiny.

Chodzą pogłoski, że Pana sukcesy sprawiły, że zaczęły pojawiać się oferty od innych krajów... Czy to prawda?

Pojawiały się już propozycje startu pod innymi flagami, głównie z krajów arabskich, a niedawno przyszła także wiadomość z Azji. Próbowano mnie przekabacić na tamtą stronę, natomiast po pierwsze nie jestem zainteresowany zamianą biało-czerwonych barw na jakiekolwiek inne, a po drugie taka operacja wiązałaby się także ze zmianą obywatelstwa, licencji itd. Poza tym ogromną radość sprawia mi, gdy to "Mazurek Dąbrowskiego", jest grany podczas ceremonii kończącej zawody. Reprezentując nasz kraj, doszedłem do tego miejsca, w którym teraz jestem, i reprezentując nasz kraj, będę walczył o kolejne sukcesy.

Czy w tym sezonie są zawody, których Pan szczególnie wyczekuje?

Najbardziej nie mogę się doczekać finału sezonu i wyścigu w Szardży w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. To jest tor, który wywołuje we mnie wyjątkowe emocje. Trzy razy stawałem tam na podium. W grudniu na niego wracamy i mam nadzieję, że zachowam dobrą passę i pokażę się z jak najlepszej strony.

Sport, jakim jest wodna Formuła 1, cały czas zyskuje popularność. Jak Pan ocenia rozwój tej dyscypliny na przestrzeni ostatnich lat?

W skali globalnej jest to sport coraz bardziej rozpoznawalny. Dla przykładu powiem, że wyścig w Indonezji na żywo, czyli nad akwenem wodnym, oglądało blisko 200 tys. osób. Bilety na to wydarzenie sprzedały się w osiemnaście minut. To chyba oznacza, że nie brakowało chętnych, aby takie widowisko obejrzeć. Puchar za wygraną w zawodach wręczał prezydent Indonezji, czwartego kraju na świecie pod względem liczby ludności. Poznanie prezydenta z tamtego rejonu świata i uściśnięcie mu dłoni jest dla mnie niemałym wydarzeniem. Ponadto cieszy mnie to, że poprzez sport, który uprawiam, mogę w takich częściach naszej planety promować nasz kraj i swojego spon-sora.

Od kilku lat jest Pan zawodnikiem ORLEN Teamu. Jak wygląda ta współpraca i jakie są jej efekty?

Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że spotkałem ludzi, którzy rozumieją sport także na poziomie globalnym. Wiedzą, jakie są potrzeby, aby startować w zawodach tej rangi i potrafią je zagwarantować. To ogromne wsparcie, które zaczyna się przekładać na sukcesy sportowe. Mając takiego partnera, mogę też cały czas rozwijać polską techno-logię. W tym miejscu należy podkreślić, że mój zespół nie korzysta z pomocy z zagranicy. Wszystko robimy sami, korzystamy z polskich specjalistów i te ciężko zdobyte pieniądze nie są transferowane gdzieś za granicę, tylko zostają w naszym kraju. Na każdym etapie przygotowań do wyścigu kierujemy się patriotyzmem gospodarczym i, jak widać, takie podejście może skutkować najlepszymi wynikami w zawodach.

Czy kibice w Polsce będą mieli okazję podziwiać Pana na żywo podczas jakiegoś wydarzenia w najbliższych miesiącach?

Są w planach fajne, plenerowe imprezy dla kibiców, ale na szczegóły proszę jeszcze chwilę poczekać. Jak tylko będziemy mieli konkrety, to od razu będę o tym szeroko in-formował.

Nie tylko woda – inny żywioł też czeka. ORLEN Grupa Akrobacyjna "Żelazny" ze specjalnym pokazem

Dla wszystkich fanów zawrotnych prędkości i spektakularnych zwrotów, nie tylko bolidami wodnymi, mamy jeszcze jedną dobrą wiadomość – tym razem związaną z maszynami powietrznymi. Słynna ORLEN Grupa Akrobacyjna "Żelazny" zaprezentuje specjalny pokaz lotniczy podczas tegorocznych obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja organizowanych w Opolu. Charakterystyczne samoloty w biało-czerwonych barwach pojawią się na niebie nad stolicą woj. opolskiego w samo południe. Widowisko potrwa ok. 15 minut.

Przypomnijmy, że ORLEN Grupa Akrobacyjna "Żelazny" jest największą, a zarazem najdłużej i nieprzerwanie działającą cywilną grupą akrobacyjną w historii polskiego lotnictwa, której korzenie sięgają końca lat 90. Obecnie członkowie zespołu latają na 7 maszynach.

   

Artykuł powstał we współpracy z PKN ORLEN