Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Z deszczu pod rynnę – historia nagrywania

Dodano: 23/10/2018 - numer 2161 - 23.10.2018
Dwóch wysokich rangą urzędników rządu PO-PSL powiedziało mi, że w 2011 i 2012 r. w kuluarach ówczesnych resortów krążyła informacja, jakoby spotkania odbywane w niektórych budynkach rządowych były nagrywane. Wieści te rozniosły się lotem błyskawicy, a poszczególne pomieszczenia zaczęły być masowo sprawdzane urządzeniami wykrywającymi podsłuchy. Nic jednak nie wykryto. Wówczas okazało się, że najprawdopodobniej chodzi o nagrania dokonywane w ramach ochrony najważniejszych osób w państwie przez ówczesne Biuro Ochrony Rządu. Doniesienia o rzekomym nagrywaniu okazały się tak „skuteczne”, że urzędnicy rządu PO-PSL w celu uniknięcia rejestracji rozmów zaczęli spotykać się na mieście. W prywatnych rozmowach polecano sobie rzekomo bezpiecznie
     

70%
pozostało do przeczytania: 30%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze