W imieniu LOT przepraszam

WYWIAD \ Z RAFAŁEM MILCZARSKIM, prezesem PLL LOT, rozmawia WOJCIECH MUCHA

numer 2158 - 19.10.2018 Publicystyka

Panie Prezesie, wczoraj odbył się protest części pracowników i współpracowników LOT, to już kolejna odsłona tego sporu. O co chodzi?

Stanęliśmy przed kolejną próbą przeprowadzenia przez zradykalizowanych liderów związkowych nielegalnego strajku, który się nie udał. Nasi pasażerowie mogli spokojnie podróżować naszymi samolotami, ponieważ wszystkie rejsy wykonaliśmy wczoraj bez najmniejszych utrudnień. Po raz kolejny potwierdza się to, co powtarzamy już od dawna: nasi pracownicy chcą pracować, a nie brać udział w nielegalnych akcjach strajkowych.

Czy protest miał wpływ na funkcjonowanie siatki polączeń? „Gazeta Wyborcza” grzmiała, że nawet połowa rejsów LOT z Okęcia może się nie odbyć.

Tradycyjnie związki zawodowe manipulowały rzeczywistością, niestety, wprowadzając w błąd pracowników, pasażerów i opinię publiczną. Wszystkie zaplanowane na wczoraj rejsy odbywały się bez zakłóceń. Nasza firma nie odczuła trudności związanych z tym, że wąska grupa pracowników przyszła na pikietę. Tylko naprawdę nieliczni powstrzymali się od wykonywania obowiązków, pozostałe osoby spokojnie pracowały.

No ale protest jest.

Protest owszem, ale strajk już nie – jest nielegalny.

Co to znaczy?

Strajk jest nielegalny do momentu rozpatrzenia przez sąd naszego wniosku o stwierdzenie legalności referendum. Mamy uzasadnione wątpliwości co do sposobu, w jaki zostało przeprowadzone, a sąd uznał nasze argumenty za wystarczająco mocne, by zakazać jakiejkolwiek akcji strajkowej do czasu zakończenia postępowania. Zmiana powodu do strajku przez związki zawodowe, tj. zwolnienie p. Moniki Żelazik, wymagałaby zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przeprowadzenia nowego, legalnego referendum wśród pracowników. Takie referendum nigdy się nie odbyło. Udział w nielegalnym strajku oznacza więc łamanie polskiego prawa.

Protestujący domagają się przywrócenia do pracy Moniki Żelazik, dyscyplinarnie zwolnionej szefowej Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego.

Pani Monika Żelazik jest jednocześnie „jedynką” na Bemowie z listy wyborczej Wygra Warszawa – komitetu Jana Śpiewaka. To pokazuje, że ci liderzy związkowi niestety nie zajmują się dbaniem o interes swoich pracowników LOT, tylko o budowę słupków popularności przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Pani Żelazik nie została zwolniona z pracy za działalność związkową, lecz za słowa zagrażające bezpieczeństwu publicznemu i wykonywaniu operacji lotniczych. Jest jasne, że wobec zbliżających się wyborów samorządowych termin strajku jest nieprzypadkowy (pani Żelazik została zwolniona z pracy ponad cztery miesiące temu).

Istotnie, wczoraj wśród protestujących pojawiły się znane twarze lewicowych polityków. Co Pan o tym sądzi?

To nie budzi zdziwienia, że wraz z tą nieliczną grupą pikietujących w naszym biurze znaleźli się przedstawiciele lewicowych środowisk, m.in. pan Piotr Szumlewicz, znany z nieprawdziwych wypowiedzi na temat LOT, pan Adrian Zandberg, lider partii Razem, czy Andrzej Rozenek, kandydat SLD. To kolejny dowód na to, że wezwanie do strajku jest kampanią polityczną, która w żaden sposób nie przybliża nas do rozwiązania trwającego w spółce konfliktu. Nie ma naszej zgody na upolitycznianie tego sporu.

Protestujący uważają, że są pokrzywdzeni. Przekonują, że chodzi o zawieszenie korzystnego dla pracowników regulaminu wynagradzania oraz przenoszenie pracowników z etatów na samozatrudnienie. Jakie jest stanowisko PLL LOT?

Byłoby dobrze, gdyby w działaniach związkowców było więcej prawdy, a mniej manipulacji. Był kiedyś taki regulamin, to prawda. Ale on w 2013 r



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->