Ochroniarz już w Polsce, ale gdzie są miliony?

numer 2152 - 12.10.2018 Polska

SKANDAL Po ekstradycji z Ukrainy Grzegorz Ł. – podejrzany o udział w „skoku stulecia” wiceszef firmy ochroniarskiej – jest już w Polsce. Czy jednak prokuraturze uda się wyjaśnić zagadkę zniknięcia 8 mln zł, w których kradzież byli zamieszani ochroniarze i policjanci?

Od słynnego rabunku minęły wprawdzie już ponad trzy lata, ale wydarzenia z lipca 2015 r. nadal wywołują emocje. Jak wielokrotnie pisaliśmy na łamach „GPC”, pracownicy firmy ochroniarskiej rozwozili gotówkę, którą mieli włożyć do bankomatów w Poznaniu i okolicznych miejscowości. Jeden z konwojentów wykorzystał jednak nieuwagę kolegów i odjechał furgonetką, w której było ok. 8 mln zł. 

Podczas śledztwa wyszło na jaw, że rabuś posługiwał się fałszywą tożsamością. Poszukiwania sprawcy „skoku stulecia” długo tkwiły w martwym punkcie. Przełom nastąpił dopiero w lutym 2016 r. – zatrzymano grupę osób zamieszanych w kradzież, w tym także Krzysztofa W., czyli fałszywego konwojenta, a w rzeczywistości krawca z Łodzi. Śledczy ujawnili, że podczas przygotowań nie tylko ogolił głowę czy nosił soczewki, ale zażywał suplementy diety, aby szybko zmienić wagę. Do szajki należeli również byli policjanci.

Oni stanęli już przed sądem, a nawet zostali skazani nieprawomocnym wyrokiem. Na ławie oskarżonych zabrakło jednak kluczowej postaci w tej historii: Grzegorza Ł., wiceszefa firmy ochroniarskiej. Mężczyzna znikł, był ścigany listem gończym. Przez wiele miesięcy jego los pozostawał nieznany, choć od początku podejrzewano, że ukrywa się poza granicami Polski. Starał się nawet o list żelazny.

W końcu jednak wpadł. Przebywał... na Ukrainie. Tam też został zatrzymany w listopadzie zeszłego roku. Oczywiście polska prokuratura zażądała jego wydania, ale procedura ekstradycyjna zajęła sporo czasu. Ostatecznie Grzegorza Ł. przekazano na przejściu granicznym w Medyce. W środę został przewieziony do Polski. Najpierw trafił do aresztu w Przemyślu, ale celem jest Poznań.

„Transport będzie się odbywał etapami, bo to zbyt długi odcinek, by mężczyznę przewieźć jednym kursem” – tłumaczył PAP prokurator Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Dodał, że Grzegorz Ł. najprawdopodobniej w poniedziałek formalnie usłyszy zarzuty.

I być może podczas przesłuchania wyjaśni zagadkę zniknięcia 8 mln zł, bo z łupu bandytów policji udało się odzyskać jedynie niewielką część.

 



Autor: Grzegorz Broński