Partyjna pycha i ambicje rozbiły ruch

Totalna porażka autonomistów na Śląsku. Nie tylko Ilona Kanclerz, która startowała w wyborach prezydenckich w Katowicach z ramienia Śląskiej Partii Regionalnej, przegrała, zdobywając niecałe 8 proc. poparcia, mimo intensywnej kampanii i wsparcia samego wicemarszałka woj. śląskiego Henryka Mercika. Polegli też kandydaci autonomistów do rad miejskich i co najważniejsze – do sejmiku śląskiego. Kanclerz zajęła w Katowicach dopiero czwarte miejsce w wyścigu o fotel prezydenta – wyprzedził ją nawet zupełny nowicjusz w polityce, sędzia Jarosław Gwizdak, który nie miał partyjnego poparcia, a jedynie własny komitet wyborczy. Gwizdak nie miał ani plakatów, ani billboardów, a jedynie 6 tys. ulotek oraz sondaże dające mu dopiero czwarte miejsce w wyścigu o fotel prezydenta Katowic, a mimo to pokonał
     

12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze